sobota, 29 sierpnia 2015

kuchenne kosmetyki: rewelacyjna soda oczyszczona

Pogoda nadal nie zachęca do gotowania i jakoś mój zapał do stania przy garach mocno osłabł. 
Zamiast jak zwykle szukać w internecie nowych przepisów, znalazłam recepturę na rewelacyjną maseczkę do twarzy. A że jej wykonanie było niezwykle proste, a główny składnik miałam w kuchennej szafce, od razu ją wypróbowałam. 

Na moją skórę podziałała rewelacyjnie, twarz stała się w dotyku gładka jak pupa niemowlaka (a jeśli chodzi o pupę niemowlaka, wiem o czym mówię). Maseczka z sody oczyszczonej często jest nazywana domową mikrodermabrazją - ja bym tak jej nie określiła, nie ma ona aż tak mocnego działania, ale działa tak jak dobre kupne pilingi czy maski oczyszczające, z tą różnicą, że kosztuje grosze.

Tak jak każdy kosmetyk, naturalny czy sklepowy, maseczka z sody może działać na niektóre osoby drażniąco, dlatego najlepiej wypróbować ją na małej powierzchni skóry. Ja oczywiście nałożyłam ją od razu na całą twarz, bo mnie raczej nic nie szkodzi i nie uczula. Ponieważ soda ma odczyn zasadowy, po zmyciu maseczki należy zakwasić skórę twarzy tonikiem lub, jeśli pozostajemy przy naturalnej pielęgnacji, wodą z sokiem cytryny (jedna łyżka soku na pół szklanki wody). 


niedziela, 23 sierpnia 2015

ciasto ucierane z wiśniami z nutą amaretto

Klasyka gatunku: wiśnie i amaretto. Odkąd odkryłam ekstrakt migdałowy zastępuję nim amaretto we wszystkich moich przepisach z zastosowaniem tego likieru. Tak jest taniej i prościej. Ekstrakt migdałowy jest raczej drogi, ale bardzo intensywny w smaku, w związku z czym używamy go w małych ilościach i summa summarum wychodzi taniej niż likier amaretto. 
A wracając do ciasta - jeśli nie macie wiśni, możecie przygotować to ciasto bez nich, za to z dodatkiem skórki otartej z dwóch małych cytryn. Połączenie skórki cytrynowej i ekstraktu migdałowego jest równie udane jak połączenie amaretto i wiśni.  


wtorek, 11 sierpnia 2015

Upał! Upał! Śliwkowe orzeźwienie



Nie mam pojęcia jak zacząć ten post, bo upał sprawia, ze mój mózg się kurczy, a palce omdlewają nad klawiaturą. Ostatnio nie mając siły zająć się czymś bardziej twórczym, przeglądałam internet w poszukiwaniu jakiejś optymistycznej prognozy pogody (czytaj: zapowiadającej nagłe i trwałe ochłodzenie), aż natknęłam się na tekst napisany przez Nigela Slatera (bynajmniej nie dotyczący tematyki meteorologicznej). 

sobota, 8 sierpnia 2015

sorbet z czarnych porzeczek

Sorbet porzeczkowy - niezwykle intensywny w smaku i bardzo kwaśny, to rzecz tylko dla poszukujących mocnych wrażeń. Na szczęście dodatek dużej ilości bitej śmietany albo towarzystwo lodów waniliowych sprawia, że sorbet łagodnieje i staje się odpowiedni dla przeciętnego zjadacza deserów. Z podanego przepisu wychodzi niewiele, ok. 350 ml lodów, ale ich smak jest tak mocny i skondensowany, że ta ilość jest w zupełności wystarczająca na ok. 4 porcje.
Gdyby nie fakt, że wyrażenie eksplozja smaku stało się tak powszechne, że już nic tak naprawdę nie znaczy, na pewno użyłabym go do opisania tych lodów. One naprawdę
eksplodują smakiem.



czwartek, 6 sierpnia 2015

fasolka szparagowa z tahini

Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo lubię tahini. Dotychczas stosowałam tę pastę sporadycznie, ale jako podstawa sosu do zielonej fasolki niesamowicie mi zasmakowała. Autorką tego przepisu jest Marta Gessler, ja zrezygnowałam jedynie z dodatku pietruszki.


wtorek, 4 sierpnia 2015

bakłażany marynowane z miętą i kaparami

Ostatnio zajadam się na zmianę  marynowaną papryką lub bakłażanami z mięta i kaparami. Te ostatnie wyjadam same ze słoika, jem z rana na świeżej kajzerce (oliwą pozostałą z marynowania skrapiam bułkę) lub łączę plastry bakłażana z fetą. I na razie takie posiłki wystarczają mi do szczęścia.





