środa, 3 kwietnia 2013

gorzki smak cukru


Dziś chciałam napisać o słynnym już wykładzie Sugar: the Bitter Truth Roberta Lustiga. Został on udostępniony na youtube w lipcu 2009 r., wywołał niemałe poruszenie, zdobył apologetów (do których ja się zaliczam) jak i krytyków. Trudno streścić w jednym poście cały wykład, jednak głównym przesłaniem profesora Lustiga jest teza, że cukier (a konkretnie FRUKTOZA) jest trucizną. Otyłość jest tylko jednym z wielu, może nawet nie najważniejszym, skutkiem ubocznym raczenia się słodyczami i słodzonymi napojami. Wydaje mi się, że kluczowym elementem teorii R. Lustiga  jest rozróżnienie różnych  rodzajów metabolizmu glukozy, etanolu i fruktozy. Skupię się więc na tym elemencie jego wykładu. Poniższe streszczenie jest dość znacznym uproszczeniem tego, o czym mówił profesor Lustig; mam nadzieję, że nie zawiera żadnych błędów, ale nie jestem ekspertem w dziadzienie biochemii czy medycyny, więc przepraszam jeśli nieścisłości jednak się pojawią.


Glukoza:
Co dzieje się w organizmie człowieka po spożyciu dwóch kromek białego chleba (120 kcal pochodzących z glukozy)? 96 kalorii  jest metabolizowanych przez wszystkie organy naszego ciała (co zapewnia energię niezbędną do życia). 24  kalorie trafiają do wątroby, gdzie zostają zmienione w glikogen i zmagazynowane (prof Lustig opisuje proces glikogenogenezy szczegółowo) -  stanowi to zapas, który może zostać zmobilizowany w razie potrzeby. Glikogen nie jest toksyczny oraz może być bardzo szybko uwolniony z wątroby. Około ½ kalorii zostanie zamieniona w VLDL (lipoproteina o dużej zawartości trójglicerydów, czyli rodzaj „złego” cholesterolu) w procesie lipogenezy de novo (zamiana węglowodanów w tłuszcz). Organizm reaguje na glukozę  podniesieniem poziomu insuliny, co oznacza, że odczuwamy poczucie sytości i nie chce nam się jeść. Jednym słowem wszystko jest porządku.

Etanol: 
Co dzieje się z organizmem po spożyciu 120 kcal pochodzących z alkoholu? 24 kcal są metabolizowane przez cały organizm – również przez mózg (dlatego też nasz mózg nie działa prawidłowo, gdy się upijemy J). 96 kcal trafia do wątroby, gdzie są zamieniane w aldehyd, którego nadmierne ilości mogą prowadzić do nowotworu i marskości wątroby. Znaczna część tych kalorii zostanie zamieniona w VLDL.

Fruktoza: 
Co dzieje się w organizmie po spożyciu szklanki soku pomarańczowego (również 120 kcal)? Sacharoza, która odpowiada za słodki smak,  składa się po połowie z glukozy i fruktozy. 60 kalorii z glukozy są trawione tak jak glukoza, czyli 48 kcal jest metabolizowane przez cały organizm, 12 przez wątrobę. 60 kcal z fruktozy musi być w całości metabolizowane przez wątrobę, ponieważ tylko wątroba jest w stanie rozłożyć fruktozę. W procesie rozkłady fruktozy wydziela się dużo kwasu moczowego, co prowadzi do powstania dny moczanowej. Powstają również duże  ilości VLDL, co powoduje zwiększone stężenie cholesterolu. Oznacza to, że dostarczając organizmowi fruktozę (w nadmiernej ilości), w rzeczywistości dostarczamy tłuszcz! Część tłuszczu powstałego w wyniku lipogenezy de novo nie wydostanie się z wątroby, co spowoduje jej otłuszczenie (niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby). Ta część, która się wydostanie (w postaci wolnych kwasów tłuszczowych), powędruje do mięśni, co spowoduje wzrost stężenia insuliny.  Z kolei ten wzrost spowoduje spadek wrażliwości na insulinę czyli insulinoodporność wątroby, która nie będzie mogła prawidłowo rozkładać kolejnych dostaw fruktozy. To z kolei spowoduje, że trzustka będzie zmuszona do zwiększonego wysiłku, generując jeszcze wyższe stężenia insuliny. Po gwałtownym wyrzucie insuliny następuję jej równie gwałtowny spadek, a więc odczuwamy głód, który zaspokajamy kolejną  jeszcze większą porcją fruktozy. I tak błędne koło się zamyka. Nadmiar insuliny prowadzi do szeregu chorób – oczywiście do cukrzycy, ale również do nadciśnienia czy raka (insulina to hormon, który stymuluje rozwój pewnych nowotworów). Ponadto prof. Lustig twierdzi, że spożywanie nadmiernych ilości fruktozy powoduje zaburzenia reakcji mózgu na hormon sytości – leptynę. Mózg „nie widzi” leptyny a więc nie wie, że dostarczyliśmy wystarczającej ilości kalorii i należy przestać jeść.


Dla mnie to, co mówi profesor Lustig, jest bardzo przekonujące, ponadto zgadza się (a przynajmniej nie stoi w sprzeczności) z tym o czym pisał Michael Pollan – taka ilość fruktozy, jaka jest spożywana obecnie, nigdy nie była częścią tradycyjnych diet. I często wiele osób instynktownie uważa, że słodycze to „niejedzenie” -  żeby się najeść trzeba zjeść konkret w postaci przysłowiowego schabowego. Mam wrażenie, że te ogromne ilości cukru, które dodawane są do tak wielu produktów spożywczych, stanowią doskonały przykład infantylizacji podniebienia i zabijają prawdziwy smak jedzenia. Sama lubię słodycze, ale staram się jeść  je na deser, w rozsądnej ilości, nie codziennie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...