wtorek, 7 stycznia 2014

Słodkie życie Davida Lebovitza. Obcy język angielski.

Davida Lebovitza znałam z jego bloga, zaglądałam tam od czasu do czasu, ale jakoś szczególnie mnie nie urzekł. Dopiero książka Słodkie życie w Paryżu zrobiła na mnie większe wrażenie. Na rynku jest wiele lepszych lub gorszych książek o życiu we Francji czy Włoszech napisanych przez obcokrajowców mieszkających w nich na stałe. Jak dla mnie Słodkie życie w Paryżu znajduje się w czołówce tego typu twórczości - lekka, dowcipna, wciągająca, no i skoncentrowana na zagadnieniach gastronomicznych. Miłe czytadło, gdy chcemy się trochę pośmiać czy zrelaksować. 

A teraz pozwolicie, że przejdę do mojej ulubionej części recenzji: błędów tłumaczy. Słodkie życie w Paryżu nadaje się do czytania w przeciwieństwie do tego oto dzieła, ale tłumaczka zaliczyła kilka wpadek, które udało mi się wyłapać bez sięgania do oryginału (co już raczej źle świadczy o kompetencjach tłumacza).

1. Dzikie truskawki, które serwują w Chez Panisse (zapewne chodziło o wild strawberries) nie istnieją. Istnieją za to poziomki, bo wild strawberries, to wbrew zgadywankom tłumaczki nie dzikie truskawki tylko poziomki. Lebovitz nazywa te owoce po francusku frais de bois(str 27) czyli poziomki, a nie, idąc tokiem myślenia tłumaczki, leśne truskawki. Dzikie i leśne truskawki w języku polskim nazywamy poziomkami.

2. Lebovitz deklaruje na stronie 31: "Nie korzystam z soli kuchennej (...)." Mój Boże, a z jakiej? Drogowej? Autor nie używa soli warzonej - drobnej, takiej najpopularniejszej, przynajmniej w Polsce. Każda sól nadająca się do jedzenia -  warzona, morska, himalajska - jest solą kuchenną, w odróżnieniu od osławionej soli drogowej, która jadalna nie jest.

3. Przepis na suflet z serem fromage blanc. Fromage to po francusku "ser" czyli tłumacząc to słowo po słowie otrzymamy: suflet z serem serem blanc. Warto by podać co to jest fromage blanc (tłumacząc dosłownie "biały ser"). Skąd, u licha, przeciętny czytelnik ma znać się na rodzajach francuskich serów? Przepis jest bezużyteczny w tej formie, nie mam pojęcia z jakiego sera zrobić te suflety. Po szybkim sprawdzeniu w internecie dowiaduję się, że fromage blanc, jest chyba najbardziej zbliżony do serka homogenizowanego, ale nie po to płacę za książkę, żeby wykonywać pracę za tłumacza czy redaktora. Sprawdzanie tego typu rzeczy, to chyba bardziej praca redaktora, ale szczerze mówiąc guzik mnie to obchodzi, kto się tym zajmie - przepis ma być zrozumiały dla polskiego czytelnika 

4. Na stronie 143 pojawia się zwrot: "zachowanie francuskich lekarzy przy łóżkach pacjentów". Założę się, że zwrot użyty w języku angielskim to bedside manner. Wyrażenie to tłumaczymy jako "podejście do pacjenta". Lekarz w przychodni też ma jakiś bedside manner chociaż pacjenci nie leżą w łóżkach. 

5. Wbrew temu co jest napisane na stronie 167: "Wyrwij pomidorom szypułki, przekrój na pół i wyciśnij sok." nie próbujcie wyciskać soku z pomidora.  Zamiast tego delikatnie usuńcie pestki z sokiem pozostawiając sam miąższ i potem pokrójcie. Czyli zróbcie coś na kształt concasse, (do concasse usuwamy też skórki z pomidorów). Pascal wyjaśnia tutaj

Język angielski, jak widać, nadal sprawia wiele trudności tłumaczom  Zostawmy jednak już temat tłumaczeń, bo to i tak nie jest takie złe na tle wielu innych. 
Lebovitz podaje na końcu każdego rozdziału przepisy. Większość z nich jest nieskomplikowana, ale ciekawa, niewymagająca wiele czasu. Warto je wypróbować.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Davida Lebovitza Słodkie życie w Paryżu, Wydawnictwo Pascal, Bielsko Biała, 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...