sobota, 30 listopada 2013

zupa grzybowa z sokiem z kapusty kiszonej


Zupa ta, to bardzo ciekawe połączenie smaków, które zaintrygowało mnie już jakiś czas temu. A końcówka listopada to idealny czas na tego typu danie. Podstawowe składniki - suszone grzyby i sok z kiszonej kapusty, są bardzo polskie, a mimo to zupa ta nie jest zbyt popularna. Mam nadzieję, że to się trochę zmieni i zachęcę przynajmniej parę osób do przygotowania tej prostej zupy. Inspirowałam się tym przepisem, ale oczywiście wprowadziłam własne modyfikacje.

ZUPA GRZYBOWA Z SOKIEM Z KAPUSTY KISZONEJ

  • 1 litr lekkiego bulionu drobiowego lub warzywnego
  • 20 g suszonych grzybów (podgrzybki, prawdziwki)
  • ok. 1 szklanki soku z kiszonej kapusty 
  • 2 średnie marchewki, pokrojone w kostkę
  • 1 duża cebula, drobno pokrojona
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 1/4 - 1/2 szklanki słodkiej śmietany 30%
Grzyby łamiemy rękami na mniejsze kawałki - nie trzeba tego robić zbyt starannie. Możemy też zostawić grzyby w całości, jeśli lubimy duże kawałki w zupie. Do garnka z bulionem dodajemy grzyby, liście laurowe oraz ziele angielskie i gotujemy je pod przykryciem na małym ogniu ok. 15 min. Następnie dodajemy marchew i cebulę. Gotujemy ok. 20 minut, lub do miękkości marchewki.  Wyłączamy gaz i dodajemy śmietanę.

Studzimy zupę do temperatury pokojowej i dodajemy sok z kiszonej kapusty. Robimy to stopniowo, dopasowując ilość soku do własnych preferencji. Ważne jest, aby nie dodawać soku do gorącej zupy, gdyż część witamin w nim zawartych ulegnie zniszczeniu w wysokiej temperaturze (choć nie będzie miało to wpływu na smak zupy). Zupę można zagęścić 2 łyżkami mąki rozmieszanej ze śmietaną, ale dla mnie taka nieco bardziej wodnista konsystencja była odpowiednia. Podajemy z makaronem. 

moje grzybowe zapasy
nawet nie zauważyłam, że na wszystkich zdjęciach przeglądam się w łyżce :)

środa, 27 listopada 2013

Jabłka Sylvii Plath. Apple pie karmelowo-maślany

Przez kilka ostatnich dni czytałam Przezimowanie Kate Moses, jak zwykle z doskoku, w małych porcjach, między jedną czynnością a drugą cały czas marząc, żeby móc spokojnie siąść i czytać do woli. 

Sylvia podnosi głowę znad wózka Nicka i patrzy na kwitnący sad, światło słoneczne tworzy pryzmatyczne aureole u końcówek jej rzęs, gdy mruży oczy.
- Spójrz! - woła do Assii. Ruchem głowy wskazuje jabłonie, których wiekowe konary lekko skrzypią i kołyszą się prawie niedostrzegalnie. - Już po naszych jabłkach.
Kwiaty nadal opadają, unoszą się nieprzerwaną falą w kierunku zachodnim, zaścielając stok sadu.
- Ale uroczo - odpowiada Assia niskim gardłowym głosem, który brzmi bardzo po niemiecku. - To jak scena z Tołstoja.
- Tak, rzeczywiście - mówi Sylvia, patrząc na rozrzutne drzewa. - Ale gdy pomyślę o tych wszystkich moich plackach, szarlotkach...

Przezimowanie opisuje końcowe miesiące życia Sylvii Plath, gdy rozpada się jej małżeństwo, a ona sama miota się między szaloną nadzieją na odbudowanie swojego życia, a całkowitym zwątpieniem. Jest to zapis wrażeń, emocji, niewiele w nim istotnych faktów z życia Sylvii. Nadspodziewanie dużo miejsca zajmują za to jabłonie i jabłka.



