sobota, 19 marca 2016

ziemniaki z jarmużem

Kolejny sposób na włączenie jarmużu do diety. Moje danie wzorowałam na tradycyjnej irlandzkiej potrawie nazywanej colcannon, której głównymi składnikami są właśnie ziemniaki i jarmuż. Ubija się je z masłem i mlekiem lub śmietanką. Wypróbowałam też wersję z samą cebulą podsmażoną na oleju, ale akurat tutaj masło i śmietanka są niezastąpione - bez nich danie smakuje zdecydowanie gorzej. 


środa, 16 marca 2016

ciasto drożdżowe z batatami (wegańskie)

Już od jakiegoś czasu eksperymentowałam z wegańskim ciastem drożdżowym. Przetestowałam kilka przepisów, aż w końcu odkryłam, że do takiego ciasta najlepiej dodać słodkie ziemniaki, żeby uzyskać zadowalający efekt.

Ciasto jest pyszne, ale uczciwie ostrzegam, że nie jest to najlżejsze ciasto drożdżowe na świecie, a wręcz można by je określić jako nieco gliniaste. Warto je jednak upiec, bo w przeciwieństwie do tradycyjnego ciasta drożdżowego na maśle i jajkach, zachowuje świeżość przez 2 - 3 dni. Powiedziałabym nawet, że drugiego dnia jest lepsze niż zaraz po upieczeniu. Przypuszczam, że dzieje się tak za sprawą batatów, które utrzymują wilgoć w cieście (i dodatkowo nadają mu piękny ciemno żółty kolor).

Wcześniej piekłam również to ciasto bez żadnego nadzienia i zwijania, w prostokątnej formie. Wtedy użyłam ok. 500 g mąki - ciasto było lepkie i nie dało się go rozwałkować ani nadać mu żadnego kształtu - takie klejące się surowe ciasto, przełożyłam na blachę, wygładziłam rękoma i upiekłam.  W tej wersji, z małą ilością mąki, było lekkie niczym tradycyjne drożdżowe. Wolę chyba jednak wersję z powidłami - zawsze to dodatkowy smak, a ponieważ jemy również oczami, to takie ładnie wyglądające ciasto, zdecydowanie lepiej smakuje:).


sobota, 12 marca 2016

domowy, ekologiczny płyn do mycia szyb

Przez ostatnie pięć lat miałam kilka bardzo dobrych powodów by nie myć okien - a to byłam w ciąży, a to siedziałam całymi dniami sama w domu z niemowlakiem lub  z niemowlakiem i małym dzieckiem. Czasem okna przetarł mąż, czasem nie myliśmy ich wcale. Ale jak to w życiu bywa laba się skończyła, dziewczynki trochę podrosły, więc  w końcu musiałam skonfrontować się z brudnymi szybami. 

Ponieważ już od dłuższego czasu zastępuję tradycyjne kosmetyki czy środki do sprzątania tymi naturalnymi, nie mogłam umyć okien ot tak sobie zwykłym płynem do mycia szyb. Zamiast tego zdecydowałam się wypróbować mieszankę skrobi kukurydzianej i wody, o której dowiedziałam się na jakimś blogu anglojęzycznym. Skrobia kukurydziana i woda zamiast płynu do mycia okien wydają się dziwnym i raczej nieudanym pomysłem, ale mnie pociągają najbardziej właśnie takie dziwne pomysły.



