sobota, 14 września 2013

karmelowe ciasto z jabłkami

W wyniku jakże przykrej degradacji zawodowej (która, o dziwo, zbiegła się w czasie z urodzeniem dziecka) zmuszona jestem  rozpoczynać pracę raz w tygodniu na tyle wcześnie, że korzystam z autobusu o 5:55 rano. Chcąc nie chcąc w każdy piątek ok. 5:52 wchodzę do autobusu i już pobieżne spojrzenie na zgromadzonych upewnia mnie, że nie ma wśród nas żadnego hipstera ani nawet najmniejszej korporacyjnej płotki, jedynie prosty lud pracujący. Nie ma ludzi ubranych ze smakiem trzymających w jednej dłoni plastikowy kubek z gorącą kawą z modnej sieciówki, a w drugiej laptopa. Nasze palce trzymają mocno  uchwyty kolorowych reklamówek, aby nikt ze współpasażerów nam ich nie wyrwał. A w robocie zalejemy sobie naszą kawę mieloną rok temu wrzątkiem i zamieszamy łyżeczką w dymnej szklance, dzięki czemu fusy osiądą na dnie, co usprawni picie. Nie ma nikogo, czyj gustowny strój świadczyłby o znajomości mody, lecz jednocześnie wyrażał indywidualny styl. Wręcz przeciwnie, w słabym świetle żarówki ledwo rozpraszającej poranny mrok nasze niewyspane, szare twarze upodabniają się do siebie, a ubrania wyrażające jedynie fakt, że nam się bardzo nie chce, zlewają się z poranną szarówką. Mężczyźni różnią się od kobiet jedynie wąsami. Mkniemy przez miasto bez korków odganiając resztki snu, tępo patrząc przed siebie, nawet nie myśląc o robocie, bo żadna dream job to nie jest. Ale za to my kończymy pracę wtedy, gdy ważni i możni tego świata kończą przerwę na lunch. A o godzinie 17, gdy już od dawna nie pamiętamy, że w ogóle byliśmy w pracy, siadamy sobie do niesamowitego karmelowego placka z jabłkami. Przypominamy sobie, że o świcie świat jest mroczny i pełen obietnic.



CIASTO KARMELOWE Z JABŁKAMI

Przepis znaleziony w gazetce reklamowej Kauflandu, zmodyfikowany przez mnie. Użyłam kwadratowej blachy o wymiarach 20 cm na 20 cm.





  • 2 -3 średniej wielkości jabłka
  • 50 g zmielonych orzechów włoskich
  • 100 g cukru
  • 110 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 2 jajka L (najlepiej w temperaturze pokojowej)
  • 60  ml mleka
  • 110 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • laska wanilii
  • 0,5 łyżeczki soli
Z 40 g cukru robimy karmel i zalewamy go gorącym mlekiem (bardzo ważne, żeby nie było zimne). Uwaga - powstała masa zacznie się mocno pienić. Rozpuszczamy karmel w gorącym mleku (jeśli niewielkie kawałki karmelu nie będą się chciały rozpuścić, to nie ma problemu. Zostawiamy do lekkiego schłodzenia. W tym czasie ubijamy masło aż zbieleje, dodajemy resztę cukru (60g) i  ziarenka wydłubane z wanilii, a następnie po jednym jajku. Wlewamy karmelowe mleko. Mieszamy zmielone orzechy, mąkę, sól i proszek do pieczenia i dosypujemy do ciasta. Ciasto przekładamy na natłuszczoną blachę posypaną bułką tartą. Jabłka obieramy ze skórki, skrapiamy sokiem z cytryny (chyba, że obierzemy je i pokroimy na tyle szybko, że nie ściemnieją), tniemy na ćwiartki, a każdą ćwiartkę na pół (wszerz, nie wzdłuż). Układamy je na cieście - ja ułożyłam tak, żeby jeden kawałek jabłka przypadał na jeden kawałek ciasta. Pieczmy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, przez ok. 0,5 godziny, do suchego patyczka. Placek nie jest zbyt słodki - słodycz regulujemy posypując go odpowiednią ilością cukru pudru.