Zaczyna ładować worki. Kilka żółtych jabłek z gatunku Early Victoria, wciąż twardych. Płaskie, mieszczące się w dłoni bramley's seedlingi: rumiane, zielone jabłka do pieczenia. Późne pig's nose pippiny, z czerwonymi smugami na zielonej skórce. Choć zgaszone na drzewach, barwy bramleyów i pig nose'ów stają się coraz żywsze. Aromat jabłek podobno odpowiada porze ich dojrzewania: letnie są kwaskowate, sierpniowe mają smak truskawek. Wczesne jabłka jesienne smakują melonem i winem, te późne - miodem. Wybiera jedno i wbija w nie zęby, aromatyczny miodowy sok tryska mu na język.


Po takiej lekturze musiałam upiec coś z jabłkami. Przepis na to ciasto pochodzi ze strony joyofbaking. Jest to jedno z najlepszych apple pie jakie jadłam - dzięki skarmelizowaniu soku jabłkowego, do którego dodajemy odrobinę masła, placek jabłkowy zyskuje cudowny karmelowo-maślany posmak. Ciasto jest niezwykle elastyczne przy wałkowaniu, a po upieczeniu niezwykle kruche. Na zdjęciach poniżej widać, że udało mi się wyłożyć formę jednym kawałkiem ciasta bez doklejania skrawków. Dzięki odsączeniu soku z jabłek placek nie nasiąka wilgocią następnego dnia. Jednym słowem, placek ideał.

APPLE PIE KARMELOWO-MAŚLANY

ciasto:

  • 350 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki cukru
  • 225 g masła
  • 1/4 - 1/2 szkl lodowatej wody
nadzienie jabłkowe:
  • 1,1 kg jabłek obranych ze skórki i pokrojonych na talarki o grubości ok 5 mm
  • 50 g białego cukru (ok. 1/4 szkl.)*
  • 55 g jasnego brązowego cukru (ok. 1/4 szkl.)*
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej (opcjonalnie)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki masła (ok. 30 g)
  • 1 1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej (ok. 15 g)
ciasto: 
Mieszamy mąkę, sól i cukier i dodajemy masło pokrojone w drobną kostkę. Rozcieramy palcami aż ciasto będzie miało konsystencję grubej kaszy. Przygotowujemy pół szklanki lodowatej wody i stopniowo dodajemy do ciasta aż będzie gładkie i elastyczne. Ja dodałam niecałą ćwiartkę szklanki wody, ale wiadomo, dużo zależy od wilgotności mąki. Ciasto dzielimy na dwie części - jedną rozwałkowujemy w kształt koła i wykładamy nią formę do tart, drugą również rozwałkowujemy tworząc koło o średnicy nieco większej niż średnica naszej formy. Wstawiamy do lodówki, żeby się dobrze schłodziły - o tej porze roku wystawiłam  ciasto na balkon, twardnieje szybciej niż w lodówce. 