Eksperyment okazał się udany - okna są czyste, pieniądze zaoszczędzone, zero dziwnych składników chemicznych rozpylonych po domu. Smug na oknach nie widać, nie musiałam ich jakoś szczególnie polerować ścierkami z mikrofibry. Na pewno nie więcej niż przy standardowym płynie.  
W trakcie mycia okien zrobiłam kilka eksperymentów - zamiast skrobi kukurydzianej użyłam zdecydowanie łatwiej dostępnej i tańszej mąki ziemniaczanej. Taka mąka też zdała egzamin, chociaż wydaje mi się, ze skrobia jest jednak trochę lepsza. Może to jednak kwestia tego, że myłam okna po drugiej stronie mieszkania i światło inaczej padało na szyby.
Do kolejnej porcji płynu dodałam octu spirytusowego - nie zauważyłam, żeby ten dodatek wiele zmienił. 
Ponieważ po myciu okien zostało mi kilka buteleczek z różnymi wersjami tego płynu przetestowałam je na lustrach i na kafelkach. Też było dobrze. Podczas mycia trzeba tylko potrząsać butelką, bo mąka lub skrobia szybko opadają na dno. Poza tym wad żadnych nie widzę. Nie będę reklamować tego płynu jako magicznego środka, którym wystarczy popryskać okna aby lśniły czystością. Trochę powycierać te okna trzeba, ale jak już wcześniej wspomniałam nie bardziej niż przy tradycyjnym płynie.

W każdym razie ja czuję się zachęcona do dalszych eksperymentów z domowymi środkami czystości. A na koniec pozdrawiam wszystkich robiących wiosenne lub przedświąteczne porządki. Ja najgorsze mam już za sobą:). 

DOMOWY EKOLOGICZNY PŁYN DO MYCIA SZYB


  • 1 szklanka wody (nie może być gorąca)
  • 1 łyżka skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniaczanej
  • 4 łyżki octu spirytusowego lub winnego (spokojnie można użyć najtańszego) - opcjonalnie
ponadto:
  • butelka ze spryskiwaczem

Mieszamy wszystkie składniki. W trakcie mycia okien mąka będzie osiadać na dnie - nalezy od czasu do czasu energicznie potrząsnąć butelką. 

środa, 9 marca 2016

makaron z jarmużem

Kolejny przepis z użyciem magicznego sosu. Cóż, ten sos jest naprawdę bardzo wszechstronny, do tego bardzo przypadł mi do gustu i jakoś nie potrafię się nim znudzić. Za każdym razem, gdy przygotowuję kolejną porcję, znajduję dla niego nowe zastosowania. Na przykład takie jak poniższe.



sobota, 5 marca 2016

pasta z czerwonej fasoli do chleba

Dziś przepis z gatunku tych, które trudno nazwać właściwymi  przepisami. Bierzemy ugotowaną czerwoną fasolę, wrzucamy do malaksera, dodajemy magicznego sosu  i soli, miksujemy. Voilà, pasta gotowa. Wychodzi dosyć delikatna w smaku, przyjemnie ziołowa, taki crowd pleaser (przynajmniej dla tych, którzy jadają fasolę). Może właśnie ze względu na jej nienachalny smak jadam ją zdecydowanie częściej niż tę pastę marchewkową czy taką pastę z białej fasoli



środa, 2 marca 2016

magiczny sos Heidi Swanson

Gdy tylko zobaczyłam przepis na magiczny sos na blogu 101 Cookbooks od razu wiedziałam, że muszę go zrobić. A że nie miałam w domu ani oliwy, ani świeżych ziół użyłam oleju rzepakowego i ziół suszonych. Efekt spełnił moje oczekiwania - uzyskałam aromatyczny sos ziołowy, który potem wykorzystałam jako dodatek do wielu dań.

Najbardziej lubię go w połączeniu  z pieczonymi ziemniakami (ale to nic dziwnego, bo uwielbiam ziemniaki). Można również dodać ten sos do ugotowanej kaszy (np. jęczmiennej, bulguru, kuskusu czy gryczanej niepalonej) - wystarczy niewielka ilość.  Świetnie sprawdzi się jako sos do makaronu - wystarczy dodać jeszcze podsmażone kawałki kurczaka lub fasolę i jakieś sezonowe warzywa. Stosowałam go też jako zamiennik masła na kanapki - z mozzarellą komponował się szczególnie dobrze.

W następnych postach podam przepis na pastę fasolową i makaron z jarmużem, w których to daniach wykorzystuję mój magiczny sos. Planuję jeszcze  użyć tego sosu do sałatki pomidorowej, ale muszę poczekać do lata na pomidory godne tak wspaniałego dodatku.

Jako że nie jestem wielką fanką oliwy, przyrządzam ten sos z mieszanki pół na pół oliwy i oleju rzepakowego.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...