BAKŁAŻANY MARYNOWANE Z MIĘTĄ I KAPARAMI


  • 2 średnie bakłażany
  • 1/2 szklanki świeżych listków mięty, pokrojonych na grube kawałki
  • 3 - 4 łyżki kaparów, grubo pokrojonych
  • 3 ząbki czosnku, drobno pokrojone
  • 3/4 - 1 szklanka oliwy
Bakłażany kroimy wzdłuż na plastry o grubości ok. 5 mm, posypujemy  solą i zostawiamy na pół godziny, żeby wyciekł z nich sok. Jeśli bakłażany są zbyt słone (smażymy jeden plaster na próbę), płuczemy je w zimnej wodzie, aż pozbędziemy się nadmiaru soli. Następnie bakłażany wycieramy papierowym ręcznikiem i grillujemy na patelni grillowej. Ja mam dwie patelnie - żeliwną i zwykłą, metalową i zauważyłam, że na żeliwnej uzyskuję o wiele ładniejszą "krateczkę". Następnie układamy usmażone bakłażany warstwami w słoiku, zasypujemy każdą warstwę czosnkiem, miętą i kaparami.  Jeśli chcemy, możemy posypać bakłażany solą, chociaż dla mnie są one wystarczająco słone. Zalewamy oliwą i zostawiamy w lodówce na kilka godzin. Tak przygotowane bakłażany można przechowywać 4 - 5 dni. 





sobota, 1 sierpnia 2015

najprostsze na świecie ciasto z czarną porzeczką

To był piękny, słoneczny dzień. Zostawiłam dzieci pod opieką babci i udałam się do lekarza na drugim końcu miasta na umówioną wizytę. Gdy dotarłam do przychodni, okazało się, że mojego lekarza dziś nie ma. Uśmiechnęłam się, obym tylko takie problemy w życiu miała, powiedziałam sobie w duchu i udałam się w drogę powrotną. Buty zaczęły mnie obcierać, więc z ulgą usiadłam w autobusie, który po paru minutach jazdy stanął w ogromnym korku. Dzień był coraz bardziej słoneczny, a autobus pozbawiony klimatyzacji. Dużo się mówi o niepozostawianiu dzieci i zwierząt w zamkniętym aucie, należałoby jeszcze wspomnieć coś o pasażerach komunikacji miejskiej zamkniętych w starych autobusach.Wyciągnęłam komórkę i ocierając pot z czoła przeglądałam przepisy na ciasta z czarną porzeczką. Znalazłam jakiś bardzo prosty  i postanowiłam kupić porzeczki, jak tylko uwolnię się z rozgrzanej puszki.

W końcu autobus dowlókł się na mój przystanek. Buty coraz bardziej obcierały, ale poszłam na bazarek po porzeczki. Zadowolona z zakupu i z perspektywy wypicia filiżanki kawy przed powrotem dzieci, wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie, otworzyłam kryminał Leeny  Lehtolainen i upiłam łyk kawy. Wtedy zadzwoniła mama z informacją, że starsza córka ma 39 stopni gorączki.

I się zaczęło.
Starsza wymiotowała i z wrzaskiem odmawiała przyjęcia leku, młodsza płakała i chciała koniecznie na ręce, ale absolutnie nie do babci tylko do mamy. Dopiero groźba zastosowania czopka skłoniła starszą do przełknięcia łyżki leku przeciwgorączkowego. Młodsza złapała  w tym momencie termometr elektryczny warty jakieś 90 złotych i gdzieś z nim pobiegła. Ruszyłam za młodszą, a tymczasem starsza zaczęła krzyczeć, żeby jej poczytać książeczkę. I tak do dwudziestej drugiej (w międzyczasie wrócił mąż i pomagał opanować chaos).

O dwudziestej drugiej przypomniałam sobie o porzeczkach. Teraz albo nigdy, robię placek.  Ten przepis jest na prawdę prosty...
Wstawiłam ciasto do piekarnika, umyłam naczynia i sama poszłam się umyć. Z ulgą zmyłam pot jeszcze z autobusu. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłam zanim bezwładnie opadłam na łóżko, było wyciągnięcie placka z piekarnika. Potem tylko kilka nocnych pobudek do dzieci i nastał ranek.
Rankiem ja i mąż zjedliśmy cały placek zanim córki  wstały.
A potem upiekłam to ciasto jeszcze kilka razy, bo dla zajętej matki maluchów, która jest jednocześnie miłośnikiem czarnych porzeczek, taki placek to pokusa nie do odparcia.


Robi się go w jednej misce, ok. 10 minut, za cały sprzęt kuchenny mając jedynie własne ręce. No i ta niesamowita ilość czarnych porzeczek. Ciasto jest mało reprezentacyjne, takie raczej do zjedzenia w gronie najbliższych niż serwowania eleganckim gościom, ale naprawdę warte polecenia.




CIASTO Z CZARNĄ PORZECZKĄ
przepis na blachę o wymiarach ok. 20 cm na 30 cm
  • 220 g mąki
  • 120 g masła
  • 170 g cukru
  • 2 jajka
  • 400 g czarnych porzeczek
  • opcjonalnie: 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego + skórka otarta z małej cytryny
W misce umieszczamy mąkę i cukier. Dodajemy masło i rozcieramy je rękami, aż utworzy się kruszonka. Dodajemy jajka i zagniatamy rękami ciasto (wyjdzie takie raczej kleiste). Na końcu dodajemy porzeczki i delikatnie mieszamy je z ciastem, starając się ich nie rozgnieść. Następnie przekładamy całość na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Blachę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i pieczemy ok. 50 minut, aż ciasto z wierzchu stanie się lekko złote. W przypadku tego wypieku nie ma co używać patyczka - ciasto będzie dość wilgotne. Kroimy po ostudzeniu.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...