środa, 26 lutego 2014

smutne jedzenie, czyli gdzie ostatnio zaglądam

Oto strona, na którą ostatnimi czasy regularnie przeglądam:


Podobno tego typu strony stają się niesamowicie popularne. Nie dziwi mnie to wcale, to chyba całkiem naturalna reakcja na zalew gastroporno (food porn) czyli przeestetyzowanej fotografii kulinarnej. Ironiczna reakcja na wymuskane zdjęcia obrobione w Photoshopie, mające tyle wspólnego z rzeczywistością, co Anja Rubik z przeciętną kobietą. Bawi mnie ta strona niesamowicie i sprawia, że z większym dystansem patrzę na siebie i swój blog (choć z powodu kiepskiej jakości sprzętu i braku umiejętności fotograficznych moje zdjęcia nie upiększają rzeczywistości w istotnym stopniu).
Bardzo Wam ten blog polecam - dla tych, którzy porządnie nauczyli się angielskiego dodatkową nagrodą będzie czytanie przezabawnych, uszczypliwych komentarzy autora. Zainspirowawszy się tymi zdjęciami musiałam szybko pstryknąć fotkę swojego drugiego śniadania jedzonego, o zgrozo, na biurku przed komputerem!  No i tu rozczarowanie - zdjęcie jest chyba mimo wszystko za ładne, żeby mogło zostać opublikowane na dimlylitmeals. A tak się starałam...

A na koniec jeszcze jeden lik do podobnego bloga (choć komentarze autora nie są aż tak zabawne)-
http://saddesklunch.com/




sobota, 22 lutego 2014

kurczak z ciecierzycą i papryką

Nareszcie! Po serii kulinarnych porażek (najgorsze wietnamskie klopsiki pod słońcem; gumowate, pączki z jabłkami; śmierdzące pancakes na żytnim zakwasie) w końcu ugotowałam coś bardzo dobrego. Potrawka z piersi kurczaka, z dodatkiem ciecierzycy i papryki w sosie pomidorowym wynagrodziła mi wszystkie kulinarne rozczarowania ostatnich dni. Do tego jest całkiem szybka do zrobienia (nie licząc gotowania ciecierzycy).  I choć jeszcze wstrząsa mną z przerażenia na myśl o klopsikach, czuję się gotowa do dalszych eksperymentów kulinarnych. 


KURCZAK Z CIECIERZYCĄ I PAPRYKĄ 
(na podstawie tego przepisu)


  • 1 pierś z kurczaka (ok 250 - 300 g) w kawałkach na jeden kęs
  • 1/2 szklanki suchej ciecierzycy
  • 2 średnie czerwone papryki, pocięte na kwadraty ok 2 cm na 2 cm
  • 2 średnie cebule, pocięte w piórka
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka kolendry
  • 2 łyżeczki oregano
  • 400 ml przecieru pomidorowego 
  • sól do smaku
  • papryczka chilli (ilość zależy od naszej tolerancji ostrości)
Ciecierzycę  namaczamy w zimnej wodzie na noc (ok 10 godzin). Następnego dnia odlewamy wodę, zalewamy świeżą (ok 5 cm nad poziom ciecierzycy) i gotujemy pod przykryciem do miękkości, ok. 2  - 3 godzin. Jeśli woda wyparuje, dolewamy świeżą. Jeśli nie mamy czasu gotować ciecierzycy możemy użyć gotowej ciecierzycy z puszki (1,5 szklanki).
W garnku o grubym dnie rozgrzewamy olej, wrzucamy paprykę i cebulę i smażymy na średnim ogniu. Delikatnie solimy (sprawi to, że warzywa szybciej puszczą sok i zmiękną) i podsmażamy aż papryka i cebula nieco zmiękną, ale się nie zrumienią, ok 5 min. Dorzucamy czosnek i chilli, smażymy 2 min i zwiększamy ogień. Następnie dodajemy kurczaka i smażymy aż się delikatnie zrumieni. Dolewamy niewielką ilość wody (nie więcej niż 50 ml), przykrywamy garnek pokrywką i dusimy całość aż kurczak będzie ugotowany a warzywa odpowiednio miękkie. Ja lubię warzywa raczej al dente, tak tylko aby nie były surowe, więc ta faza trwała u mnie krótko, ok 5 min. Następnie wlewamy przecier pomidorowy, dodajemy kmin, kolendrę, oregano i sól, a na koniec wrzucamy ugotowaną i odsączoną ciecierzycę. Doprowadzamy do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 min. aż smaki się przegryzą. Posypujemy kolendrą lub natką pietruszki. Podajemy z ryżem, frytkami lub pieczonymi ziemniakami. Dobrze smakuje też z bagietką, którą można maczać w sosie. Gęstość sosu zależy od gęstości przecieru pomidorowego. Jeśli zależy nam aby sos nie był zbyt rzadki, możemy w osobnym garnku (bez pokrywki) gotować przecier aż część wody odparuje a przecier uzyska odpowiednią gęstość i dopiero wtedy dodać do warzyw i mięsa. 