12 komentarzy:

  1. Fajny wpis, choć oczywiście dość przykry z uwagi na okoliczności zmiany pracy...
    Obrazek dość mi bliski bo sama codziennie wyruszam do pracy niewiele później.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak jeszcze zapytam... Nie wybierasz się na Blogger Fest w sobotę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, po powrocie z macierzyńskiego przeżyłam zawodowe trzęsienie ziemi - wszystko zostało wywrócone do góry nogami.
    A myślałam, że informatycy, mają więcej luzu. Jeszcze mi powiedz, że macie jakiś dress code i nie chodzisz non stop w dżinsach i kraciastej koszuli...
    Na BloggerFest się nie wybieram, niestety totalny brak czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę przykre i to w momencie kiedy każda stabilizacja jest mile widziana.

    Informatycy mają więcej luzu... raczej mężczyźni lub osoby bezdzietne. Pojawiają się z reguły w połowie mojego roboczego dnia. Kobieta czy to informatyk czy nie swoje obowiązki w domu ma i żadna aplikacja niczego za nią nie zrobi:)
    Powiem jeszcze, że dress code mamy ale tak sztywno się nie trzymamy, aczkolwiek rozglądam się dookoła i żadnej kraciastej koszuli nie widzę. Chyba koniec świata rzeczywiście jest bliski:)

    Ja się na Fest wybieram ale powiem szczerze, że to pierwsze samotne, sobotnie, planowane wyjście od kilku lat. Normalnie się denerwuję:) ale jest jeszcze szansa, że się rozchoruję bo dookoła sami zawirusowani.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, że tyle wytrzymałaś bez samotnych wyjść z domu. Ale za to będziesz cieszyć się tym wyjściem o wiele bardziej niż osoby, które mają takie wyjścia na co dzień. Przypominam sobie jak pierwszy raz umówiłam się z koleżanką na kawę po paru miesiącach od urodzenia córki - wszystko wydawało mi się piękne i oszałamiające.
    A mnie irytuje hipokryzja w zakresie, nazwijmy to, polityki prorodzinnej. Każdy będzie za tym, że kobieta z małym dzieckiem powinna mieć pewne przywileje, że potrzebujemy więcej dzieci,itd bla, bla, bla, ale jak przychodzi co do czego, to nikt na żadne ustępstwa iść nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nie było, że od czterech lat nie wychodziłam sama z domu:) Miałam na myśli sobotnie całodniowe wyjście. Przeważnie dni wolne spędzałam z rodziną lub jej częścią. Tak zresztą lubię o ile jest taka możliwość.

      Może to państwo chciałoby żeby pracodawcy mieli politykę prorodzinną tylko nijak ich nie wspiera, a jeżeli pracodawcy się nie wspiera to jaki ma mieć interes w takiej polityce? Płaci składki, ubezpieczenia a potem jeszcze i tak musi za chorobowe i opieki i sam musi pracować za dwóch, bo jemu wolno a pracownikowi nie bo jego chroni prawo pracy. Która mała firma to wytrzyma? tym się wcale nie dziwię. Albo kto zrezygnuje z zysków dla ideologi? Dziwi mnie, że to się stało w korporacji o ile dobrze zrozumiałam... myślałam, że w wielkiej firmie łatwiej się uchować i w takich nie robi się takich numerów ze względu na jakąś reputację firmy.

      Usuń
  7. Nie pracuję w korporacji, ale wydaje mi się, że to, tak jak i wiele innych spraw, zależy od tego jak "ludzki" jest pracodawca. U mojego pracodawcy akurat denerwuje mnie hipokryzja - chce uchodzić za osobę wspierającą młode matki, ale czyny świadczą o czymś zupełnie innym.

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak, bo jak mi ktoś powie wprost, że nie może sobie na to pozwolić to ja to zrozumiem ale taka hipokryzja jest najgorsza a też się z nią spotkałam: co innego oficjalna polityka firmy a to co wiedziały osoby decydujące o zatrudnieniu to drugie: najlepiej żadnych kobiet...

    A co do risotta z dynią bo w końcu to blog kulinarny:) to kolory na zdjęciach niezwykle energetyczne... Piszę tu bo nie chce mi się drugi raz przechodzić przez weryfikacje obrazkową:) często nie potrafię jej odczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. To teraz pewnie wyjdę na informatycznego analfabetę, ale nie zdawałam sobie sprawy, że mam jakąś weryfikację obrazkową. Można to jakoś wyłączyć?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele osób ja ma bo jest domyślna a jest nieco uciążliwa, czasami w ogóle nie mogę się doczytać tych kodów. Wejdź: Ustawienia/Posty i komentarze/Włącz weryfikację obrazkową-Nie.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...