piątek, 15 września 2017

pasta z bakłażana i pomidorów (zaalouk)

Zaalouk to sałatka/dip przygotowany z pieczonego bakłażana i pomidorów z dodatkiem pietruszki, kolendry i kminu. Pomimo, że jest to danie marokańskie wszystkie potrzebne warzywa znalazłam u siebie na działce. Działka rządzi! (OK, kmin rzymski na niej nie rośnie.)


Wrześniowe pomidory z Polski pewnie nie smakują tak jak te wyhodowane w klimacie podzwrotnikowym lub śródziemnomorskim, ale krótkie gotowanie świetnie koncentruje ich smak. 

Jak wyczytałam w internecie zaalouk to tradycyjna potrawa marokańska, która występuje w niezliczonych wariantach w zależności od regionu kraju czy upodobań smakowych.  Eksperymentujmy więc śmiało z proporcjami składników.

wtorek, 12 września 2017

prosta i szybka surówka z pomidorów i papryki

Ta surówka to idealny przepis na końcówkę lata, gdy pomidory i papryka osiągają pełnię smaku. Bierzemy wtedy te warzywa, kroimy je drobniutko, polewamy oliwą, posypujemy solą i kminem rzymskim i surówka gotowa. Możemy dodać natkę pietruszki, zielone listki kolendry, drobno posiekaną cebulę, co tam mamy akurat pod ręką. Ta prosta i szybka surówka smakuje naprawdę cudownie (pod warunkiem, że lubimy kmin rzymski).

Surówka wyszła trochę przez pomyłkę - miałam zrobić marokańską sałatkę z pomidorów i pieczonej papryki, ale nie doczytałam przepisu i nie upiekłam papryki. Z pieczoną papryką jest pewnie jeszcze lepsza, ale wiadomo, nie zawsze jest czas, żeby tę paprykę piec. Jednak wersja z surową papryką też jest rewelacyjna. Podane poniżej proporcje warzyw są tylko orientacyjne, ja daję tyle pomidorów i papryki, ile mi akurat urośnie na działce.

poniedziałek, 11 września 2017

sposób na tofu - tofu kiszone

Tofu bardzo ułatwia weganizm (albo częściowy weganizm jak w moim przypadku). Można użyć je w wypiekach, zrobić z niego pastę do kanapek, albo pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni. Pomimo że od długiego czasu mam z nim do czynienia, jeszcze nie polubiłam jego smaku au naturel. Od niedawna mam nowy sposób, żeby smakowało lepiej - przygotowuję tofu kiszone. 

Na przepis natknęłam się na blogu Kuchnia Alicji, a oryginalnie przepis pochodzi z bloga Green up your life. Wypróbowałam dwie metody kiszenia - z dodatkiem wody po kiszonych ogórkach/kapuście i bez niej. Wydaje mi się, że tofu ukiszone z dodatkiem wody po ogórkach/kapuście smakuje lepiej, a cały proces przebiega szybciej i jest mniejsza szansa na to, że tofu zepsuje się zamiast ukisić (co zawsze jest możliwe w przypadku domowej fermentacji). Trzeba też pamiętać, że kiszenie to spontaniczny proces i smak jednej partii kiszonego tofu może się różnić od smaku następnej partii, tak jak ma to miejsce w przypadku ogórków czy kapusty. 



czwartek, 7 września 2017

dżem mirabelkowy, ekologia i estetyka

Jeśli się dobrze rozejrzymy, zauważymy, że wokół nas rośnie pełno drzewek mirabelkowych. Pod koniec lata pojawiają się na nich niezliczone ilości malutkich śliweczek, które potem opadają na ziemię połyskując żółto wśród trawy. Owoce z drzew z centrum miast czy tych rosnących przy ruchliwych drogach nie nadają się do jedzenia, ale te pozbierane w miejscach nieco bardziej oddalonych od cywilizacji, możemy przerobić na pyszne dżemy. Ja swój mirabelkowy lasek znalazłam w okolicy działek. Najpierw zebrałam tylko trochę owoców na próbę, ale potem bardzo wciągnęłam się w mirabelkowe przetwórstwo. Dziwię się, że dopiero tak późno dostrzegłam wartość tych  śliwek - są ekologiczne, smaczne, łatwo dostepne i całkowicie darmowe! 