środa, 19 lutego 2014

M&S kontra język polski. Wynik 0:3.

Kontynuując wątek z poprzedniego wpisu:

W poszukiwaniu lemon curd udałam się do sklepu Marks and Spencer. Jak zwykle M&S dostarczył mi wrażeń nie tylko kulinarnych, ale również, nazwijmy to, lingwistycznych. Ostatnio pisałam o pokracznych tłumaczeniach na etykietach różnych produktów, dziś chcę wam pokazać, co się dzieje, gdy do pisania ulotek zatrudnimy gimnazjalistów. Po pierwsze mogą nie włączyć sprawdzania pisowni. W końcu te czerwone podkreślenia są takie irytujące...


Po drugie zrobiwszy błąd ortograficzny, mogą w tym samym zdaniu popełnić błąd gramatyczny. 
Ze zdania 
Wszystkie pasty przyżądzone według oryginalnych receptur i unikalnej mieszanki przypraw (...).
wynika, że te pasty sporządzone są według unikalnej mieszanki przypraw. 

Po trzecie mogą nie mieć pojęcia, że po wielokropku zdanie zaczynamy wielką literą. 
A na koniec znajdzie się  jakaś wredna baba, która pewnie nosi spódnicę do połowy łydki i rogowe okulary, a głowę przyozdabia wielkim kokiem. Do tego nie rozumie młodzieży i się czepia każdej pierdoły. 


Koniec końców kupiłam tam lemon curd, bo miał całkiem dobry skład, o czym informowała mnie etykieta na słoiczku (o dziwo, napisana bezbłędną polszczyzną).



poniedziałek, 17 lutego 2014

lekki deser jogurtowo-cytrynowy


Już od dawna miałam ochotę na deser cytrynowy. W lodówce leżały cytryny przywiezione z Włoch, zerwane z drzewka cytrynowego z domowego ogródka i chciałam jak najlepiej je wykorzystać. Wypróbowałam kilka przepisów, ale jakoś z żadnego nie byłam zadowolona, więc sama zaczęłam eksperymentować. Pomyślałam, że mój przepis powinien zawierać lemon curd, angielski krem cytrynowy. Nie chciało mi się robić domowego, udałam się więc do nieustannie zdumiewającego mnie przybytku produktów brytyjskich (i nie tylko), sklepu Marks and Spencer. Ale o tym więcej w następnym poście. Dziś tylko przepis na lekki deser intensywnie pachnący cytryną.



DESER JOGURTOWO-CYTRYNOWY


  • 1 szklanka (250 ml) gęstego jogurtu greckiego
  • 100 ml mleka skondensowanego niesłodzonego (można zastąpić śmietanką 30%)
  • 3 łyżki kremu cytrynowego lemon curd
  • skórka otarta z 1 jednej cytryny
  • sok z połowy cytryny
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżeczki żelatyny (można dać 2 łyżeczki, konsystencja deseru będzie wtedy mniej zwarta)
Mieszamy wszystkie składniki oprócz żelatyny. Sprawdzamy czy nie trzeba dodać soku z cytryny, lemon curd lub cukru pudru. Gdy smak masy nam odpowiada, zalewamy w małym garnuszku żelatynę 50 ml wody. Czekamy 2 minuty i umieszczamy garnuszek na małym ogniu. Podgrzewamy żelatynę cały czas mieszając aż do całkowitego rozpuszczenia. Nie zagotowujemy! Studzimy rozpuszczoną żelatynę do temperatury pokojowej i energicznie mieszając wlewamy do masy jogurtowej. Masę rozlewamy do foremek i zostawiamy w lodówce do stężenia. Aby wyciągnąć deser z foremek zanurzamy je na chwilę w bardzo gorącej wody. Nie trzymamy ich jednak w tej wodzie zbyt długo, bo masa zacznie się rozpuszczać. Deser podajemy z owocami - u mnie mrożone truskawki, ale można użyć każdych innych owoców jagodowych, kiwi, bananów, itd. 



piątek, 14 lutego 2014

kremowa zupa z warzyw

Jest to jedna z niewielu zup, które ugotowałam na wodzie, a nie na wywarze warzywno-mięsnym. Dodatek sosu beszamelowego sprawia jednak, że zupa ta nie ma wodnistego posmaku, czego bardzo nie lubię. Przepis pochodzi z książki Kuchnia Kryszny. Możemy użyć różnych warzyw, pamiętać należy jedynie, żeby miękkie warzywa typu cukinia czy dynia dodać nieco później niż twarde, żeby się nie rozgotowały. Część mleka użytego do sosu beszamelowego można zastąpić słodką śmietanką, żeby uzyskać jeszcze bardziej kremowy smak.


