środa, 27 listopada 2013

Jabłka Sylvii Plath. Apple pie karmelowo-maślany

Przez kilka ostatnich dni czytałam Przezimowanie Kate Moses, jak zwykle z doskoku, w małych porcjach, między jedną czynnością a drugą cały czas marząc, żeby móc spokojnie siąść i czytać do woli. 

Sylvia podnosi głowę znad wózka Nicka i patrzy na kwitnący sad, światło słoneczne tworzy pryzmatyczne aureole u końcówek jej rzęs, gdy mruży oczy.
- Spójrz! - woła do Assii. Ruchem głowy wskazuje jabłonie, których wiekowe konary lekko skrzypią i kołyszą się prawie niedostrzegalnie. - Już po naszych jabłkach.
Kwiaty nadal opadają, unoszą się nieprzerwaną falą w kierunku zachodnim, zaścielając stok sadu.
- Ale uroczo - odpowiada Assia niskim gardłowym głosem, który brzmi bardzo po niemiecku. - To jak scena z Tołstoja.
- Tak, rzeczywiście - mówi Sylvia, patrząc na rozrzutne drzewa. - Ale gdy pomyślę o tych wszystkich moich plackach, szarlotkach...

Przezimowanie opisuje końcowe miesiące życia Sylvii Plath, gdy rozpada się jej małżeństwo, a ona sama miota się między szaloną nadzieją na odbudowanie swojego życia, a całkowitym zwątpieniem. Jest to zapis wrażeń, emocji, niewiele w nim istotnych faktów z życia Sylvii. Nadspodziewanie dużo miejsca zajmują za to jabłonie i jabłka.



Zaczyna ładować worki. Kilka żółtych jabłek z gatunku Early Victoria, wciąż twardych. Płaskie, mieszczące się w dłoni bramley's seedlingi: rumiane, zielone jabłka do pieczenia. Późne pig's nose pippiny, z czerwonymi smugami na zielonej skórce. Choć zgaszone na drzewach, barwy bramleyów i pig nose'ów stają się coraz żywsze. Aromat jabłek podobno odpowiada porze ich dojrzewania: letnie są kwaskowate, sierpniowe mają smak truskawek. Wczesne jabłka jesienne smakują melonem i winem, te późne - miodem. Wybiera jedno i wbija w nie zęby, aromatyczny miodowy sok tryska mu na język.


Po takiej lekturze musiałam upiec coś z jabłkami. Przepis na to ciasto pochodzi ze strony joyofbaking. Jest to jedno z najlepszych apple pie jakie jadłam - dzięki skarmelizowaniu soku jabłkowego, do którego dodajemy odrobinę masła, placek jabłkowy zyskuje cudowny karmelowo-maślany posmak. Ciasto jest niezwykle elastyczne przy wałkowaniu, a po upieczeniu niezwykle kruche. Na zdjęciach poniżej widać, że udało mi się wyłożyć formę jednym kawałkiem ciasta bez doklejania skrawków. Dzięki odsączeniu soku z jabłek placek nie nasiąka wilgocią następnego dnia. Jednym słowem, placek ideał.

APPLE PIE KARMELOWO-MAŚLANY

ciasto:

  • 350 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki cukru
  • 225 g masła
  • 1/4 - 1/2 szkl lodowatej wody
nadzienie jabłkowe:
  • 1,1 kg jabłek obranych ze skórki i pokrojonych na talarki o grubości ok 5 mm
  • 50 g białego cukru (ok. 1/4 szkl.)*
  • 55 g jasnego brązowego cukru (ok. 1/4 szkl.)*
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej (opcjonalnie)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki masła (ok. 30 g)
  • 1 1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej (ok. 15 g)
ciasto: 
Mieszamy mąkę, sól i cukier i dodajemy masło pokrojone w drobną kostkę. Rozcieramy palcami aż ciasto będzie miało konsystencję grubej kaszy. Przygotowujemy pół szklanki lodowatej wody i stopniowo dodajemy do ciasta aż będzie gładkie i elastyczne. Ja dodałam niecałą ćwiartkę szklanki wody, ale wiadomo, dużo zależy od wilgotności mąki. Ciasto dzielimy na dwie części - jedną rozwałkowujemy w kształt koła i wykładamy nią formę do tart, drugą również rozwałkowujemy tworząc koło o średnicy nieco większej niż średnica naszej formy. Wstawiamy do lodówki, żeby się dobrze schłodziły - o tej porze roku wystawiłam  ciasto na balkon, twardnieje szybciej niż w lodówce. 

jabłka:
Po pokrojeniu jabłek na cząstki natychmiast skrapiamy je sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały (choć i tak nieco ściemnieją w trakcie odsączania soku). Dodajemy do nich cukier, sól, cynamon, ewentualnie gałkę muszkatołową i zostawiamy w misce na czas od 0,5 godz do nawet 3 godzin aż wycieknie z nich około 120 ml soku (1/2 szklanki). Następnie umieszczamy jabłka na durszlaku, pod którym ustawiamy miskę na sok. Sok przelewamy do garnka, dodajemy masło i stawiamy na dużym ogniu. Teraz redukujemy sok z masłem do objętości około 1/3 - 1/4 szklanki cały czas pilnując aby się nie przypalił - radzę stać cały czas nad garnkiem i mieć oko na to, co się w nim dzieje. 
Bezpośrednio przed nałożeniem jabłek do formy z ciastem dodajemy do nich mąkę ziemniaczaną i zredukowany sok jabłkowy z masłem. Dokładnie mieszamy i przekładamy na niepodpieczony spód. Przykrywamy pozostałym krążkiem ciasta, zaginając ozdobnie brzegi (co akurat nigdy mi nie wychodzi), robimy nacięcia na wierzchniej warstwie ciasta przez które będzie uciekać para. Na koniec smarujemy jajkiem i wstawiamy na najniższą półkę w piekarniku. W oryginalnym przepisie pieczemy ten placek w temperaturze 220 stopni C, w moim piekarniku musi to być jednak 200 stopni, bo placek za bardzo się przypala w 220. Gdyby wierzch placka zrumienił się zbyt mocno przykrywamy go kawałkiem foli aluminiowej. Pieczmy około 50 minut lub do momentu gdy jabłka zmiękną, ale nie będą papkowate , co sprawdzamy wsuwając nóż przez jedno z nacięć na wierzchu placka.

*ilość cukru może wahać się znacznie w zależności od gatunku jabłek i osobistych preferencji







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...