niedziela, 20 stycznia 2013

Czy boicie się kwasu fitowego, czyli jak zostałam wyznawczynią Michaela Pollana, część II


Jak jeść?

Sądząc po opisach moich internetowych peregrynacji w sprawie płatków, jest jeszcze trudniej odpowiedzieć na to pytanie niż na pytanie jak żyć albo czym jest prawda. W zalewie rad (często sprzecznych) różnych ekspertów od zdrowia potrzebny jest głos rozsądku. Takim głosem jest książka Michaela Pollana W obronie jedzenia. Manifest wszystkożerców (tytuł oryginału: In Defence of Food. An Eater Manifesto). Głównym przesłaniem tej książki jest postulat zaufania tradycyjnej kulturze kulinarnej, modelowi żywienia wypracowanego przez naszych przodków. Pollan demaskuje pułapki i paradoksy jakie szykuje nam dietetyzm (nutritionism). Naukowcy zajmujący się zagadnieniami żywienia objawiają nam raz za razem wyniki jakiś badań, z których niezbicie wynika, że dany artykuł jest szkodliwy dla zdrowia (np. masło czy jajka). Oczywiście za chwilę pojawiają się nowe badania, których wyniki są całkowicie sprzeczne z rezultatami poprzednich badań.
Najważniejszą rzeczą, z jakiej należy zdać sobie sprawę, jest to, że kampania mająca na celu profesjonalizację zaleceń żywieniowych nikogo nie uczyniła zdrowszym. Wręcz przeciwnie, (…) większość wskazówek żywieniowych, które otrzymaliśmy w ostatnim półwieczu – a szczególnie ta zalecająca zstąpienie tłuszczu w jedzeniu węglowodanami – sprawiła, że jesteśmy mniej zdrowi i bardziej otyli.


Pollan zwraca uwagę, że wszystkie społeczności stosujące tradycyjne diety (niezależnie od tego czy są to diety wysokotłuszczowe, niskotłuszczowe, z przewagą mięsa lub wegetariańskie), cieszą się doskonałym zdrowiem. Przekonuje, że równie ważne jak to, co jemy, jest też jak jemy, a jednym z ważniejszych aspektów jedzenia, jest dostarczanie przyjemności. To, co jemy jest częścią naszej kultury i tradycji, wyznacznikiem tożsamości a nie tylko paliwem, którym się napędzamy. Myślę, że Pollan przyklasnąłby zasadom żywieniowym, o których pisałam w poście o  książce „French Kids Eat Everything”.
Twierdzenie, że głównym celem jedzenia ma być zdrowie fizyczne, jest podejściem stosunkowo nowym i – jak myślę – niszczycielskim, bo psuje nie tylko przyjemność z jedzenia (…), ale też, paradoksalnie samo zdrowie. I rzeczywiście, mieszkańcy żadnego innego kraju nie martwią się bardziej o konsekwencje zdrowotne wynikające z tego, co jadają, niż Amerykanie. Żadna też inna nacja nie zmaga się z tak wieloma problemami zdrowotnymi zależnymi od jedzenia. Amerykanie stają się narodem ortorektyków – ludzi dotkniętych niezdrową obsesją na punkcie zdrowego odżywiania się.
Dla mnie, ta książka była niezwykle ważna, może nie tyle dlatego, że Pollan objawia jakieś niezwykłe sekrety, ale dlatego, że dostałam potwierdzenie, tego co od dawna sobie myślałam.  Znalazłam w niej również opis procesu uprzemysławiania produkcji żywności – procesu, który zaprowadził społeczeństwa zachodnie, szczególnie amerykańskie, od w miarę zdrowego sposobu żywienia do tej katastrofy zdrowotnej jaka dotyka znaczną część społeczeństwa amerykańskiego obecnie. Na koniec jeszcze cytat, podkreślający wagę  systemu kultury kulinarnej jako całości:
Tak samo, jak pokarmy są czymś więcej niż sumą swoich składników, podobnie wzorce żywieniowe wydają się czymś więcej niż sumą produktów, z których się składają. (…) Jednak gdy badacze wyizolują jakiś pojedynczy składnik jadłospisu o udowodnionej wartości i działaniu, zwykle nie udaje się wiarygodnie wyjaśnić, dlaczego ludzie jadający go żyją dłużej, rzadziej chorują na serce czy choroby nowotworowe, w porównaniu z ludźmi stosującymi zachodni sposób odżywiania się. Widać wyraźnie, że cały wzorzec żywieniowy tego rodzaju ma działanie silniejsze niż suma jego składników.
Trudno zakończyć mi ten post, ponieważ mam wielką ochotę zacytować tutaj trzy czwarte tej książki. Pozostaje mi tylko rekomendować ją jako pozycję obowiązkową.




3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post, a książka wygląda na ciekawą, tym bardziej, że wydaje mi się iż odzwierciedla moje stanowisko i spostrzeżenia. Ze wszystkich stron docierają do nas sprzeczne informacje, w dzisiejszym świecie wielką sztuką jest żyć zdrowo, mimo że zdrowie propagowane jest z większą intensywnością niż niegdyś. Niestety propaganda zbiera żniwo odwrotne od zamierzonego.

    Pozdrawiam autorkę, po książkę z pewnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę bardzo polecam,pomaga nabrać dystansu do ciągle zmieniających się zaleceń dietetycznych. Jeśli czytasz po angielsku, to na tej stronie znajdziesz mnóstwo artykułów napisanych przez Michaela Pollana: http://michaelpollan.com/articles/. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...