sobota, 28 września 2013

Kuchnia z niespodzianką czyli sentymentalna podróż w czasie


Ostatnio wyczytałam gdzieś, że istnieje druga część książki Marii Terlikowskiej Kuchnia pełna cudów i nazywa się Kuchnia z niespodzianką. Jako że w dzieciństwie uwielbiałam tę pierwszą, musiałam koniecznie mieć drugą. Odezwał się sentyment i nostalgia za dawno minionymi czasami, gdy Kuchnia pełna cudów była niedościgłym wzorem gastronomicznej inwencji. Któż nie pamięta krokodyla z węża, regat na liściach sałaty czy awanturki? 
Niewiele myśląc zamówiłam sobie Kuchnię z niespodzianką na allegro za jakąś niewiarygodnie wysoką sumę. Widać sentymentalni głupcy muszą słono płacić za swój sentymentalizm. 
Wczoraj wieczorem zrobiłam sobie herbatę i siadłam do książki. Kuchnię z niespodzianką przeczytałam zanim zdążyłam wypić herbatę -  jakoś w dzieciństwie czytanie zabierało więcej czasu :). 
Zaczęłam się zastanawiać co sprawia, że ta książka ma ciągle tylu fanów. Na pewno sentyment za czasami dzieciństwa, nieważne na jak siermiężne czasy przypadającego. W tamtych latach  bez konkurencji i tym samym wyboru, ta książka jawiła się jako wydawnicza perełka, niezależnie od jej rzeczywistej wartości. Pewnie dużą rolę odgrywa też tęsknota za czasami, gdy ludzie spędzali ze sobą więcej czasu, gdzie chociaż wieczorny posiłek przygotowywało się i jadło wspólnie. Rodzina Kowalskich, bohaterowie tych książek, jest oczywiście wyidealizowana, bo przecież te trzydzieści lat temu nie wszystkie rodziny żyły w harmonii i miłości. Nic to jednak, nie jest chyba aż tak ważne jak było naprawdę, w końcu w naszej wybiórczej pamięci tak jest i to się liczy. Książka, niemożliwie toporna pod względem literackim, ma w sobie jakieś ciepło, wprowadza w nastrój domowej, rodzinnej błogości.
Mama, tato (przepraszam, mamusia i tatuś) oraz dwójka dzieci  siedzą  w przytulnej kuchni i coś sobie pichcą sypiąc żarcikami jak z rękawa. No cudnie i uroczo, ja tam chcę wierzyć w tę bajkę. 
A na koniec mocno oldskulowy przepis na jajka w skorupkach. Cytuję za bezkonkurencyjną Marią Terlikowską.:

- Otóż to! - zawołał tatuś triumfalnie. - Zjemy jajka ze skorupkami. Ale to będą jadalne skorupki.
To mówiąc, tatuś zakasał rękawy swetra i ostrym nożem zaczął odcinać bułeczkom wierzchy. O tak:

[w tym miejscu w książce mamy stosowny obrazek]

Wierzchy-czapeczki odłożył na bok, a z bułek ostrożnie usunął cały miękisz.
- Janku, co ty robisz? - spytała mamusia.
- Nie pytaj - mruknął tatuś z roztargnieniem - tylko zapal gaz w piekarniku i nasmaruj brytfannę masłem.
Zaciekawiona do nieprzytomności rodzina posłusznie spełniła polecenie. Nawet Barnaba zeskoczył z okna i przyglądał się z dużym zainteresowaniem czynnościom tatusia.
A tatuś poukładał wydrążone bułeczki na brytfannie i wsunął ją do rozgrzanego piekarnika.
- Już wiem! - pisnął Tomek. - To będą przypiekane skorupki. Po pięciu minutach tatuś wyjął brytfannę, a mamusia do każdej wydrążonej bułeczki wbiła ostrożnie po jednym jajku i lekko posoliła. 
- Justynko, przygotuj sałatkę z pomidorów - poleciła mamusia.
- Bardzo stosowny dodatek do jajek w skorupkach - ucieszył się tatuś.
Po 12 minutach jajka były gotowe. Tatuś ostrożnie nakrył każdą babeczkę-miseczkę przyrumienioną czapeczką.

tacy byliśmy jeszcze wczoraj



Autorka nie podaje przepisu na sałatkę z pomidorów, ale na pewno nie było w niej bazylii
- o takich cudach nikt wtedy nie słyszał.

2 komentarze:

  1. Ja nie miałam tej książki, byłam chyba zaniedbanym dzieckiem:) Teraz obie kosztują stówkę, chyba się nie skusze:) Fajne stylizacje. Kubka takiego nie mam (choć Lubiana ciągle je chyba produkuje) ale talerze w kwiatki (z pomidorami) jeszcze do niedawna na ścianie w rodzinnym domu wisiały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ceny na te książki są rzeczywiście zaporowe - ci, którzy zakupili je w latach osiemdziesiątych mają teraz żyłę złota. Kubek jest współczesny, tylko stylizowany na tamte czasy. Talerz w kwiatki też pochodzi z mojego rodzinnego domu, zabrałam go tylko na sesję.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...