środa, 1 stycznia 2014

potyczki Marksa i Spencera z językiem polskim

Witam posylwestrowo i od razu zapewniam, że to co widzicie na poniższych zdjęciach to nie majaki skacowanego umysłu, tylko autentyczne przypadki etykiet produktów z logo M&S. Czytanie tych tekstów przypomina czytanie dramatów z nurtu teatru absurdu. Oto piękny przykład: "suche wino". 


Wiadomo, "dry" to w języku Szekspira "suchy" (chyba, że komuś chciałoby się  sprawdzić w słowniku kolejne znaczenia tego słowa), skoro więc jest napisane "dry wine", to musi znaczyć "suche wino". Dziwi mnie tylko, że nikt nie zauważył tego oczywistego absurdu i buteleczki z suchym winem spokojnie stoją sobie na półkach. 
Z początku myślałam, że te tłumaczenia robi jakiś program komputerowy, ale szybko musiałam zmienić zdanie. Bo czyż komputer potrafi odmieniać "espresso" przez przypadki? Tej sztuki musiał dokonać człowiek, nie maszyna. Sprawdzam szybko w internetowym Słowniku Języka Polskiego, bo może espresso odmieniamy już przez przypadki tak jak" radio" czy "studio". Otóż nie, jak wół stoi, że to wyraz nieodmienny. Ale od czego kreatywność "miszczów" od tłumaczeń; im się nie uda? To espresso, temu espressu, o tym espressie,  o tych espressach itd. Da się odmienić? Spójrzcie tylko na poniższe zdjęcie.


Te dwa lapsusy językowe to tylko czubek góry lodowej, większość etykiet M&S napisana jest z pogwałceniem wszelkich zasad polszczyzny, na pohybel wszystkim paniom od polskiego i zasuszonym akademikom z Rady Języka Polskiego.
Zdaję sobie sprawę, że podstawą działania wielkich (i mniejszych) koncernów jest cięcie kosztów gdzie się tylko da, ale czy zatrudnienie studenta polonistyki na umowę o dzieło byłoby aż tak wielkim wydatkiem? Z pewnością pozwoliłoby uniknąć kompromitacji.

A w Nowym Roku życzę Wam niezapomnianych wrażeń kulinarnych wzmocnionych przez doskonale dobrane, jak najbardziej mokre wino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...