środa, 29 czerwca 2016

bardzo bananowe ciasto (tym razem z porzeczkami)

Dzisiejszy przepis to żadna nowość - zamieściłam go na blogu w listopadzie tego roku i od tego czasu korzystałam z niego wiele razy, dokonując niezliczonych przeróbek. Kiedyś zrezygnowałam z piernikowych przypraw i wtedy okazało się, że wyszło mi najbardziej bananowe ciasto jakie kiedykolwiek jadlam.

Ostatnio zaczęłam dodawać do niego porzeczki z działki - ich smak jest zdominowany przez aromat bananów, ale stanowią świetny, kwaśny kontrast dla słodkich bananów. Wcześniej  próbowałam dodać porzeczki do innych wegańskich ciast, ale zamieniały się one w paskudne zakalce.

A dziewczynom i tak porzeczki najbardziej smakowały prosto z krzaczka. W cieście im tylko przeszkadzały, więc je pracowicie wydłubywały.


sobota, 25 czerwca 2016

smoothie z sałatą i jagodami

O swojej wielkiej miłości do smoothie pisałam już kilkakrotnie na tym blogu. Te szybkie koktajle stały się moim sposobem na przemycenie wielu zdrowych składników do diety. Ostatnio przemycam sałatę. Do jednej szklanki smoothie można dodać ok. 3 - 4 niewielkie liści sałaty, tak żeby nie były wyczuwalne w smaku. Niby niewiele, ale jeśli smoothie pije się często, te kilka liści w bilansie rocznym może oznaczać wiele główek sałaty, które wzbogacą nasza dietę o cenne składniki odżywcze.

Poniższy przepis to tylko niewielka inspiracja - sałatę (lub szpinak) można łączyć z wieloma owocami sezonowymi. Należy jedynie pamiętać o zasadach mieszania barw - zielona sałata i czerwone owoce (np. truskawki) będą oznaczać brązowe smoothie - wygląda to niezbyt ładnie, ale smakuje dobrze. 

A najlepiej smakuje smoothie mocno schłodzone, przyrządzone z mrożonych owoców i wypite bezpośrednio po przyrządzeniu.


środa, 22 czerwca 2016

kotleciki z ciecierzycy (jak falafele)

Lubię falafele, ale jeszcze nigdy nie udało mi się ich przyrządzić w domu tak, aby były w miarę zjadliwe. Do tego ich przygotowanie jest dość czasochłonne, więc zamiast nich smażę sobie kotleciki z gotowanej ciecierzycy, które w smaku bardzo przypominają falafele.  Z dodatkiem ryżu lub bulguru stanowią  jeden z moich ulubionych wegańskich obiadów.



sobota, 18 czerwca 2016

młode ziemniaki z czosnkiem i oliwą

Dzisiejszy przepis to ziemniaczana wersja mojego ulubionego spaghetti aglio, olio e pepperoncino. Przyrządzamy prosty i aromatyczny sos z oliwy i czosnku (ewentualnie z dodatkiem ostrej papryki) i łączymy go z ziemniakami, tak aby ich delikatny miąższ dobrze nasiąkł aromatycznym sosem. Mogą stanowić dodatek do innych dań, ja najbardziej lubię jeść je jako samodzielne danie. Najlepiej wieczorem, gdy dzieci śpią, popijając je wytrawnym cydrem. 

Podane poniżej proporcje są jedynie orientacyjne - ilość czosnku i oliwy należy dostosować do własnych preferencji smakowych. Warto użyć dobrej oliwy, bo przy tak małej ilości składników, jakość każdego z nich jest bardzo ważna. 



środa, 15 czerwca 2016

pasta kanapkowa z suszonych pomidorów i tofu

Brak smaku to jednocześnie największa wada i zaleta tofu. Najpierw nie mogłam przełknąć czegoś tak pozbawionego jakiegokolwiek charakteru, potem zaczęłam traktować je jako bazę dla innych smaków. Przez długi czas mocno doprawiałam tofu, tak że ginęło w tłumie różnych dodatków. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego nijakiego i mdłego posmaczku, a nawet się w nim rozsmakowałam.  Po raz kolejny okazało się, że człowiek może się do wszystkiego przyzwyczaić. Dziś przepis na pastę do kanapek z suszonych pomidorów i tofu, dla tych którzy się jeszcze do tofu nie przyzwyczaili - nie czuć go zupełnie.



sobota, 11 czerwca 2016

ciasto z ciecierzycy z truskawkami i rabarbarem

Na początek dwie najważniejsze informacje o tym cieście - nie da się w nim wyczuć ciecierzycy, ale nie smakuje jak tradycyjne ciasto kruche. Nie ma w nim tej przyjemnej maślanej nuty i nie rozpływa się w ustach. Te braki są jednak rekompensowane przez dodatek skórki pomarańczowej i cynamonu, które nadają ciastu  aromatu. Początkowo nie miałam publikować tego przepisu na blogu, bo ciasto wydawało mi się za mało smaczne, a za bardzo zdrowe. Upiekłam je już jednak trzy razy (nie licząc wersji eksperymentalnych), zawsze wtedy, gdy odczuwałam potrzebę, żeby moje desery były nieco zdrowsze. Mój mąż, który nie odczuwa żadnej potrzeby zdrowego odżywiania się, też jadł ten placek, więc uznałam, że warto jednak zachować ten przepis.   



