czwartek, 30 kwietnia 2015

kiełki na patelnię

Kiełki na patelnię to jedna z moich ulubionych szybkich przekąsek. Wszystkie składniki potrzebne do ich przyrządzenia mam zazwyczaj w domu, do tego robi się je niezwykle szybko. Wbrew pozorom te kiełki są całkiem sycące - nie zaspokoją dużego głodu, ale z takim mniejszym mogą sobie świetnie poradzić. proporcje są mocno "na oko".



KIEŁKI NA PATELNIĘ


  • 1 opakowanie kiełków na patelnię (ok. 150 - 200 g)
  • 1 średnia cebula, pokrojona w piórka
  • 3 ząbki czosnku, pokrojone w niezbyt cienki plasterki
  • papryka chilli, do smaku
  • sól
  • sok z cytryny
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 2 -3 łyżki oleju do smażenia
  • opcjonalnie: świeża kolendra, grubo pokrojona
Na dużej patelni lub woku mocno rozgrzewamy olej. Wrzucamy cebulę, smażymy chwilę, po czym dodajemy czosnek i chilli. Smażymy ok. 1 minuty i dodajemy kiełki. Smażymy ok. 5 minut. Ja lubie jak się kawałki warzyw lekko poprzypalają, więc smażę na bardzo dużym ogniu. Gdy wszystko będzie już podsmażone, wyłączamy gaz, dodajmey sól, sok z cytryny i olej sezamowy. Dokładnie mieszamy. Posypujemy ewentulanie kolendrą

sobota, 25 kwietnia 2015

prosto z Iranu

Niedawno pokazywałam (tu), co dostarcza mi mój wiejski łącznik (sama raczej nie mam czasu na takie wypady na wieś).
A ponieważ  do Iranu wybrać jest mi się jeszcze trudniej niż na wieś, mam swojego, nazwijmy go, perskiego łącznika. Niedawno spisał się na medal i zostałam obdarowana różnymi dziwnymi produktami, które strasznie mi się podobają. Zobaczcie sami.





Suszone limonki (limu omani) 


Takie limonki można kupić w Polsce w niektórych sklepach z żywnościa arabską lub zamówić przez internet. W Iranie są popularne, bo Irańczycy uwielbiają kwaśne smaki (inne popularne kwaśne smaki to: sumak, berberys czy zwykły sok z cytryny). Najczęściej dodaje się je do zup i potrawek (khoresh)

Golpar


Golpar, po łacinie heracleum persicum, po polsku barszcz perski. Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Heracleum persicum należy do tego samego rodzaju, co barszcz zwyczajny - roślina, którą kiedyś w Polsce kiszono i przyrządzano z niej zupę o tej samej nazwie. Z czasem nazwa barszcz zaczęła być używana ogólnie do zup, które powstawały na bazie zakwasu (czerwony barszcz - z kiszonych buraków i biały barszcz z zakwasu z mąki żytniej). 
W Iranie golpar nie jest spożywany pod postacią kiszonki, tylko jest suszony, a potem ucierany na proszek.Używa się go do przyprawiania bobu, ziemniaków lub innych warzyw.
Ażeby opisać smak golparu musze posłużyć się angielskim wyrażeniem acquired taste - oznaczającym coś, co smakuje tak interesująco, że jedynie ludzie przyzwyczajenie do tego smaku od dziecka, są w stanie go znieść. 
Po otrzymaniu woreczka z golparem umieściłam go w szafce, w której trzymam przyprawy i orzechy. Teraz wszystkie przyprawy i orzechy smakują jak golpar, więc powoli zaczynam przyzwyczajać się do tego zapachu i nawet trochę go polubiłam. 


Kaszk (ang. kashk)



Tradycyjnie kaszk uzyskuje się poprzez odparowanie serwatki.  Kaszk można kupić w formie suchych pałeczek lub w w postaci płynnej. Wersję suszoną można oczywiście łatwiej przechowywać; przed użyciem należy taką pałeczkę rozpuścić w wodzie, aż osiągnnie konsystencję gęstego jogurtu. Moje pałeczki są wzbogacone o dodatek nasion kminu rzymskiego.
Kaszk (zapewne w różnych regionalnych odmianach) jest używany w wielu krajach Bliskiego Wschodu. Kiedyś widziałam jakiś przepis Yotama Ottolenghiego, w którym używał tego specjału.