jabłka:
Po pokrojeniu jabłek na cząstki natychmiast skrapiamy je sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały (choć i tak nieco ściemnieją w trakcie odsączania soku). Dodajemy do nich cukier, sól, cynamon, ewentualnie gałkę muszkatołową i zostawiamy w misce na czas od 0,5 godz do nawet 3 godzin aż wycieknie z nich około 120 ml soku (1/2 szklanki). Następnie umieszczamy jabłka na durszlaku, pod którym ustawiamy miskę na sok. Sok przelewamy do garnka, dodajemy masło i stawiamy na dużym ogniu. Teraz redukujemy sok z masłem do objętości około 1/3 - 1/4 szklanki cały czas pilnując aby się nie przypalił - radzę stać cały czas nad garnkiem i mieć oko na to, co się w nim dzieje. 
Bezpośrednio przed nałożeniem jabłek do formy z ciastem dodajemy do nich mąkę ziemniaczaną i zredukowany sok jabłkowy z masłem. Dokładnie mieszamy i przekładamy na niepodpieczony spód. Przykrywamy pozostałym krążkiem ciasta, zaginając ozdobnie brzegi (co akurat nigdy mi nie wychodzi), robimy nacięcia na wierzchniej warstwie ciasta przez które będzie uciekać para. Na koniec smarujemy jajkiem i wstawiamy na najniższą półkę w piekarniku. W oryginalnym przepisie pieczemy ten placek w temperaturze 220 stopni C, w moim piekarniku musi to być jednak 200 stopni, bo placek za bardzo się przypala w 220. Gdyby wierzch placka zrumienił się zbyt mocno przykrywamy go kawałkiem foli aluminiowej. Pieczmy około 50 minut lub do momentu gdy jabłka zmiękną, ale nie będą papkowate , co sprawdzamy wsuwając nóż przez jedno z nacięć na wierzchu placka.

*ilość cukru może wahać się znacznie w zależności od gatunku jabłek i osobistych preferencji







sobota, 23 listopada 2013

zapiekanka mięsna w stylu shepherd's pie

Klasyczna shepherd's pie to zapiekanka z użyciem mięsa jagnięcego, tradycyjne danie kuchni brytyjskiej. Ja zrobiłam wersję nieco spolszczoną, czyli zamiast jagnięciny użyłam mieszanki mięsa wołowego i wieprzowiny. Wyszło danie idealne na chłodny, listopadowy dzień - domowe, sycące, pyszne. Inspirowałam się przepisem Gordona Ramsey'a z tej strony, tylko użyłam innego mięsa i nie dodałem wina (nie byłam pewna czy cały alkohol wyparuje, a na obiedzie była osoba niepijąca). Warstwa ziemniaczana jest dosyć cienka, więc śmiało można ją podwoić, jeśli ktoś woli danie mniej mięsne.


ZAPIEKANKA MIĘSNA W STYLU SHEPHERD'S PIE
na formę żaroodporną o wymiarach 23 cm na 23 cm

warstwa mięsna

  • 1 kg mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
  • 2 pory
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 250 ml bulionu z kurczaka
  • 1 łyżka posiekanego tymianku
  • 4 łyżki sosu Worcestershire (lub do smaku)
  • sól i pieprz do smaku
warstwa ziemniaczana
  • 750 g ziemniaków
  • 50 g masła
  • 100 g sera cheddar
  • pół szklanki posiekanego szczypiorku
  • ewentualnie odrobina mleka lub słodkiej śmietanki, gdyby ziemniaki były bardzo suche
Mięso podsmażamy partiami na oleju i przekładamy do garnka lub brytfanny. Dwie minuty przed końcem smażenia dodajemy czosnek. Na tej samej patelni podsmażamy pory i cebulę aż zrobią się szkliste (nie rumienimy). Dodajemy sos Worcestershire a następnie koncentrat pomidorowy. Pory, cebulę i rozmaryn dodajemy do mięsa, wlewamy bulion drobiowy i gotujemy bez przykrycia  przez około 15 minut aż sos nieco odparuje. Odstawiamy do ostygnięcia

Ziemniaki gotujemy do miękkości i ucieramy z masłem na purée. Dodajemy 3/4 sera i szczypiorek. Do żaroodporngo naczynia przekładamy warstwę mięsną i przykrywamy ją warstwą ziemniaczaną. Posypujemy resztą startego sera, posypujemy delikatnie solą i świeżo mielonym pieprzem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i pieczemy około 0,5 godziny lub do zrumienienia się sera.

