sobota, 4 stycznia 2014

bezy z czekoladą i książka "Czekolada" Erica Lanlarda

Buszując wśród książek kucharskich w Empiku natrafiłam na pozycję Czekolada autorstwa Erica Lanlarda, którego nazwisko nic mi nie mówiło. Dopiero po powrocie do domu wyszukałam w internecie całkiem sporo informacji na jego temat. Lanlard jest tak zwanym celebrity chef, kucharzem gwiazd. Otóż nikt inny tylko właśnie on przygotował tort na wesele Madonny i Guya Ricthiego, ciasto na pierwsze urodziny Brooklyna (syna Davida i Victorii Beckham) czy też tort urodzinowny na sto pierwsze urodziny zmarłej już królowej matki. Akurat te osoby nie są może jakimiś wybitnymi znawcami wyrobów cukierniczych, te informacje to bardziej ciekawostka, ale już fakt, że Lanlard był głównym cukiernikiem u Michela i Alberta Roux, stanowi najlepszą rekomendację.
Przepisy są dobrze opracowane (a przynajmniej na takie wyglądają, bo na razie upiekłam tylko bezy), o różnym stopniu trudności. Tłumaczenie jest w zasadzie dobre, choć kilka nieścisłości już znalazłam, ale nie mają one wielkiego znaczenia. Czuję, że w najbliższym czasie w moim domu znacząco zwiększy się konsumpcja czekolady, bo jak się tu oprzeć delikatnemu słonemu ciastu karmelowemu, brownie z czekoladową bezą, torcikowi porzeczkowemu czy chrupiącym czekoladkom? 


BEZY CZEKOLADOWE wg Erica Lanlarda

  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 3 białka (u mnie 100 ml)
  • 200 g cukru
  • 100 g drobnego cukru trzcinowego
  • 100 g trzcinowego cukru pudru (dałam zwykły cukier kryształ)
  • 20 g kakao
  • 15 g ekstraktu słodowego w proszku (pominęłam)
do podania:
  • bita śmietana (niezbyt słodka)
  • kakao
Czekoladę łamiemy na małe kawałki, rozpuszczamy w kąpieli wodnej i zostawiamy do lekkiego ostygnięcia. Białka ubijamy mikserem na pianę, a gdy zacznie robić się sztywna dodajemy cukier w dwóch, trzech partiach. Gdy piana będzie już sztywna, dodajemy kakao i delikatnie mieszamy łyżką. Wlewamy czekoladę, ale nie mieszamy jej dokładnie, tak aby utworzył się marmurkowy wzorek. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia nakładamy łyżką bezy. Ja wolę bezy nieco płaskie, bez czubków, wygodniej jest wtedy nałożyć bitą śmietanę. Na blogu Moje Wypieki widziałam podobny przepis na bezy, były one jedynak nieco inaczej uformowane. Taki kształt niewątpliwie wygląda bardziej efektownie, ale jeśli przekładamy bezy bitą śmietaną, te bardziej płaskie są  znacznie wygodniejsze do jedzenia. Bezy pieczemy w temperaturze 110 stopni C lub w 90 stopniach z termoobiegiem. W książce zalecany czas to 2 godziny, ale ten czas może się znacznie różnić - wiele domowych piekarników nie dogrzewa lub grzeje nierównomiernie. Bezy mają być z zewnątrz kruche i łamliwe, w środku wilgotne i ciągnące się.

najprzyjemniejszy moment - dekonstrukcja dzieła

Ponieważ na powyższych bezach marmurkowy wzorek nie był zbyt wyraźny postanowiłam nieco zmodyfikować ten przepis, tak aby uwidocznić pasma czekolady. Pominęłam kakao i zmniejszyłam ilość czekolady do 100 g, reszta pozostała bez zmian. Wyszły słodsze i mniej czekoladowe, ale za to biała beza lepiej kontrastuje z ciemną czekoladą.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...