czwartek, 5 maja 2016

na balkonie i na działce: MIZUNA

Choć już od kilku lat mam mieszkanie z balkonem, choć słyszałam o balkonowych ogrodnikach, dopiero gdy zostałam szczęśliwą właścicielką działki, zaczęłam balkonowe uprawy warzyw na poważnie. Na pierwszy ogień poszła mizuna. Gdzieś tam wyczytałam, że ta roślina może rosnąć w dość niskich temperaturach, więc była jednym z pierwszych warzyw, które posiałam na działce i w doniczkach na balkonie. Razem z mizuną, pod koniec marca posiałam też rukiew wodną, która rośnie sobie powolutku, podczas gdy po niecałym miesiącu mizuna wyglądała tak:


Duże podobieństwo w wyglądzie do rukoli sprawiło, że spodziewałam się podobnego smaku. Trochę się rozczarowałam, bo lubię ostre, pieprzne zieleniny typu rukola, rzeżucha czy rukiew wodna, a mizuna okazała się dosyć delikatna. Smakuje jak bardzo łagodna rukola. Jeśli zamiast wyrwać ją z korzeniami, zetniemy nieco nad gruntem, odrośnie, choć już nie tak dorodna. 




Tak czy siak jestem szczęśliwa, że mam swoje własne warzywo wyhodowane od nasionka bez żadnych nawozów i oprysków, zawsze świeże, zerwane tuż przed jedzeniem i to w czasie, gdy prawie nic innego, co by się nadawało do jedzenia, jeszcze nie urosło.

Mizunę można jeść na surowo tak jak sałaty, można jej też użyć do dań typu stir-fry. Smażona zmniejsza swa objętość o połowę i smakuje lepiej niż surowa. Podsmażona na oleju z czosnkiem i solą, jest naprawdę całkiem, całkiem.


Na działce moją mizunę dopadła jakaś zaraza i najwyraźniej nic z niej  nie będzie. Szkoda, ale to w zasadzie jedyna rzecz, która mi tak spektakularnie padła, pozostałe rośliny, choć jeszcze małe, prezentują się całkiem zdrowo. Może oprócz sadzonek selera, które wyglądają, jakby walczyły o życie. Muszę powyrywać te zainfekowane mizuny, a na ich miejsce posadzę aksamitki - gdzieś tam wyczytałam, że dezynfekują ziemię (choć mam już taki mętlik w głowie od nadmiaru gdzieś tam wyczytanych informacji ogrodniczych, że sama nie wiem czy chodziło o aksamitki czy jakieś inne kwiaty). A przede wszystkim muszę zidentyfikować, co zniszczyło moje rośliny i znaleźć na to jakiś naturalny sposób, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Mizuna należy do  kapustowatych, więc to pewnie jakaś kapuściana zaraza. 


A na pocieszenie zjem sobie rzodkiewkę!











4 komentarze:

  1. Niestety u mnie nie wszystkie cudowne rady wyczytane w gazetach i na forach okazały się skutecznie. Wszystko i tak musisz zweryfikować. Ja całą działkę obsadzałam aksamitkami i czosnkiem, co miało np. chronić przed kretem, ale chyba kret o tym nie wiedział;) Marchewkę siałam na zmianę z cebulą ale robaki nic sobie z tego nie robiły. Sałaty pod agrowłókniną rosły pięknie a wraz z nimi mnóstwo robaczków drążących w ich liściach itd.

    W każdym razie rukolę na działce polecam mocno. Rośnie jak chwast. Pojawiła się po zimie jako pierwsza i od dawna już ją zjadamy. Uwielllbiam.

    Z identyfikacją chorób niestety mam problemy, najważniejsze to rozpoznać czy to choroba, czy szkodnik, czy niedobór składników spowodowany chociażby przesuszeniem czy niewłaściwym ph. Ja bym mizunę jeszcze zostawiła i poobserwowała: czy wypuszcza młode listki, czy nic ją nie podjada itd.
    A co to jest, co leży dookoła niej na ziemi?

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja rukolę posiałam dopiero niedawno, nie wiem czy nie za późno. Mam nadzieję, że urośnie jak chwast, bo też ją uwielbiam. Podobno roszponka też jest łatwa w uprawie. Ja siałam marchew na zmianę z rzodkiewką - ale to ze względu na różne tempo wzrostu - gdy rzodkiewka jest duża, marchew jest ciągle mała. Wyrywamy rzodkiewkę robiąc tym samym miejsce dla marchwi, w ten sposób zamiast chwastów wśród marchwi rośnie nam rzodkiewka (chwasty oczywiście też).
    Mizunę już wyrwałam - wydaje mi się, że to pchełka kapuściana, bo na malutkim bok choy (też kapusta), pojawiły się takie same dziurki, a inne rośliny rosną dobrze. Zastosowałam popiół drzewny, oprysk z herbatki miętowej (takie eko sposoby znalazłam w internecie) i zobaczymy czy zadziałają. Przy okazji doczytałam, żeby w ekologicznych uprawach sadzić kapustę tylko z rozsady - pchełka największe szkody wyrządza małym siewkom. Znalazłam jeszcze informację, żeby sadzić kapustowate współrzędnie z pomidorami, selerami i ziołami- podobno zapach tych roślin odstrasza pchełkę. Teraz to już trochę za późno, bo posiałam wszytko nie tak (choć oczywiście dużo czytałam na temat upraw współrzędnych). Zobaczymy, tak jak piszesz wszytko muszę zweryfikować sama.

    A dookoła leży ściółka - ma chronić glebę przed wysychaniem i rozrostem chwastów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rukolę nie za późno. Ona cały sezon daje radę, tylko trochę mniej w czasie kwitnienia. Ciekawe tylko jaką odmianę dostałaś, bo ja zawsze chciałam tę, co się w sklepach kupuje a w nasionach ciągle inna była i byłam niepocieszona, dopóki nie zdobyłam tej "właściwej".

    Roszponka mi jakoś nie wychodziła, ale jest malutka i pewnie umycie jej może być kłopotliwe. Za to polecam mieszanki sałat liściowych.

    Co do rzodkiewki, też tak robiłam ale u mnie robaki ją zjadały. Mnóstwo robaków na każdej rzodkiewce... to był widok. Nikt dookoła nie ma warzyw i do mnie przychodzą chyba wszystkie z okolicy:) Twoje za to dorodne. Jak zrobię te grządki wzniesione to na pewno jeszcze raz spróbuję.

    Z kapustowatymi nie mam doświadczenia. Tylko jarmuż miałam.

    Mątewka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pomyślałam, że mogą być różne odmiany rukoli, zobaczymy co wyjdzie, też bym chciała taką, jak ze sklepu. A jaką odmianę Ty siejesz? Jak mi ta moja nie będzie smakować, to się przerzucę na Twoją.
    Wypróbuję te mieszanki sałat, jak gdzieś mi się zrobi miejsce.
    Pierwsze rzodkiewki już zjedzone, ale moje z kolei troszkę popękały - wyczytałam w internecie (a jakże!), że te pęknięcia oznaczają, że było za sucho.
    Jarmuż też chcę mieć, podobno świetnie znosi chłody i przymrozki.
    U mnie na działkach wszyscy mają warzywa, trochę drzewek owocowych, trochę ozdobnych, jakieś kwiatki. Jednym słowem pełna bioróżnorodność. Niestety, wszyscy robią opryski na potęgę, chcę nawet napisać o tym na blogu, ale ostatnio mam tyle spraw na głowie, że nie miałam czasu nawet na to, żeby włączyć komputer.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...