środa, 8 czerwca 2016

truskawkowy dżem z chia

Jako wielka entuzjastka  chia nie mogłam nie zrobić dżemu z dodatkiem tych nasionek. Nazwa dżem jest nieco problematyczna - czy krótko gotowane owoce z niewielkim dodatkiem cukru, zagęszczone chia to jeszcze dżem czy już coś innego? Może to raczej deser owocowy?

Smakuje jak świeżo przygotowany dżem, z wyraźnie chrupiącymi nasionami chia (nie czuć ich w ogóle w smaku) - ja ten efekt chrupkości bardzo lubię, ale pewnie nie dla wszystkich będzie to przyjemne doznanie. Dzięki chia dżem wygląda  tak, jakbyśmy dodali do niego żelatyny - jest błyszczący i ma żelową konsystencję.

Takiego dżemu nie da się pasteryzować (w każdym razie mnie się wydaje, że się nie da), trzeba go przechowywać w lodówce i zjeść w przeciągu dwóch, trzech dni. Można go dodać do jogurtu, owsianek/jaglanek i innych kaszek na mleku, użyć jako polewy do gofrów czy naleśników albo przełożyć nim ciasto (np. takie). Ja lubię zjeść sobie miseczkę takiego dżemu jako deser po obiedzie.

Proporcje można nieco zmienić - jeśli chcemy uzyskać rzadszy dżem, wystarczy zmniejszyć ilość chia. 



TRUSKAWKOWY DŻEM Z CHIA

  • 150 g truskawek
  • 1 łyżka nasion chia
  • cukier lub jego zamiennik do smaku
  • 1 łyżka soku z cytryny - opcjonalnie
Truskawki lekko rozgniatamy widelcem, umieszczamy w garnku, dodajemy cukier i gotujemy na średnim gazie ok 5 - 10 min. Wyłączamy gaz, dodajemy sok z cytryny i chia. Dokładnie mieszamy, studzimy do temperatury pokojowej, a następnie przekładamy do lodówki i czekamy 1 - 2 godziny. Dżem można przechowywać dwa, trzy dni. 


sobota, 4 czerwca 2016

Rheum barbarum


Przez ostatnie trzy lata blogowania co roku publikowałam jakiś przepis na ciasto z rabarbarem. W tym roku znudziło mi się wymyślanie kolejnych rabarbarowych placków a tego roku w maju więcej o rabarbarze czytałam niż go jadłam. Z książki Powab jabłka dowiedziałam się, że rabarbar był kiedyś sprowadzamy głównie z Chin,  oraz Rosji i Turcji i stosowany jako lek.

Ze względu na daleką drogę i ryzyko zniszczenia transportu przez szkodniki sporządzony z rabarbaru lek osiągał w Europie ogromne ceny - w 1542 roku sprzedawano go we Francji za sumę dziesięciokrotnie przewyższającą koszt cynamonu. Angielski cennik z 1657 roku podaje, iż płacono 16 szylingów za funt rabarbaru, czyli ponad dwa razy więcej niż za opium, za które żądano 6 szylingów.

Chodzi tu o inną odmianę rabarbaru niż tę, powszechnie dostępną, najprawdopodobniej o rabarbar lekarski (rheum officinale). Rabarbar jako lek występował w formie suszonej i sproszkowanej.

Proszek z rabarbaru miał dwojakie, przeciwne działanie: w dawkach nie przekraczających dwóch granów stosowano go jako środek przeciwdziałający biegunce; w dawkach od 15 do 30 granów działał jak piorunujący środek przeczyszczający.

A jak wyleczyć febrę u psa? W Dzienniku nauk leśnych i myśliwych z 1821 r. czytamy:  

Rheumbarbarum z solą zmieszane i w śliwce psu dane, chorobę zupełnie uśmierza. 


Ciekawe jak smakuje suszony rabarbar - postanawiłam to sprawdzić. Pokroiłam rabarbar na kawałki różnego kształtu i wielkości. Suszyłam w piekarniku nagrzanym do 70 stopni C (z termoobiegiem). Najbardziej smakuje mi rabarbar oprószony cukrem i potem suszony. Czasem rabarbar puszcza sok, który miesza się z cukrem i cudownie karmelizuje, a czasem nie. Zależy to pewnie od temperatury i grubości kawałków. Suszenie rabarbaru daje różne efekty estetyczne, więc z przyjemnością je dokumentuję moim aparatem.








Taki rabarbar nie ma właściwości leczniczych, bo jak wspomniałam wcześniej, ten powszechnie dostępny to inna odmiana. Ale smakuje nieźle dodany do płatków jaglanych na mleku kokosowym. Z kolei rabarbar suszony bez cukru może być kwaśnym dodatkiem do sałatek. Całkiem niezła alternatywa dla ciast z rabarbarem.




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...