środa, 30 września 2015

zupa: dynia/kolendra/chilli/limonka

Zupa, od której się ostatnio uzależniłam: jem ją dwa razy dziennie i ciągle  mi mało. Jak na razie tylko ja uważam, że jest boska - dzieci i mąż powiedzieli jej stanowcze NIE i jedli rosół. Ma to swoje plusy, bo cały garnek wzgardzonej zupy był  mój. A potem byłam przeziębiona i znowu musiałam sobie tę zupę ugotwać dla ratowania nadwątlonego zdrowia. I tylko z niepokojem wpatruję się w lustro, czy moja skóra nie robi się od tej dyni pomarańczowa...



środa, 23 września 2015

ciasto ze śliwkami i szafranem (wegańskie)

Wyraz radości na twarzy męża, gdy kolejny eksperyment kulinarny smakuje normalnie, zawsze mnie bawi. Ciasto z rozmarynem i limonką normalne na pewno nie było. Następna mutacja tego ciasta - waniliowe ze śliwkami - okazała się normalna. Kolejna wersja tego samego przepisu, tym razem z szafranem, znajduje się gdzieś między normą a odstępstwem od niej.

Dzięki gotowaniu według perskich przepisów, szafran stał się jedną z moich ulubionych przypraw. Teraz wykorzystuję go zupełnie swobodnie, nie tylko przyrządzając dania kuchni perskiej. A kuchnia wegańska jest oddalona o lata świetlne od tego, jak się jada w Iranie.

Jeśli szafran jest dla Was zbyt dziwny, dodajcie do placka ziarenka wyskrobane z 2 lasek wanilii lub 1 łyżkę ekstraktu waniliowego. Choć dla tych, którzy znają się na tradycyjnej kuchni polskiej, szafran w ciastach nie będzie żadnym zaskoczeniem; od razu przyjdą im na myśl niegdyś popularne wielkanocne baby szafranowe.
A ci, którzy mają pojęcie o kuchni międzynarodowej, zaraz skojarzą, że lussekatter, tradycyjne szwedzkie  bułeczki na dzień św Łucji, wypieka się z dodatkiem szafranu.




sobota, 19 września 2015

światło i ciemność; gruszka i rozmaryn; wegańskie wyzwanie

Powoli białe światło lata ustępuje miejsca łagodnemu półmrokowi jesieni. Coraz dłuższe, bardziej szare wieczory. Kontury miękną i rozpływają się w ciemności. Wydłuża się noc. Dziecko zaniepokojone gęstą ciemnością wędruje do łóżka rodziców. Matka wstaje, gdy czerń zaczyna szarzeć. Wstawia pranie i przy stłumionych dźwiękach pralki nastawia wodę w czajniku. Czarna kawa w białej filiżance i ostatnie chwile samotności. Wygląda przez okno - szarość coraz bardziej bieleje. Na listę zakupów dopisuje gruszki. Żółte, zielone, czerwone, pękate.


poniedziałek, 14 września 2015

błyskawiczne ciastka z masła z nerkowców (bez mąki)

No i jak tu się zdrowo odżywiać, gdy tę sałatkę (przepyszną zresztą) robi się lekko licząc pół godziny, a te ciasteczka jedyne pięć minut (nie licząc pieczenia). A na dodatek wychodzą idealne - chrupkie z wierzchu, miękkie i ciągnące w środku. Pachną nerkowcami i mają bardzo dużo kawałków czekolady. Wyszły nawet pomimo tego, że zapomniałam dodać do nich sody oczyszczonej. 


piątek, 11 września 2015

zupa pomidorowa ze skórką parmezanu

Dodatek skórki z parmezanu do zupy z ciecierzycy okazał się na tyle dobry, że zdecydowałam się dodać ją również do innych zup (z cukinii, kalafiorowej, z fasolki szparagowej, itd). 
W sezonie pomidorowym wrzuciłam ją również do garnka z pomidorówką i zaskoczenia nie było - pomidory i parmezan świetnie razem zagrały. Do garnka wrzuciłam również świeże oregano, ale jego smak gdzieś wyparował w trakcie gotowania. Zdecydowałam się więc posypać ugotowaną zupę świeżymi listkami i tym razem aromat tego zioła był wyraźnie wyczuwalny. Żeby było jeszcze lepiej, dorzuciłam podprażone orzechy włoskie i było już idealnie. 