Senjed

Oliwnik wąskolistny. Suszone owoce podaje się tradycyjnie podczas obchodów Nowego Roku (Nowruz),   Symbolizują miłość, pewnie dlatego, że są bardzo słodkie, przypominają daktyle. 

Sami spróbujcie zgadnąć, co to jest


Nie, to nie bomba wniesiona na pokład samolotu przez mojego perskiego łącznika, tylko cukier. Ma dość wilgotną konsystencję i smakuje jak cukier z dodatkiem melasy (więc pewnie jest to cukier z dodatkiem melasy;)). Perski łącznik nie wiedział czy ta odmiana cukru ma jakąś specjalną nazwę ani do czego się go dodaje. Na pewno byłby idelany do piernika w angielskim stylu. Będę szukać jakiś irańskich przepisów z użyciem tego rodzaju cukru.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

sałatka z buraków z olejem z dyni

Jedna z najlepszych buraczanych sałatek jakie jadłam, bardzo miły akcent na zakończenie sezonu na buraki. 
Aż żal, że ten sezon się już kończy, bo buraki uwielbiam i sporo ich zjadam. Jeśli to prawda, że buraki podnoszą hemoglobinę, to jej stężenie u mnie we krwi musi być kosmicznie wysokie.

Do sałatki dodałam  melasę z grantów, która ostatnio stała się dla mnie obowiązkowym  dodatkiem do buraków.
Przypuszczam, że ta sałatka byłaby równie rewelacyjna, gdyby zamiast oleju dyniowego użyć oleju z orzechów włoskich lub laskowych, a zamiast pestek z dyni dodać orzechy.

Inspirowałam się trochę tym przepisem z bloga Turcja od kuchni.


SAŁATKA Z BURAKÓW Z OLEJEM DYNIOWYM

sałatka:

  • 4 średnie buraki, pieczone lub gotowane, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 - 3 łyżki natki pietruszki, grubo pokrojonej
  • 5 łyżek pestek dynii, uprażonych
dressing:
  • 2 łyżki oleju z dynii
  • 2 łyżki melasy z granatów
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli
Buraki i natkę pietruszki umieszczamy w misce. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki dressingu i polewamy nim buraki z pietruszką. Sałatkę wstawiamy na kilka godzin do lodówki, żeby składniki się przegryzły. Przed podaniem do sałatki dodajemy pestki z dyni (nie dodajemy ich wcześniej, żeby nie rozmiękły).


piątek, 17 kwietnia 2015

kremowy makaron z bazylią

Nie będę zbyt oryginalna, gdy napiszę, że mam zgromadzone na komputerze, zaznaczone w książkach czy zapisane na kartkach setki przepisów do wypróbowania. Niektóre z różnych przyczyn czekają latami na swoją kolej, inne testuję od razu. 

Kilka miesięcy temu miałam ochote na makaron z bazylią. W moich zbiorach  miałam dwa przepisy na takie danie (a przynajmniej o dwóch pamiętałam). Jeden, autorstwa Tessy Caponi-Borawskiej, jest raczej kontrowersyjny - Tessa każe rozpuścić na patelni masło, dodać pokruszoną kostkę rosołową, a następnie wodę gazowaną i bazylię. Trochę mnie ta kostka odstrasza, choć intryguje mnie dodatek wody gazowanej. Na blogu ChiiliBite znalazłam przepis na domową kostkę rosołową i może w takiej wersji skusiłabym się na ten makaron. Nawiasem mówiąc ta kostka rosołowa czeka już ładnych parę lat, aż się za nią zabiorę. 

