sobota, 12 listopada 2016

kiszona rzodkiew daikon

Choć zakisić można (chyba) wszystko, dotychczas jakoś ograniczałam się do ogórków i mojej wersji kim chi. Tej zimy mam zamiar przetestować mnóstwo kiszonek, a zaczęłam od  rzodkwi daikon (czyli tych długich, białych "sopli"). 

Zakisiłam je w najprostszy możliwy sposób - pokrojone kawałki rzodkwi i kilka ząbków czosnku zalałam soloną wodą. Po kilku dniach rzodkiew zrobiła się lekko kwaśna i uzyskała dość wyrazisty, specyficzny zapach - po spróbowaniu mąż stwierdził, żebym nigdy więcej nie dawała mu tego do jedzenia. Mnie ta rzodkiew nawet smakowała, ale pewnie wiele osób zareagowałoby tak, jak mój mąż. Po następnych dwóch - trzech dniach w temperaturze pokojowej, rzodkiew zakisiła się mocniej, stała się mocno kwaśna, a  w smaku zaczęła przypominać zwykłe ogórki kiszone, z tym że idealnie chrupkie. Mąż stwierdził, że teraz może już tę rzodkiew zjeść, choć fanem tej kiszonki nie został. Mnie się wydaje, że to jest kwestia przyzwyczajenia - jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni do smaku ogórków kiszonych czy kiszonej kapusty, że inne kiszonki smakują dziwnie. Na pewno jednak warto się przełamać i próbować nowych smaków, bo kiszonki to samo zdrowie. 



KISZONA RZODKIEW DAIKON

Uwaga: wszystkie sprzęty kuchenne użyte podczas krojenia i innych czynności związanych z kiszeniem warzyw muszą być idealnie czyste!

  • 1 duża rzodkiew daikon
  • 2 - 3 ząbki czosnku
  • solona woda: 1 łyżka niejodowanej soli rozpuszczona w 1 litrze przegotowanej, ciepłej wody
Rzodkiew kroimy na kawałki wielkości grubych frytek i umieszczamy w naczyniu do kiszenia - może to być duży szklany słoik lub naczynie kamionkowe. Mieszamy z obranymi ząbkami czosnku - jeśli lubimy intensywny, czosnkowy aromat, możemy pokroić czosnek na mniejsze kawałki. Zawartość garnka zalewamy wodą z solą,  w takiej ilości aby woda przykryła warzywa. Teraz należy przykryć warzywa talerzykiem, obciążyć jakimś ciężarkiem (u mnie to zazwyczaj słoik z np. przecierem pomidorowym, oczywiście porządnie wyszorowany z zewnątrz). Pamiętajmy, że kiszenie to proces fermentacji beztlenowej, należy więc całkowicie odciąć dopływ powietrza do warzyw. 

Naczynie z rzodkwią zostawiamy w temperaturze pokojowej na ok. tydzień. Czas kiszenia może się różnić w zależności od grubości kawałków, temperatury oraz różnych innych czynników. Rzodkiew najlepiej smakuje mocno ukiszona, w pierwszych dniach może wydzielać niezbyt przyjemny zapach (choć ja go akurat lubię). W miarę kiszenia smak rzodkwi staje się coraz bardziej podobny do smaku ogórków kiszonych. Gdy rzodkiew jest już mocno kwaśna, przekładamy ją do słoików, zalewamy wodą pozostałą z kiszenia i przechowujemy w lodówce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...