czwartek, 10 września 2015

rewelacyjna sałatka na koniec lata

Nie będę owijać w bawełnę: ta sałatka oznacza dużo roboty, kilka brudnych misek, upaćkany blender i prawdopodobnie wycieczkę do sklepu po składniki. Ale jak tylko skosztujecie efektu waszych wysiłków, zapomnicie o całym trudzie, jaki włożyliście w przygotowanie tej sałatki. Do tego będziecie mieć jakże przyjemne poczucie, że dbacie o własne zdrowie: warzywa, oleje, pestki - każdy dietetyk by Was pochwalił i pogłaskał po główce. A oprócz tego, czy wspominałam już, że sałatka jest boska? Jak to często mi się ostatnio zdarza, inspirowałam się pewną wegańską restauracją z Wrocławia (ale tym razem to już bardzo odległa inspiracja). 


wtorek, 8 września 2015

bakłażan, dukkah i jak zostałam mistrzem trzech patelni

Nie jestem jeszcze taka stara, skoro wiele rzeczy potrafi mnie ciągle zdumiewać. Na przykład fakt, że kasjerka z pewnego dyskontu spożywczego nie wiedziała jakie warzywa ukazały się jej oczom, gdy na taśmie podjechały do niej bakłażany. Pani zdziwiła się na widok fioletowych dziwolągów, ja zdziwiłam się panią. 

Gdy otrząsnęłam się ze zdumienia przystąpiłam do rozpracowywania tajemniczych oberżyn. 
Starsza córka bawiła się w najlepsze w przedszkolu, młodsza słodko spała, a ja zajęłam stanowisko bojowe. Pokroiłam bakłażany w małą kosteczkę, dokroiłam papryki i zaczęłam smażyć. Szybko oceniłam, że smażenie partiami nie skończy się przed pobudką młodszej, więc wprowadziłam w życie plan B. Wyciągnęłam z szafki pozostałe dwie duże patelnie i zaczęłam smażyć symultanicznie na trzech patelniach. 

I wtedy poczułam się jak rasowy szef kuchni, potrząsając co rusz którąś patelnią, sprawnie przerzucając partie bakłażana do miski, wsypując nowe porcje i bystrym okiem oceniając stan wysmażenia na trzech patelniach naraz. No normalnie Thomas Keller w spódnicy. Było bosko, nigdy nie przypuszczałam, że smażenie może być takie ekscytujące. Mistrz trzech patelni, jak nic!

A na koniec zabawiłam się w alchemika - posypałam warzywa dukką i dokonała się transformacja - zwykłe danie przeobraziło się w wybitne, godne Thomasa Kellera (no prawie...) i mistrza trzech patelni. 



poniedziałek, 7 września 2015

bakłażany w pomidorach ze szpinakiem, fetą i orzechami

Dziś chciałam zaprezentować bakłażany w pomidorach, którymi można zadowolić przedstawicieli różnych opcji światopoglądowych: wegetarian, wegan, mięsożerców a nawet  Włochów . 
Oto bakłażany w kilku odsłonach:

1. Najprościej, i według mnie najsmaczniej, jest wtedy, gdy jemy je same, tylko z dodatkiem bagietki lub innego pieczywa. 

2. Aby zrobić z nich (chyba pełnowartościowy) wegetariański posiłek, wystarczy dorzucić nieco ciecierzycy  - około 200 g, i podać  z ryżem lub kaszą. 

