środa, 14 czerwca 2017

sałatka ziemniaczana ze szparagami i fetą

Jeśli staramy się jadać sezonowo, to maj i początek czerwca w Polsce upłynie nam pod znakiem szparagów. I groszku cukrowego, na punkcie którego w tym roku zupełnie zwariowałam. 
Zdaję sobie sprawę, że groszek cukrowy, szczególnie taki, który można zjadać w całości (zwany z francuska mangetout) jest trudno dostępny, ale my działkowcy możemy mieć go bez problemu. Only the sky's the limit. A w zasadzie tylko rozmiar działki może ograniczać naszą groszkomanię. 
Na liście składników poniższej sałatki znajduje się właśnie taki groszek. Jeśli ktoś nie ma do niego dostępu, może użyć zwykłego groszku cukrowego (wydłubać te kulki) lub pominąć ten składnik zupełnie. Sałatka i tak będzie dawać radę. 


piątek, 9 czerwca 2017

nocna jaglanka (owsianka)

Mój domowy hit ostatnich dni. Młodsza córka zajada się tą jaglanką bez opamiętania - w końcu nie zawsze śniadanie smakuje jak deser. Jaglanka (czasami owsianka) wychodzi bardzo gęsta, kremowa, delikatnie słodka z przełamująca słodycz szczyptą soli. Przepis pochodzi z książki Altona Browna pt. EveryDayCook i został przeze mnie lekko zmodyfikowany. Aby uzyskać właściwą konsystencję jaglanki naprawdę warto użyć wagi.



sobota, 3 czerwca 2017

ser wegański najlepszy (z AF i nerkowców)

Doskonale pamiętam moment, gdy spróbowałam tego sera  po raz pierwszy. Mieszałam w garnku gęstniejącą masę i nie mogąc się powstrzymać oblizałam łyżkę. Wstrzymałam oddech z wrażenia - to smakuje jak ser!!!! Cudowanie aksamitny, tłusty i słony. Serowy ser. Może nie do końca jak mozzarella, którą miał być, ale co tam, może być inny ser. SER, SER, SER, śpiewało moje serce. Jak mogłam kiedyś uważać, że ser z ziemniaka smakuje jak ser? Okej, w sumie nigdy nie uważałam, że ser z ziemniaka smakuje jak ser. 


sobota, 27 maja 2017

bok choy z koperkiem i chilli

Choć kapusta bok choy (pak choy) pojawiła się na polskim rynku całkiem niedawno i wydaje się być  egzotycznym warzywem, jest dość łatwa w uprawie w naszej strefie klimatycznej i smakuje całkiem zwyczajnie, trochę jak młoda kapusta. Sporo jej więc zasiałam w tym roku na działce licząc na obfite zbiory, które wzbogacą moją dietę w jakże polecane przez wszystkich dietetyków zielone liście. 

Niestety miałam klęskę nieurodzaju  - częściowo z powodu błędów, które popełniłam, a częściowo z powodu pchełek ziemnych. W XVIII wieku po tak nędznych zbiorach pewnie przymierałabym głodem, na moje szczęście żyję jednak w wieku XXI i poszłam  sobie do Lidla, gdzie akurat była promocja na bok choye.

Gdy już zdobyłam cenne kapustki, przyrządziłam je w swój ulubiony sposób, w który przyrządzić można również mizunę (o tym warzywie pisałam więcej tutaj) i młodą kapustę. Przepis na młodą kapustę z czosnkiem chilli i koperkiem podawała Agnieszka Kręglicka kilka lat temu, ja go nieco zmodyfikowałam i tę moją wersję podaję poniżej.




piątek, 19 maja 2017

mleko kokosowe ze świeżego kokosa

Ze wszystkich mlek roślinnych najbardziej lubię kokosowe. Niestety większość dostępnych mlek w puszkach zawiera różne niezdrowe dodatki, a te całkowicie naturalne są dość drogie. No i te puszki, powiększające górę śmieci, które i tak każdy z nas nieustannie produkuje…

Można przygotować sobie domowe mleko z wiórków kokosowych, ale jest ono raczej wodniste, nie ma tej pożądanej aksamitnej, kremowej struktury. Niedawno odkryłam jednak, że można zrobić domowe mleko ze świeżego orzecha kokosowego i  wychodzi ono naprawdę niezłe. Nie jest aż tak kremowe jak dobre mleko z puszki, ale smakuje zdecydowanie lepiej niż to z wiórków kokosowych. Na przykład ten deser chia z użyciem domowego mleka z orzecha kokosowego ma zwartą, budyniową konsystencję - jeśli odwrócimy miseczkę z deserem do góry dnem, nie wypadnie on na ziemię.