środa, 20 listopada 2013

super cienkie naleśniki i krokiety z kapusty z grzybami


Krokiety z kapustą i grzybami wydają się być jedną z najprostszych rzeczy do zrobienia, ale jest to danie często serwowane na Wigilię, więc chcemy by  wyszły idealne. Dla mnie kluczem do sukcesu są jak najcieńsze naleśniki wypełnione farszem, w którym wyraźnie czuć smak  grzybów. O ile dodanie dużej ilości grzybów do kapusty jest łatwe do wykonania, o tyle cienkie, nierwące się naleśniki nie tak łatwo uzyskać. Dziś chcę zaprezentować przepis znaleziony kiedyś na Galerii Potraw, z którego korzystam już od dawna. Ciasto na te naleśniki zawiera dużo jajek, dzięki czemu są one elastyczne i nie rwą się nawet, gdy są bardzo cienkie. Gdy mam ochotę na naleśniki z dżemem, wolę aby były bardziej mięsiste, ciastowate, jednak do wszelkich naleśników z wytrawnym farszem, to ciasto jest idealne.

SUPER CIENKIE NALEŚNIKI
( z podanej ilości ciasta wychodzi ok. 8 dużych naleśników o średnicy 28 cm)

SZKLANKA = 250 ML
  • 55 g masła, roztopionego (można je dodatkowo skarmelizować)
  • 1,5 szkl mleka 
  • 3 jajka 
  • 3/4 szklanki maki 
  •  0,5 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
Mleko zagotowujemy i odstawiamy na ok. 10 min. Po tym czasie miksujemy wszystkie składniki na gładkie ciasto i odstawiamy na co najmniej 2 godziny. Po tym czasie możemy zacząć smażyć naleśniki - ja delikatnie smaruję patelnię olejem, tylko przed smażeniem pierwszego naleśnika, potem smażę bez dodatkowego tłuszczu. Wszystko jednak zależy od rodzaju patelni. 




FARSZ Z GRZYBÓW I KAPUSTY
  • 0,5 kg kiszonej kapusty
  • 50 g suszonych podgrzybków lub prawdziwków (można dać więcej)
  • 2 - 3 średnie cebule, drobno pokrojone
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • sól i pieprz do smaku
PANIERKA
  • 1 jajko L
  • bułka tarta
Kapustę, liść laurowy i ziele angielskie zalewamy niewielką ilością wody i gotujemy na małym ogniu aż kapusta zmięknie, ok. 0,5 h. Suszone grzyby zalewamy niewielką ilością wody i gotujemy na małym gazie ok. o,5 h. Pod koniec gotowania kapusty warto wrzucić grzyby wraz z wodą, w której się gotowały do garnka z kapustą - wywar grzybowy ma bardzo silny smak i niezwykle  wzmocni grzybową nutę w farszu. Wywar z grzybów można też zachować do zupy grzybowej, risotta z suszonych grzybów lub do sosu grzybowego. Cebulę podsmażamy na smalcu lub oleju. Grzyby i kapustę odcedzamy  a następnie mielimy w maszynce do mięsa lub drobno siekamy. Dodajemy cebulę, całość mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem. Następnie farsz nakładamy na naleśniki - kładę nadzienie na środek, a brzegi naleśnika zakładam na siebie, ale można takie naleśniki zrolować lub nadać im jeszcze inny kształt. Przed smążeniem krokiety moczymy w rozbełtanym jajku i obtaczamy w bułce tartej. Smażymy na oleju aż będą zrumienione.


środa, 13 listopada 2013

ciastka z czekoladą, melasą i cynamonem


Ostatnio często zaglądam na blog Averie i wypróbowuję różne przepisy na słodkości. Większość receptur utrzymana jest w, powiedziałabym, amerykańskim stylu - ciastka z czekoladą, masłem orzechowym, melasą, karmelem itp, a że zrobiło się trochę chłodniej i odczuwam potrzebę cięższych, bardziej bogatych deserów, to jej strona wpisuje się w moje aktualne preferencje kulinarne. W zasadzie mam ochotę upiec wszystko, co się na tym blogu pojawia. Dziś przedstawiam przepis na rewelacyjne ciastka z czekoladą, melasą i cynamonem, niezwykle proste do przygotowania. Jedynie czas pieczenia sprawił mi sporo problemów, co opisałam w przepisie poniżej. Oczywiście, jak w przypadku większości amerykańskich wypieków musiałam mocno ograniczyć ilość cukru, a i tak ciastka wyszły dosyć słodkie.