Czerwone mirabelki. A może to już nie mirabelki, ale jakieś inne dzikie śliwki?

niedziela, 3 września 2017

zupa z pieczonej dyni i pomidorów

Ogromna dynia to był prezent od sąsiadów z działki. Musiałam tylko znaleźć jakiś przepis na zupę dyniową, którą zjadłyby dzieci, bo mojej ulubionej zupy dyniowej z chilli i kolendrą nawet nie tkną. Pobuszowałam przez chwilkę w internecie i już miałam przepis na zupę z pieczonych sezonowych warzyw: dyni, pomidorów, cebuli i czosnku. Z satysfakcją zauważyłam, że wszystkie potrzebne składniki znajdę u siebie na działce (oprócz oczywiście dyni, którą miałam z działki obok). Zupę przygotowuje się bardzo łatwo - najpierw pieczemy wszystkie warzywa w piekarniku, potem miksujemy je na krem dolewając wody. 



sobota, 26 sierpnia 2017

dżem brzoskwiniowy z pektyną

Dżemy z dodatkiem pektyny kusiły mnie od dawna. Pektyny mają wiele zalet - skracają czas przygotowania dżemów, co przekłada się na mniej rozgotowane owoce oraz nadają dżemom lubianą przez mnie żelową konsystencję. Pektyny to substancje naturalne pochodzące z owoców, które nie tylko nie są szkodliwe, ale mają wręcz korzystne działanie zdrowotne - podobno obniżają poziom cholesterolu oraz usprawniają pracę jelit.
Szukając w internecie porad dotyczących stosowania pektyny, natknęłam się na informację, że można ją wyprodukować samodzielnie w domu z jabłek lub skórek cytrusów. Zamierzam  przetestować te przepisy na pektyny w przyszłości, byłoby wspaniale, gdyby się udało. A na razie mam dżem z dodatkiem kupnej pektyny.

Ja do wyrobu dżemów stosuję zwykły biały cukier, ale można użyć dowolnego innego cukru lub ksylitolu (trzeba tylko dostosować ilość). Cukier oprócz tego, że słodzi, również konserwuje przetwory. W zeszłym roku zrobiłam kilkanaście słoików przecieru dyniowego (do ciasta i placuszków) i nie dodawałam do niego żadnego cukru. W efekcie kilka słoików się zepsuło, ale większość przetrwała.  Akurat z dynią postanowiłam zaryzykować, bo i tak miałam jej za dużo, z dżemami byłoby mi szkoda. 


piątek, 18 sierpnia 2017

sałatka z cukinii do słoików

W tym roku z większą niż zwykle niecierpliwością czekałam na sezon cukiniowy. Chciałam zrobić  do słoików przepyszną sałatkę z cukinii, na którą przepis  dostałam od sąsiadki z bramy obok.



Poznałam tę przemiłą starszą panią kilka miesięcy temu. Okazało się później, że zajmuje się ona niewielkim ogródkiem pod blokiem, przyniosłam jej więc do posadzenia kilka aksamitek-samosiejek z działki. Nawiasem mówiąc aksamitki na mojej działce rozsiewają się na potęgę, a mi szkoda je wyrywać i wyrzucać na kompost, rozdaję je więc komu tylko mogę. W zamian za aksamitki dostałam kilka słoików z domowymi przetworami, między innymi sałatkę z cukinii. Zasmakowała ona nam na tyle, że przy następnym spotkaniu poprosiłam o przepis. Przy okazji Zosia mogła poprowadzić psa sąsiadki na smyczy (albo pies poprowadzić ją). Jak widać dobrzy sąsiedzi to skarb!

środa, 9 sierpnia 2017

sezonowo i lokalnie: zupa z fasolki szparagowej i pomidorów

Zupa ugotowana w stu procentach z tego, co teraz rośnie na mojej działce. Tym razem wyszła naprawdę dobra; moje poprzednie całkowicie działkowe zupy aż tak bardzo mnie nie zachwyciły. Ta natomiast jest świetna - kwaskowy smak pomidorów i  aromatyczne nuty tymianku doskonale podbijają delikatny smak fasolki szparagowej i marchwi.  Zupa jest dosyć lekka, taka jaką chyba większość osób woli jeść latem. Można podać ją z makaronem, ale najlepiej chyba dać dojść do głosu warzywom. 


piątek, 4 sierpnia 2017

lipiec na działce (2017)

Mało ostatnio piszę na blogu, ale nie można się temu dziwić, skoro działka wzywa. Dzisiaj więc trochę o miejscu, które przyciąga mnie bardziej niż blog. Zaczynam od kwiatów, które niby nie są dla mnie ważne, ale wychodzi na to, że jednak są.

Dziewanna okazała się być niezwykle misterna i koronkowa. Cudo.


sobota, 29 lipca 2017

mejadra (bliskowschodni ryż z soczewicą)

Mejadra to jedna z tych  potraw, która smakuje lepiej niż suma składników, z których została zrobiona. A składniki mamy w tym przypadku niezwykle skromne: soczewica, ryż i cebula okraszone szczyptą przypraw. Nie wydaje się, żeby można było zrobić z nich coś wyjątkowego. A jednak… Mimo, że zielona soczewica nie należy do moich ulubionych strączków, w tym daniu ją uwielbiam.
Ja jem mejadrę jako wegańskie danie główne, dla męża to dodatek do mięsa.
Mój przepis bazuje na przepisie Yotama Ottolenghiego, ale sporo go zmodyfikowałam.


