wtorek, 13 listopada 2012

l'éducation du goût, część 1: BLW

BLW

Fakt, że tytuł tego postu napisałam po francusku, ma bardzo dobre uzasadnienie. Gdy urodziłam córeczkę zaczęłam się zastanawiać jak sprawić, aby została smakoszem (optymistycznie zakładając, że jako rodzic mam na to jakiś wpływ). Niestety,  polskojęzyczny internet zieje pustką i nicością  w tym zakresie; również poszukiwania książki o wychowywaniu smakosza nie dały rezultatu. Natrafiłam jednak na parę francuskich stron na ten temat a także na jedną książkę, o której napiszę następnym razem. Okazuje się, że  kluczową sprawą  w kształceniu smaku (l'éducation du goût) jest zapewnienie dziecku od najmłodszych lat dostępu do jak najbardziej zróżnicowanego jedzenia. Należy się z tym pospieszyć bo w wieku około dwóch lat nasze dziecko staje się kulinarnym konserwatystą i niczym inżynier Mamoń, lubi tylko to, co już zna. Co gorsza, może się zdarzyć, że nasze dziecko rozwinie néophobie alimentaire, czyli strach przed nowymi pokarmami. Szukałam dalej.


Pewnego dnia natknęłam się na metodę  blw czyli baby-led weaning  (w polskim tłumaczeniu bobas lubi wybór). Twórczynią tej metody jest Gill Rapley, angielska położna. Jak sama wielokrotnie podkreślała, blw nie jest niczym nowym, a jedynie uporządkowaniem i nazwaniem tego, co rodzice na całym świecie robili od dawna. Według blw, dziecku które zaczyna spożywać pokarmy stałe, nie należy podawać papek karmiąc za pomocą łyżeczki, tylko normalne jedzenie, w takich kawałkach aby dziecko mogło je swobodnie trzymać. Pozwala to dziecku zapoznać się nie tylko ze smakiem nowych pokarmów, ale także z ich konsystencją. Dziecko samo wybiera, co chce jeść a spożywając posiłki razem z rodzicami uczy się zasad zachowania przy stole. Posiłki stanowią dobrą zabawę i stają się dla dziecka przyjemnością.  Idea blw bardzo mi się spodobała a ten film na youtube podbił moje serce. Postanowiłam spróbować.

Blw okazało się bardzo dobrym pomysłem, córeczka pięknie bawi się jedzeniem (na razie jest to bardziej zabawa niż jedzenie), okazuje się, że lubi rzeczy, o które nigdy bym jej nie posądzała (ogórki kiszone, pieczony czosnek i przede wszystkim mięso, dużo mięsa), za to nie przepada za  kaszkami. Ponieważ nie je zbyt dużo, dla spokoju sumienia daję jej też papki niemowlęce, ale  normalne jedzenie sprawia jej o wiele większą frajdę. Często my sami zamiast jeść obserwujemy  małego gourmanda  pochłoniętego badaniem jedzenia. 

 Teksańska masakra piłą mechaniczną, czyli niunia je obiad

Na to, czy metoda okaże się skuteczna, trzeba poczekać kilka lat. Na razie jest to fajna zabawa. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do książki Gill Rapley "Bobas lubi wybór" (tytuł oryginału "Baby-led Weaning: Helping Your Baby To Love Good Food").







 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...