CIASTKA Z CZEKOLADĄ, MELASĄ I CYNAMONEM
oryginalny przepis + moje modyfikacje
  • 110 g masła
  • 300 g mąki
  • 1 jajko L
  • 60 g brązowego cukru
  • 60 g białego cukru
  • 3 łyżki melasy
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • szczypta imbiru
  • 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 200 g gorzkiej czekolady i 100 g mlecznej, pokrojone na niewielkie kawałki
do obtoczenia:
  • 1/2 szklanki białego cukru
  • 3/4 łyżeczki cynamonu

Masło rozpuszczamy i lekko studzimy. Wszystkie składniki oprócz czekolady mieszamy w misce łyżką lub mikserem. Powinno powstać dość gęste ciasto. Dodajemy czekoladę i chłodzimy ciasto w lodówce przez co najmniej 2 godziny - ja trzymałam swoje w lodówce przez całą noc, a ciasteczka piekłam rano. 

Ostudzoną masę formujemy w kulki najlepiej za pomocą gałkownicy do lodów - ciastka powinny być wielkości przeciętnej gałki lodów. Cukier mieszamy z cynamonem i w powstałej mieszance obtaczamy ciastka. Układamy na blaszce wyłożoną papierem do pieczenia zachowując odstępy - ciastka będą nieco rosnąć i rozpłaszczą się. 




Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Autorka bloga, z którego zaczerpnęłam przepis, każe piec te ciastka przez 8 - 9 minut. Niestety, u mnie po tym czasie ciastka były całkiem surowe. Za pierwszym razem piekłam je dokładnie 27 min - bezpośrednio po upieczeniu były miękkie, potem mocno stwardniały. Następnym razem piekłam je przez 20 min i po ostudzeniu były już bardziej miękkie. Gdy będę piekła je jeszcze raz, spróbuję po raz kolejny skrócić czas pieczenia. Jedno jest pewne - ciastka bezpośrednio po wyjęciu z piekarnika są bardzo miękkie, a  po ostudzeniu mocno twardnieją. Jednak w każdej wersji są przepyszne - po prostu im dłużej będziemy je piec, tym bardziej kruche będą po ostudzeniu. 



sobota, 9 listopada 2013

ziemniaki pieczone z cheddarem i cebulą

Ziemniak już od jakiegoś czasu cieszy się niezbyt dobrą opinią - a to jest tuczący, a to indeks glikemiczny nie taki, to znowu spożywanie go świadczy o zaściankowości i niewyszukanym guście kulinarnym. W ostatnich latach został częściowo zrehabilitowany, ale tylko gdy jest jedzony bez żadnych dodatków i najlepiej ugotowany na parze.
Ja ziemniaki uwielbiam, jem je często i zazwyczaj z jakimś tłustym dodatkiem - mlekiem, śmietanką czy masłem.
Dziś mam rewelacyjny przepis dla tych, którzy  nie ulegli antyziemniaczanej propagandzie - ziemniaki pieczone z cheddarem, cebulą, wzbogacone dodatkiem kwaśnej śmietany. Przepis znalazłam na tym blogu, lekko go zmodyfikowałam, bo nawet sama autorka pisze, że robiła te ziemniaki w wielu wariantach. Przepis jest wręcz idealny do modyfikacji - zamiast cheddaru możemy użyć różnych innych serów, do farszu dodać szczypior, estragon, pietruszkę i wiele innych ziół. Za każdym razem  będzie równie smacznie.