Nie ma jednak róży bez kolców - nawet to wspaniałe mleko ma jedną wadę - jego produkcja jest dosyć czasochłonna. Najpierw trzeba rozłupać orzech kokosowy, potem wyciągną miąższ, następnie go rozdrobnić a całość zmiksować w blenderze. Mimo tej całej pracochłonności często  robię sobie takie mleko - nie dość, że rewelacyjnie smakuje, to jeszcze jest stosunkowo ekologiczne i tańsze niż dobre mleko z puszki.



środa, 3 maja 2017

smażone plantany (zielone banany)

Jeśli ktoś nigdy nie jadł plantanów czyli zielonych bananów, pewnie chciałby wiedzieć jak one smakują. Otóż zielone banany w smaku najbardziej przypominają ziemniaki, dopiero po dojrzeniu (gdy zrobią się czarne) stają się słodkie i bardziej bananowe. 
Jednak o ile pieczone czy grillowane ziemniaki smakują rewelacyjnie, o tyle plantany przyrządzone w ten sposób wychodzą suche i niesmaczne (no dobra, mi wychodzą). Dopiero smażenie na oleju wydobywa wszystkie ich zalety - wtedy przypominają w smaku frytki. 


Najlepiej zaś przyrządzić sobie tostones czyli  podwójnie smażone plantany, danie  pochodzące z kuchni Ameryki Południowej. Ja smażę je na dużej ilości oleju, ale nie aż takiej jak do głębokiego smażenia. Takie plantanowe "frytki" można jeść z keczupem albo innym sosem pomidorowym lub podać je z pesto z kolendry. Można je podać jako dodatek do obiadu, zamiast frytek czy ziemniaków. Ja najczęściej jem je same jako przekąskę.

A ostatnio lubię sobie siąść z talerzem gorących, smażonych plantanów i wyglądać przez okno na świat skąpany w deszczu. 



sobota, 22 kwietnia 2017

wiosna na balkonie i na działce



Po długiej zimowej przerwie wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca wróciłam na działkę i do ogrodnictwa balkonowego. 

W zasadzie zanim udałam się na balkon lub na działkę zaczęłam przygotowywać w domu rozsady. W tym roku wysiałam mnóstwo warzyw liściastych, głównie z rodziny kapustowatych - oprócz mizuny, musztardowca, rukwi wodnej, rukoli i bok choy, które siałam już w tamtym roku, zdecydowałam się jeszcze na mibunę, kapustę tatsoi, chryzantemę jadalną i chrzanowca. Brzmią nieco egzotycznie, ale w polskich warunkach uprawia się je zdecydowanie łatwiej niż choćby pomidory, bakłażany czy paprykę. Są one odporne na niską temperaturę (nawet poniżej zera), rosną stosunkowo szybko i można wyhodować je wcześniej niż np. większość sałat. Wszystkie te warzywa można  z powodzeniem uprawiać na balkonie. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

feta z tofu

Gdy jakiś czas temu natknęłam się na pewien przepis na fetę z tofu, od razu wiedziałam, że  to będzie strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Bo do solanki, w której moczy się tofu należało dodać miso. Miso to taki składnik (pochodzący z tradycyjnej kuchni japońskiej), który coraz częściej pojawia się w wegańskich przepisach. Wzbogaca danie w umami i nadaje głębię tam, gdzie  smak jest płaski.