Odrzuciłam więc pomysł Tessy i zdecydowałam się wypróbować przepis Neli Rubinstein z ksiązki Kuchnia Neli. W tym przypadku też miałam pewne wątpliwości: makaron i bazylia kojarzą mi się włosko, śmietana wydawała się pewnym zgrzytem. Nic bardziej błędnego, jak się potem okazało.Tłusta śmietana doskonale pasowała do makaronu, który zyskał kremowy, aksamitny smak. Jeśli wizja takiego makaronu do Was nie przemawia, spróbujcie wyobrazić sobie smak makaronu z mascarpone i bazylią.  Mascarpone, bazylia i makaron brzmi już całkiem dobrze i zupełnie niekontrowersyjnie. A tłusta, dobra śmietana, taka jak ta, w tym przypadku idealnie zastępuje ten włoski serek. Jeśli nie mam dostępu do dobrej śmietany, do tego makaronu używam właśnie mascarpone. Pewnie nadal nie jest to włoski sposób na makaron, ale i tak jest rewelacyjny. Natomiast śmietana 18 % nie smakuje już dobrze w tym daniu, jest za mało tłusta i zbyt kwaśna




MAKARON Z BAZYLIĄ I ŚMIETANĄ/MASCARPONE
na podstawie przepisu Neli Rubinstein z Kuchni Neli

  • ok. 300 g spaghetti
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 1 średni pęczek bazylii (ok. 1 szklanki posiekanych liści)
  • 3/4 - 1 szklanka gęstej śmietany 36% (słodkiej) lub serka mascarpone
  • sól, pieprz (u mnie różowy)
  • parmezan do posypania - opcjonalnie (ok. 1/2 szklanki)
Wstawiamy wodę na makaron i w czasie, gdy będzie się on gotował, przyrządzamy sos.

Bazylię drobno siekamy, czosnek rozcieramy z odrobiną soli na pastę. Bazylię i czosnek dodajemy do śmietany/mascarpone, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. i mieszamy. Jeśli używamy mascarpone, może być on na tyle gęsty, że trzeba będzie do niego dodać kilka łyżek wody z gotowania makaronu, żeby dało sie go wymieszać z bazylią i czosnkiem.

Gdy tylko makaron się ugotuje, odcedzamy go i szybko przekładamy z powrotem do garnka. Jeśli używamy parmezanu, dodajemy go w tym momencie do makaronu i mieszamy. Dodajemy sos śmietanowy i dokładnie mieszamy. Podajemy od razu. Makaron można dodatkowo posypać pieprzem (na zdjęciu) lub parmezanem. 



a ten przepis jeszcze sobie poczeka

wtorek, 14 kwietnia 2015

belle de jour

Na początek mała zagadka. Co widać na zamieszczonych niżej fotografiach?

 Lody?



Krem śmietankowy?



Ani lody, ani krem.




Śmietana.

Od czasu do czasu kupuję sobie słoiczek takiej śmietany. Nie zawsze jest, nie zawsze mój, nazwijmy go wiejski łącznik, ma czas, żeby mi taką śmietanę dostarczyć. Ale gdy już słoiczek (zazwyczaj po majonezie  Winiary) z cenną zawartością znajdzie się pod moim dachem, serce śpiewa mi z radości. 
Pewnie większość z Was słyszała opowieści o śmietanie tak gęstej, że łyżka w niej stoi. Stojąca łyżka to nie żadna bajka, ani miejska (a raczej wiejska) legenda. To fakt. Łyżka stoi jak za dawnych dobrych lat. A śmietanę można kroić nożem.



Za każdym razem, gdy dostawałam tę śmietanę, miałam ochotę ją sfotografować. Zawsze się jednak wahałam, bo sesja zdjęciowa śmietany wydawała mi się nieco ekscentrycznym pomysłem. A czerpanie przyjemności z oglądania śmietany raczej dziwne. Ale w końcu uległam głosowi serca i uwieczniłam tę ślicznotkę na zdjęciach. Panie i panowie, przed Wami Piękność Dnia.





piątek, 10 kwietnia 2015

śmietankowa tarta z jabłkami

Ostatnio dostałam książkę Szarlotki autorstwa Janneke Philippi. Na razie wypróbowuję przepisy i wyłapuję błędy w tłumaczeniu i redakcji. Mój tradycyjny zgryźliwy komentarz napiszę za jakiś czas, bo dzieło aż się o niego prosi (zastanawiam sie na jakich zasadach działa biznes wydawniczy, skoro niemal każda książka kulinarna w języku polskim, to fuszerka pod względem językowym i merytorycznym). Ale dość już krytyki, w tym poście ma być miło, przyjmnie, waniliowo, kremowo i słodko. O tak:



I właśnie taka jest tarta z poniższego przepisu. Podobny wypiek jadłam już kilka lat temu, wtedy z gruszkami. Przepis mi się gdzieś zawieruszył, ale pamiętam, że ciasto było rewelacyjne, dlatego zdecydowałam się je zrobić teraz. Nie zawiodłam się - jak dla mnie to połączenie smaków jest uzależniające. Jedynym minusem jest ciasto kruche - wyszło nieco za twarde, szczególnie brzegi. Nie przeszakadza mi to za bardzo, ale gdy będę robić tę tartę kolejny raz, wykorzystam mój sprawdzony przepis na to kruche ciasto.