ZIEMNIAKI PIECZONE Z CHEEDAREM I CEBULĄ


  • 6 średniej wielkości ziemniaków w miarę równych
  • 200 g sera cheddar 
  • 1 cebula drobno pokrojona
  • 2 ząbki czosnku drobno pokrojone
  • 2 - 3 łyżki kwaśnej, gęstej śmietany 
  • sól i pieprz do smaku
Ziemniaki myjemy (nie obieramy ze skórki!), układamy na blaszce i pieczemy w piekarniku w temperaturze 200 stopni C (z termoobiegiem) przez około godzinę. Czas pieczenia może się dość znacznie różnić w zależności od wielkości, kształtu i gatunku ziemniaków oraz oczywiście od piekarnika.

W trakcie pieczenia ziemniaków podsmażamy cebulę i czosnek na odrobinie oleju, aż staną się szkliste, nie rumienimy ich. Ma to być powolne smażenie w niskiej temperaturze. Ścieramy ser, przekładamy do miski (zostawiamy trochę sera do posypania ziemniaków podczas zapiekania), dodajemy cebulę i czosnek. Gdy ziemniaki będą miękkie, wyciągamy je z piekarnika i lekko studzimy. Następnie ścinamy wierzch i wydrążamy łyżeczką miąższ, który przekładamy do miski i rozcieramy widelcem lub przepuszczamy przez praskę do ziemniaków na gładką masę.Ziemniaczane łupinki mają pozostać w całości - napełnimy je farszem.

Wszystkie składniki farszu (ziemniaki, cebulę, czosnek i ser) dokładnie mieszamy, dodajemy 2 - 3 łyżki śmietany (jeśli damy jej za dużo, danie zacznie przypominać farsz do ruskich pierogów). Solimy i pieprzymy do smaku. Następnie nadzienie przekładamy do wydrążonych łupinek - farsz będzie nieco wystawał, bo przecież dodaliśmy do miąższu ziemniaczanego jeszcze inne składniki. Posypujemy pozostałym cheddarem i wstawiamy na ok. 20 - 30 minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C aż ser się zrumieni.

Takie ziemniaki można podać jako dodatek do mięs, ja jednak jadłam je jako samodzielne danie, z dużą ilością sałaty rzymskiej z winegretem.


środa, 6 listopada 2013

sernik z likierem amaretto

Jest to sernik typu nowojorskiego - o powstaniu tego rodzaju serników możecie przeczytać tutaj. Aromatu nadaje mu likier amaretto, który możecie zastąpić Waszym ulubionym likierem, jeśli akurat nie lubicie posmaku amaretto. Do tego koniecznie filiżanka dobrej  kawy i mamy miłą chwilę przyjemności. Przepis pochodzi z tej strony, ja go nieco zmodyfikowałam.


SERNIK Z LIKIEREM AMARETTO
przepis na tortownicę o średnicy 23 cm

spód:

  • 150 g ciasteczek typu digestive biscuits, zmielonych
  • 60 g roztopionego masła
  • 3 łyżki drobno posiekanych migdałów a następnie podprażonych na patelni
masa serowa:
  • 700 g kremowego serka
  • 3 jajka L
  • 1 żółtko L
  • 150 ml śmietany kremówki
  • 150 ml likieru amaretto
  • 7 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szklanki cukru
Wszystkie składniki spodu mieszamy ze sobą i wykładamy na tortownicę. Dokładnie ugniatamy dłońmi i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na ok. 15 minut aż się podpiecze.