KREMOWA ZUPA Z WARZYW


  • 3 łyżki ghee (ja użyłam oleju rzepakowego)
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1/4 łyżeczki asafetidy (pominęłam)
  • 1 i 1/4  łyżeczki kurkumy
  • 675 g warzyw (u mnie por, brokuł, mrożona zielona fasolka i marchew w mniej więcej równych proporcjach)
  • 1,4 litra wody
  • 3 łyżki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • 475 ml mleka
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki mąki pszennej
W dużym garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy liście laurowe, kolendrę, asafetidę i kurkumę i smażymy przez chwilkę. Następnie wrzucamy warzywa pokrojone w drobną kostkę i smażymy aż się delikatnie zarumienią.  Następnie dodajemy wodę, sól i pieprz. Gotujemy aż warzywa będą miękkie ok 10 - 15 minut. 
W czasie gotowania warzyw przygotowujemy sos beszamelowy: w garnku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i delikatnie smażymy. Następnie wlewamy mleko cały czas energicznie mieszając, żeby nie tworzyły się grudki. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy gaz i gotujemy chwilkę żeby pozbyć się zapachu surowej mąki. Nastpęnie wlewamy sos beszamelowy do zupy i całość jeszcze raz zagotowujemy. 

poniedziałek, 10 lutego 2014

gofry z mąki orkiszowej

Im więcej ciast na gofry testuję, tym częściej dochodzę do wniosku, że sekret udanych gofrów leży w ... dobrej gofrownicy. Dobrej czyli takiej  o mocy co najmniej 1000 W. Gdy wymieniłam starą gofrownicę na nowy model, od razu zauważyłam różnicę, chociaż mój ulubiony przepis się nie zmienił. Znalazłam go na ulotce od producenta tej pierwszej gofrownicy. Pierwszy i najlepszy. Ostatnio zamieniłam jedynie zwykłą mąkę pszenną na razową orkiszową. Co zaskakujące gofry w smaku nie różnią się aż tak bardzo od tych tradycyjnych na białej mące pszennej, szczególnie jeśli damy dość wyraziste dodatki - np. dżem czy bitą śmietanę z owocami. Z samym cukrem pudrem (moja ulubiona wersja) zamianę mąk czuć już nieco wyraźniej, ale nadal nie ma się wrażenia, że jemy produkt, w którym smak został złożony na ołtarzu wartości odżywczych. Gofry nie są zbyt słodkie, można dodać więcej cukru do przepisu jeśli ktoś lubi, ale skoro i tak jemy je ze słodkimi dodatkami, nie wydaje mi się to wskazane


GOFRY Z MĄKI ORKISZOWEJ
z przepisu wychodzi ok. 10 gofrów

  • 3 jajka
  • 1 1/2 szklanki mleka
  • 1 3/4 szklanki mąki orkiszowej typ 2000 (lub mąki pszennej typ 550)
  • 7 łyżek stołowych oleju rzepakowego lub innego neutralnego smakowo
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubijamy na sztywną pianę i odkładamy w chłodne miejsce. W misce mieszamy ze sobą mąkę, cukier, sól i proszek do pieczenia. W osobnym naczyniu dokładnie mieszamy ze sobą mleko, olej i żółtka. Następnie dodajemy płynne składniki do suchych i dokładnie mieszamy. Gdy ciasto nie ma już żadnych grudek, delikatnie dodajemy białka.  Smażymy zgodnie z zaleceniami producenta gofrownicy. Studzimy w pozycji pionowej, tak żeby para mogła swobodnie się ulatniać. 




piątek, 7 lutego 2014

szybki łosoś z zieloną fasolką wg. Jamiego Oliviera


Co by nie powiedzieć o Jamiem Olivierze - że się skomercjalizował, że żadnym wielkim kucharzem nie jest, to w jednym odniósł niepodważalny sukces - jest skarbnicą  pomysłów na szybkie dania, które można przygotować nawet z pomocą  ruchliwej dwulatki, której chęci pomocy znacznie przewyższają umiejętności. Łosoś z dzisiejszego przepisu jest na to najlepszym dowodem  - danie jest szybkie, proste do zrobienia, zdrowe i oczywiście smaczne (choć to ostatnie to kwestia gustu). Proporcje potraktujcie niezbyt poważnie - dajcie więcej oliwek, mniej pomidorków, zrezygnujcie z anchois jeśli nie lubicie - danie to bardzo dobrze znosi różne zmiany. Zdjęcia też robiłam na szybko i też w asyście dwulatki - cóż, tu już nie ma drogi na skróty - jak na razie nie potrafię robić dobrych zdjęć szybko i z moim dzieckiem kręcącym się pod nogami. 


