czwartek, 19 grudnia 2013

Zwolnij! Przedświąteczna herbatka


Coraz bliżej Świąt, coraz większe nasilenie przedświątecznej bieganiny. Z pracy, którą wykonywałam kilka lat temu, pamiętam wigilijne niesnaski - kto ma przyjść do pracy, a kto może wziąć wolne w ten dzień. Jako młoda, bezdzietna singielka byłam na straconej pozycji - "ty sobie pójdziesz do mamy na gotowe" wypowiedziane oskarżycielskim tonem sprawiało, że nawet nie próbowałam prosić o wolne.  Mężczyźni, tak jak ja, byli zdyskwalifikowani jako osoby odpowiedzialne za przygotowanie Świąt i musieli stawić się w pracy. Szybko pogodziłam się z faktem, że nie mam co marzyć o urlopie w Wigilię, ba, z czasem bardzo polubiłam 24 grudnia w pracy. Od rana panował odświętny nastrój, zwierzchnicy i klienci mówili ludzkim głosem, jedliśmy świąteczne ciasta i udawaliśmy, że coś robimy. Do tego zawsze mogłam potem wypomnieć, że ja pracowałam nawet w Wigilię, podczas gdy inne baby brały sobie urlop lub opiekę na dziecko. Siłą rzeczy łapałam w pracy chwilę wytchnienia od świątecznej krzątaniny.
Dziś zapraszam każdego, kto również ma ochotę na piętnaście minut relaksu (no, powiedzmy pół godziny) na korzenną herbatę. W sam raz, żeby złapać oddech.


KORZENNA HERBATA
proporcje "na oko"


  • 3/4 laski cynamonu, lekko pokruszonego np. w moździerzu
  • kilka plastrów świeżego imbiru
  • ok. 8 goździków
  • 1 niewielka pomarańcza pokrojona w plastry
  • ulubiona czarna herbata
  • ok. 3/4 litra wody 
Umieszczamy wszystkie składniki w dzbanku, zalewamy wodą o temperaturze ok 95 stopni C i czekamy kilka minut aż się zaparzy. Podajemy z cukrem muscovado. Herbata idealnie komponuje się z tymi ciastkami





2 komentarze:

  1. Czasami trzeba się opanować i na chwilę przysiąść...bo święta mają kojarzyć się z czymś miłym :) a nie z masą roboty...ja dziś wstałam rano z głową pełną planów na dziś...bo czasu mało a roboty dużo. Ale mówię sobie STOP! POWOLI! wypiję najpierw ciepłą herbatę, zjem na śniadanko świeżutkiego makowca :) i wtedy ruszę do boju! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, świeży makowiec... sama bym zjadła. Szkoda tylko, że tyle przy nim roboty :), ja zjem go dopiero na Wigilię

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...