ŚMIETANKOWA TARTA Z JABŁKAMI
przepis pochodzi z książki Szarlotki Janneke Philippi (z moimi małymi modyfikacjami), nazywa sie tam francuska tarta jebłeczna
przepis na formę do tart o średnicy ok. 22 cm

ciasto:
  • 100 g masła z lodówki
  • 200 g mąki
  • 1 jajko
  • 50 g cukru
  • szczypta soli
nadzienie:
  • 125 ml gęstej śmietany 18% lub 36%
  • 2 jajka
  • 50 g cukru
  • ziarenka wydłubane z 1 laski wanilii
  • szczypta soli (lub więcej, jesli lubimy słodko-słony smak)
  • 2 jabłka, najlepiej kwaśne (można użyć twardych gruszek)
ciasto: Mieszamy mąkę z cukrem i solą. Dodajemy pokrojone w małe kawałki masło i rozcieramy palcami, aż uzyskamy konsystencję kruszonki. Dodajemy jajko i szybko zagniatamy ciasto. Ciasto rozwałkowujemy między dwoma kawałkami papieru do pieczenia lub foli spożywczej na koło o średnicy nieco większej niż średnica formy do tarty (tak aby można było wylepić boki). Następnie wykładamy formę ciastem. Nakłuwamy i wstawiamy do lodówki na ok. 0,5 h lub do momentu, aż ciasto stwardnieje. Ciasto możemy chłodzić również w zamrażarce, trwa to wtedy krócej. 

Schłodzone ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i wykładamy kulkami do pieczenia lub ziarnami np. fasoli (podpiekałam bez kulek, bo nie chciało mi się ich wyciągać, jedynie brzegi ciasta trochę mi się skurczyły). Podpiekamy ok. 20 min, w temperaturze 180 stopni C, następnie ściągamy papier i pieczemy jeszcze ok 15 min., aż ciasto będzie lekko zrumienione.
Nadzienie: Gdy piecze się spód, lekko rozbijamy jajka widelcem, dodajemy cukier, miąższ waniliowy, sól i śmietanę. Mieszamy, aż wszystkie składniki dobrze się połączą. Jabłka obieramy ze skórki i kroimy w plasterki o grubości 1 - 1,5 cm. Układamy promieniście na podpieczonym cieście, zalewamy masą śmietanowo-jajeczną i pieczemy jeszcze ok 20 min., aż masa się zetnie. 

Tartę studzimy w formie (jeśli mamy możliwość ściągnięcia obręczy, to ją ściągamy). Po wystudzeniu, tuż przed podaniem posypujemy cukrem-pudrem. 

środa, 8 kwietnia 2015

pasta z fasoli (lub jeśli ktoś woli smalec wegański ze skwarkami)

Pomimo, że jestem osobą jadającą smalec i mocno sceptyczną w odniesieniu do jego rzekomych szkodliwych właściwości (jak i równie szkodliwych właściwości innych tłuszczy nasyconych)*, lubię wegetariańskie, a nawet wegańskie pasty do chleba. Ostatnio chętnie przyrządzam pastę fasolową, która często nazywana jest wegetariańskim smalcem. Szczerze mówiąc taka pasta, oprócz wyglądu nie ma wiele wspólnego ze smalcem, ale mogę ja śmiało polecić (choć oczywiście nie jako zamiennik smalcu). 