ŁOSOŚ Z ZIELONĄ FASOLKĄ WG. JAMIEGO OLIVIERA
na podstawie przepisu stąd

  • dwa kawałki filetów łososia (ze skórą lub bez) każdy o wadze ok. 200 g
  • 450 g zielonej fasolki (u mnie z mrożonki)
  • pół małego pęczka bazylii
  • 250 g pomidorków koktajlowych
  • 170 g oliwek (u mnie mieszane zielone i kalamata)
  • anchois (opcjonalnie)
  • sól, pieprz
  • oliwa
Zagotowujemy wodę i wrzucamy do niej fasolkę. Gotujemy ok 10 - 15 minut aż fasolka będzie al dente i odcedzamy. W misce mieszamy pomidorki koktajlowe, bazylię porwaną na kawałki i posiekane oliwki. Dodajemy fasolkę, skrapiamy wszystko oliwą i posypujemy solą i pieprzem. Dużą blachę do pieczenia wykładamy folią aluminiową. Na jednym końcu umieszczamy mieszankę warzywną, na drugim filety z łososia, które skrapiamy sokiem z cytryny i posypujemy solą i pieprzem. Blachę umieszczamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni C i pieczemy 10 - 12 minut - trudno podać precyzyjny czas - może się on znacznie wahać w zależności od grubości filetu. 

poniedziałek, 3 lutego 2014

kurczak imbirowy po japońsku

Lata dziewięćdziesiąte. Czas transformacji, która objęła nie tylko ustrój, ale wstrząsnęła również skostniałą peerelowską gastronomią - odtąd nic nie miało być już takie samo. Na dyskotekach rozbrzmiewał Wind of change Scorpionsów, a  wiatr  zmian hulał również w polskich kuchniach. Na eleganckich weselnych stołach niepodzielnie panował de volaille. Na mniej eleganckich devolay, a nawet dewolaj. Na listy przebojów wdarły się tosty hawajskie - z szynką, ananasem i żółtym serem, obficie polane keczupem.

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, a więc gdy chodziłam już  do liceum, do naszej szkoły przyjechała Japonka aby popularyzować kulturę japońską i uczyć tego trudnego języka. Moja koleżanka zdobyła od niej przepis na pysznego kurczaka. Składniki owego dania okazały się niezwykle trudne do zdobycia - sos sojowy i olej sezamowy były dostępne tylko w jednym sklepie w centrum miasta i kosztowały jakąś zawrotną sumę. Do tego nie za bardzo było wiadomo co zrobić z resztą owych ingrediencji pozostałą w butelkach. Dodatek cukru do mięsa wydawał się mocno kontrowersyjny, a imbir jakoś dziwnie smakował. Danie mimo swej egzotyczności przyjęło się w moim domu. 

Upłynęło wiele czasu od kiedy jadłam tego kurczaka po raz pierwszy. Dewolaje przestały być  synonimem wykwintnej kuchni, tosty hawajskie to obecnie rzecz raczej dla koneserów, ale kurczak nadal się broni. Nie spotkałam się z takim przepisem na kurczaka w żadnej książce o kuchni japońskiej, może jest to jakiś rodzinny przepis tej Japonki, trudno mi powiedzieć, nie jestem ekspertem w dziedzinie kuchni japońskiej. Oryginalny czy nie, na pewno warty spróbowania



IMBIROWY KURCZAK W JAPOŃSKIM STYLU


  • 3 pojedyncze piersi z kurczaka (ok 800 g)
  • 6 średnich ząbków czosnku, drobno posiekanych
  • 1 mała cebula, drobno posiekana
  • 3 łyżeczki suszonego imbiru
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki wódki (w oryginale sake)
  • 2 łyżeczki cukru
Kurczaka kroimy w kawałki na jeden kęs i mieszamy z wyżej wymienionymi składnikami. Zostawiamy w lodówce na ok. 1 - 2 godziny. Po tym czasie dodajemy

  • 1 jajko
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej
Mieszamy i smażymy kawałki kurczaka na głębokim tłuszczu w temperaturze ok. 170 - 180 stopni C aż będą złociste. Odsączamy na papierowym ręczniku. Podajemy z ryżem. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...