3. Aby zrobić z nich (chyba pełnowartościowy) wegański posiłek, wystarczy wyrzucić fetę, a dodać ciecierzycę.

4. Jeśli chcemy poczęstować nimi mięsożerców, zaserwujmy je jako dodatek do grillowanych mięs. 

5. I, last but not least -  jeśli mamy ochotę na makaron, wystarczy wymieszać go z tymi bakłażanami - można pominąć fetę i orzechy. Otrzymamy wtedy danie zbliżone do pasty alla norma

Jednym słowem mamy tu do czynienia z wielozadaniową potrawką z bakłażanów. 


niedziela, 6 września 2015

ciasto z białą czekoladą i śliwkami

Miało być ciasto z karmelizowaną białą czekoladą i śliwkami...

Gdy tylko pomyślałam karmelizowana biała czekolada odczuwałam błogość, a w wyobraźni rozkoszowałam się nieziemskim smakiem karmelizowanej białej czekolady. 
Niestety wyobrażenia przerosły rzeczywistość.

Karmelizowana biała czekolada, wbrew swej nazwie, to nic ciekawego, a dodana do placka niewiele różni się od zwykłej białej czekolady. Owszem, posmak ciasta jest nieco inny, ale moim zdaniem nie ma sensu tracić czasu na karmelizowanie czekolady, bo efekt końcowy nie jest wart wysiłku.

Tym razem upiekłam to samo ciasto, ale ze zwykłą białą czekoladą. Wprowadziłam modyfikacje do oryginalnego przepisu - znacznie zmniejszyłam ilość cukru, a do ciasta dodałam gałkę muszkatołową i skórkę pomarańczową, bo biała czekolada, karmelizowana czy nie, daje nieco mdły, płaski smak. 
Samo ciasto ma półkruchą strukturę, nie jest miękkie i wilgotne. Mnie to odpowiada, stanowi przyjemny kontrast z miękkimi śliwkami. 



sobota, 5 września 2015

kokosowe curry z fasolki szparagowej i ciecierzycy z dodatkiem szpinaku i śliwek

Już w poprzednim poście pisałam, że bardzo spodobała mi się restauracja Żyzna we Wrocławiu. W tym tygodniu jadłam tam pyszne curry z kalafiora, ciecierzycy, szpinaku i śliwek. A że to curry było naprawdę rewelacyjne, musiałam przygotować sobie swoją wersję tego dania w domu. Moje curry nie ma aż tak wiele wspólnego z tym z Żyznej - zachowałam jednak  śliwki (niebanalny sezonowy dodatek) i zdecydowałam się na bardzo małą ilość sosu. Dotychczas chyba we wszystkich curry jakie jadłam sos stanowił ważną cześć dania - w dzisiejszej wersji mleczko kokosowe wsiąka w warzywa i odparowuje, dzięki czemu danie ma kokosowy smak, ale nie pływa w sosie. W odróżnieniu od wszystkich znanych mi przepisów nie użyłam typowych, intensywnych i aromatycznych przypraw chyba zawsze dodawanych do curry. Może nie jest to zgodne z indyjską tradycją, ale dzięki oszczędnemu użyciu przypraw smak warzyw jest o wiele wyraźniejszy. A do curry najlepsze jest chapati, mniam.


czwartek, 3 września 2015

tagliatelle z kurkami, migdałami i cukinią

Dobry obiad wprawia mnie w dobry humor na resztę dnia. Jednak to, co zjadłam w Żyznej (Wrocław), niedawno odkrytej przez mnie wegańskiej restauracji, nie tylko uszczęśliwiło mnie przez parę godzin, ale i zainspirowało do gotowania w tym stylu przez ostatni tydzień. Choć nie jestem weganką, często wybieram tego typu posiłki, bo mi po prostu smakują. Żyzna bije jednak na głowę wszystkie restauracje wegańskie, w których dotychczas jadłam. Wegańska czy nie, to po prostu wybitna kuchnia. Dzisiejsze tagliatelle, to moja wersja potrawy, którą tam ostatnio zjadłam - ja użyłam śmietany, bo nie miałam pojęcia jak bez niej uzyskać gęsty, kremowy sos. I choć mój makaron nieco się różni od pierwowzoru, to  i tak jest bardzo smaczny. Polecam każdemu  - zarówno weganom, jak i mięsożercom.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...