Serek ucieramy z mąką i cukrem na gładką masę. Dodajemy po jednym jajku, a potem żółtko. Następnie wlewamy śmietankę i amaretto i dokładnie mieszamy aż masa będzie jednolita. Wylewamy na podpieczony spód. Pieczemy przez 10 minut w temperaturze 200 stopni C, następnie obniżamy temperaturę do 100 stopni C i pieczemy przez 1 godz. i 15 min. Po tym czasie sernik powinny być ścięty na brzegach, w środku może być galaretowaty. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim sernik jeszcze na pół godz. Po tym czasie studzimy go temperatury pokojowej, a następnie chłodzimy w lodówce przez kilka godzin. 



sobota, 2 listopada 2013

domowy pasztet w słoikach

Jeszcze niedawno lato pokazywało swoje ostatnie podrygi, a  tu już jesień i pierwszy listopadowy deszcz. To, co latem wydaje się nie do pomyślenia - długo duszone mięsa, wolno pyrkający bigos, masowa produkcja świątecznych pierników, teraz staje się przyjemne i pożądane. W tym jesiennym duchu przygotowałam domowy pasztet - delikatnie doprawiony, o miękkiej konsystencji stanowi idealne uzupełnienie dla chleba. Pasztety to jedna z najbardziej ryzykownych rzeczy do kupienia w sklepie - naprawdę ciężko stwierdzić, co producenci wykorzystali do jego produkcji.  Mój pasztet zagotowuję w słoikach, które potem przechowuję w lodówce, dzięki czemu nie muszę go przygotowywać za każdym razem, gdy mam na niego ochotę. 


DOMOWY PASZTET WIEPRZOWO-CIELĘCY W SŁOIKACH
przepis na podstawie Kuchni Polskiej z moimi modyfikacjami

  • 50 dag wieprzowiny (łopatka, szynka, karkówka), pokrojonej w kostkę o wielkości 5 na 5 cm
  • 20 dag słoniny bez skóry, 
  • 40 dag cielęciny, pokrojonej w  kostkę o wielkości 5 na 5 cm
  • 10 dag cebuli ( 2 średnie), pokrojonej w grubą kostkę
  • 10 dag czerstwej bułki (3 małe)
  • 3 jajka
  • 1 liść laurowy
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • sól i pieprz do smaku
Słoninę kroimy w drobną kostkę i smażymy w brytfannie na małym ogniu aż wytopi się większość tłuszczu (gdy wytopi się już trochę tłuszczu, możemy zwiększyć ogień do średniego).
Maksymalnie zwiększamy ogień i partiami dorzucamy wieprzowinę i cielęcinę. Obsmażamy je, aż się zrumienią, a usmażone partie przekładamy do miski. Dodajemy cebulę i chwilę ją podsmażamy, a potem przekładamy całe mięso z powrotem do brytfanny. Dolewamy odrobinę gorącej wody, wrzucamy przyprawy i sól i dusimy całość na małym ogniu pod przykryciem ok. 1 godziny. Gdy wszystko będzie już miękkie wyciągamy liść laurowy i ziele angielskie i przecedzamy zawartość brytfanny. W pozostałym sosie moczymy bułki. Sosu nie powinno pozostać zbyt dużo - ilość powinna wystarczyć do namoczenia bułek (ok. 1,5 szklanki). Gdyby płynu było bardzo dużo, należy go zredukować (czyli gotować na dużm ogniu bez przykrycia aż objętość płynu zmniejszy się do ok. 1,5 szklanki). Następnie dwukrotnie mielimy mięso, cebulę i bułkę w maszynce na gęstym sitku. Sprawdzamy, czy nie trzeba dodać soli lub pieprzu, dodajemy jajka i bardzo dokładnie mieszamy. Masę przekładamy do wyparzonych słoików, zostawiamy ok. 4 cm wolnej przestrzeni od górnej krawędzi słoika i zakręcamy. Wsadzamy do dużego garnka z wodą (tak aby woda sięgała do 3/4 wysokości słoików), doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy tak żeby woda tylko leciutko bulgotała przez oko. 1 h. Kuchnia Polska radzi ten pasztet gotować przez godzinę przez 3 kolejne dni, nie trzeba go wtedy przechowywać w lodówce. Ja wolę jednak gotować go tylko raz przez 1 h i trzymać w lodówce, gdzie spokojnie może stać przez 3 - 4 miesiące. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...