Jeśli jednak uznamy, że pasta fasolowa przypomina smalec, to musimy dorobić mu jeszcze skwarki (w końcu smalec najlepszy jest ze skwarkami) Ja zrobiłam je ze smażonego selera, który jest głównym składnikiem ostatnio przez mnie prezentowanej posypki selerowej. Do pasty z fasoli możemy dodać też całą posypkę, razem z przyprawami. Wtedy pasta nie będzie już w ogóle przypominała smalcu, ale będzie miała bardzo ciekawy smak.

*Jeśli znacie angielski i macie ochotę przeczytać stosunkowo trudny naukowy tekst, polecam ten artykuł o powiązaniach (a raczej ich braku) między spożyciem tłuszczy nasyconych a chorobami serca.




PASTA FASOLOWA ZE SMAŻONYM SELEREM

pasta fasolowa:

  • ok. 1 szklanki ugotowanej białej fasoli (może być z puszki)
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 1/2 jabłka, obranego ze skórki i startego na tarce o grubych oczkach
  • 1 łyżeczka majeranku
  • ok. 100 ml oleju rzepakowego (+ odrobina do smażenia)
  • sól do smaku
"skwarki" selerowe:
  • ok. 70 g selera
  • 3 łyżki oliwy bądź oleju
Przygotowujemy "skwarki": Seler kroimy w drobną kostkę (taką mniej więcej odpowiadającą wielkości skwarek). Na patelni rozgrzewamy olej lub oliwę, dodajemy seler i smażymy, aż seler będzie złoto brązowy. Odsączamy na papierowym ręczniki i zostawiamy do ostygnięcia.

Cebulę podsmażamy na oleju, aż będzie ciemno brązowa. Pod koniec smażenia przekładamy połowę cebuli do miski, a do pozostałej połowy dodajemy starte jabłko i chwilę smażymy razem. Następnie umieszczamy w malakserze fasolę, cebulę smażoną z jabłkiem, olej, majeranek i sól. Całość miksujemy na gładką pastę. Do zmiksowanej pasty dodajemy pozostała cebulę z miski oraz "skwarki" selerowe. 




piątek, 3 kwietnia 2015

mała rzecz, a cieszy: posypka selerowa

Odkąd natknęłam się na przepis Agnieszki Kręglickiej na posypkę selerową, spożycie selera w moim gospodarstwie domowym drastycznie wzrosło. 

Posypka jest rewelacyjna (przynajmniej moim zdaniem, bo dzieci i mąż są zdania przeciwnego), przypomina mi trochę dukkę (w końcu w obu dodatkach znajdziemy kmin, koper włoski, sezam, a smażony seler  ma lekko orzechowy posmak).

Posypkę selerową stosuję do zup kremów - selerowej, porowo-ziemniaczanej (na zdjęciu) czy kartoflanki. 
Posypkę dodaję też do pasty fasolowej (przepis podam w następnym poście). Planuję jeszcze wypróbować ten dodatek z jakąś sałatkę warzywną i jako składnik dipu jogurtowego. 


POSYPKA SELEROWA
wg przepisu Agnieszki Kręglickiej, z moimi małymi modyfikacjami
  • kawałek selera o wadze 140 g
  • 6 łyżek oliwy
  • 1/2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego
  • 1/4 łyżeczki nasion kopru włoskiego (fenkułu)
  • 2 - 3 łyżki sezamu
  • sól, chilli/pieprz (grubo mielony)
Seler kroimy w kwadraciki o boku 4 mm. Na patelni na średnim gazie rozgrzewamy oliwę i dodajemy seler. Smażymy kawałki selera, mieszając od czasu do czasu. Gdy seler zacznie robić się złocisty dorzucamy kmin, koper włoski i sezam. Smażymy do momentu, aż sezam będzie złoto brązowy. Trudno mi podać dokładny czas, kiedy należy dodać sezam i przyprawy - musimy uważać, bo jeśli dodamy je za wcześnie, seler nie zrumieni się odpowiednio, jeśli za późno, seler może się przypalić. 
Można ewentualnie osobno uprażyćna suchej patelni  sezam i przyprawy i dodać to wszystko na minutę do selera na patelni. Następnie wyłączamy gaz i dodajemy sól i chilli lub grubo mielony pieprz.
Gdy posypka będzie usmażona, przekładamy zawartość patelni na talerz wyłożony grubą warstwą papierowych ręczników, aby cały tłuszcz obciekł. Podajemy na zimno.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...