Zauważyłam, że sama coraz częściej wykorzystuję je w różnych potrawach. Za pierwszym razem gdy kupiłam miso do jakiegoś przepisu, stało w lodówce przez długi czas, a ja zastanawiałam się co z nim zrobić, bo wyrzucić szkoda, a stać tak wiecznie nie może. Teraz nie mam już tego problemu - miso w mojej lodówce regularnie ubywa i co jakiś czas muszę wybrać się do sklepu po nowe. 

Zazwyczaj przygotowywałam tofu fetę z tofu moczonego w solance z dodatkiem czegoś kwaśnego. Wychodziła w miarę dobra, ale dodatek miso zmienił dużo na lepsze. 
Taki wegański odpowiednik sera feta daleko odbiega od oryginału, nieweganie raczej go nie pokochają, ale w sałatce czy na kanapce smakuje całkiem do rzeczy. 



czwartek, 23 marca 2017

ciasto cytrynowe z kremem kokosowym (wegańskie)

Dzisiejsze ciasto to efekt końcowy wielu, często nieudanych eksperymentów. Na szczęście nie zrażałam się niepowodzeniami, tylko piekłam i wyciągałam następujące wnioski. 

Po pierwsze mam wrażenie, że nie ma znaczenia, czy do ciasta dodaje się aquafabę ubitą na sztywną pianę, czy nie. Może są jakieś ciasta (oprócz wegańskiej pavlovej), gdzie ubicie bądź nieubicie aquafaby daje znacząco różne rezultaty, ja jednak jeszcze na takie ciasto nie natrafiłam. Małe wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: aquafaba to woda pozostała z gotowania ciecierzycy lub fasoli lub jeśli kupujemy strączki w puszce - zalewa, w której znajduje się ciecierzyca lub fasola.

Po drugie dodatek jakiś ugotowanych i przetartych warzyw lub owoców bardzo poprawia konsystencję wegańskich wypieków - nadaje im wilgotność i sprawia, że są miękkie. Ja najbardziej lubię bataty, w ciastach są naprawdę rewelacyjne.

Po trzecie chyba nie da się upiec dobrego wegańskiego ciasta bez dużych ilości oleju, co jest raczej niedobrą wiadomością. O ile nieco oleju lub oliwy dodanych do dressingów, którymi polejemy sałatkę, to samo zdrowie, o tyle szklanka oleju dodana do ciasta już taka zdrowa nie jest. A szkoda. 

Staram się więc jeść takie ciasta jak najrzadziej, bo zdrowsze wersje słodyczy najczęściej mi nie smakują. Wolę więc jeść desery rzadziej, ale takie, które  są dobre.



środa, 15 marca 2017

zupa strączkowa



Kiedyś kupiłam paczkę z mieszanką różnych strączków i saszetką z suszonymi warzywami. Nazywało się to zupa włoska czy jakoś podobnie. Po ugotowaniu okazało się, że pomysł wymieszania rożnych roślin strączkowych oraz kaszy to strzał w dziesiątkę - taka zupa smakowała o wiele lepiej niż zwykła zupa fasolowa czy z soczewicy. Sama w sobie ie była jakaś wyjątkowa, ale dodatek czosnku roztartego na pastę świetnie zaostrzał smak i był nie lada atrakcją dla takiej miłośniczki czosnku jak ja. 




Później zaczęłam sama przygotowywać różne mieszanki strączkowe, a kilka listków pietruszki dodanej dla ozdoby, zamieniło się w ogromną ilość zieleniny, która całkowicie odmieniała smak tej prostej zupy.  Strączki ugotowane w wodzie są raczej bez wyrazu, ale dodatki sprawiają, że zupa nabiera charakteru - czosnek, chilli, natka pietruszki, szczypior, lubczyk, liście selera, kiełki - to wszystko sprawia, że ta pożywna i zdrowa zupa jest też niezwykle smaczna. W przepisie podaję przykładową kombinację roślin strączkowych - można ją dowolnie modyfikować według własnego uznania.

Zupa jest bardzo zdrowa, stosunkowo tania nawet przy użyciu ekologicznych strączków i jak dla mnie rewelacyjna w smaku. Gdyby tylko moje dzieci zechciały ją jeść…

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...