środa, 19 lipca 2017

kotlety ze świeżego bobu (lepsze niż falafele)

Obieranie surowego bobu jest dosyć czasochłonne, ale warto poświęcić na tę czynność trochę czasu, bo cudowny smak bobowych kotlecików wynagrodzi nasz trud. Kotlety ze świeżego bobu doprawiam tak, jak doprawia się falafele i rzeczywiście smakują one podobnie. O ile jednak nigdy nie udało mi się usmażyć przyzwoitych falafeli, o tyle te kotlety z bobu zawsze mi się udają. Jak mam czas, to przygotowuję do nich wegański sos czosnkowy i wtedy to już naprawdę jest przyjemnie.


wtorek, 11 lipca 2017

kotlety z tofu i chleba

Te proste kotlety smakują zdumiewająco dobrze, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę z jak skromnych składników powstały. Świetne jako danie obiadowe, sprawdzają się również na kanapkach. Najlepiej użyć do ich przygotowania starego chleba, z którym nie wiadomo co zrobić. Jeśli mamy stary chleb, a nie chcemy w danym momencie robić tych kotletów, możemy chleb zamrozić i wykorzystać go w dogodnym momencie. Kotlety wyjdą równie dobre z rozmrożonego chleba.



sobota, 1 lipca 2017

ciasto marchewkowe z bananami (wegańskie)

Aquafaba to naprawdę cudowna rzecz. Niemal każde ciasto, w którym użyjemy jej zamiast jajek, wychodzi jeśli nie idealnie, to przynajmniej zadowalająco. Tak też było w przypadku tego ciasta marchewkowego. Oryginalny przepis zawierał cztery jajka - postanowiłam nic w nim nie zmieniać tylko za każde jajko użyć trzech łyżek aquafaby. Trochę się wystraszyłam czy ciasto rzeczywiście wyjdzie, więc zrezygnowałam z dodatku ananasów.

Ciasto pięknie się upiekło, nie rozpadało się, nie było zakalca. Wydaje mi się, że miało bardziej delikatną strukturę niż oryginał, ale  w sumie to trudno mi to stwierdzić , bo już od dawna oryginału nie piekłam. Wegańska wersja wyszła  nieco za słodka - może banany były jakieś wyjątkowo słodkie, albo brak kwaskowych ananasów nieco wpłynął na odczucie słodyczy. Tak czy siak eksperyment zaliczam do udanych.



środa, 14 czerwca 2017

sałatka ziemniaczana ze szparagami i fetą

Jeśli staramy się jadać sezonowo, to maj i początek czerwca w Polsce upłynie nam pod znakiem szparagów. I groszku cukrowego, na punkcie którego w tym roku zupełnie zwariowałam. 
Zdaję sobie sprawę, że groszek cukrowy, szczególnie taki, który można zjadać w całości (zwany z francuska mangetout) jest trudno dostępny, ale my działkowcy możemy mieć go bez problemu. Only the sky's the limit. A w zasadzie tylko rozmiar działki może ograniczać naszą groszkomanię. 
Na liście składników poniższej sałatki znajduje się właśnie taki groszek. Jeśli ktoś nie ma do niego dostępu, może użyć zwykłego groszku cukrowego (wydłubać te kulki) lub pominąć ten składnik zupełnie. Sałatka i tak będzie dawać radę. 


piątek, 9 czerwca 2017

nocna jaglanka (owsianka)

Mój domowy hit ostatnich dni. Młodsza córka zajada się tą jaglanką bez opamiętania - w końcu nie zawsze śniadanie smakuje jak deser. Jaglanka (czasami owsianka) wychodzi bardzo gęsta, kremowa, delikatnie słodka z przełamująca słodycz szczyptą soli. Przepis pochodzi z książki Altona Browna pt. EveryDayCook i został przeze mnie lekko zmodyfikowany. Aby uzyskać właściwą konsystencję jaglanki naprawdę warto użyć wagi.



sobota, 3 czerwca 2017

ser wegański najlepszy (z AF i nerkowców)

Doskonale pamiętam moment, gdy spróbowałam tego sera  po raz pierwszy. Mieszałam w garnku gęstniejącą masę i nie mogąc się powstrzymać oblizałam łyżkę. Wstrzymałam oddech z wrażenia - to smakuje jak ser!!!! Cudowanie aksamitny, tłusty i słony. Serowy ser. Może nie do końca jak mozzarella, którą miał być, ale co tam, może być inny ser. SER, SER, SER, śpiewało moje serce. Jak mogłam kiedyś uważać, że ser z ziemniaka smakuje jak ser? Okej, w sumie nigdy nie uważałam, że ser z ziemniaka smakuje jak ser. 


sobota, 27 maja 2017

bok choy z koperkiem i chilli

Choć kapusta bok choy (pak choy) pojawiła się na polskim rynku całkiem niedawno i wydaje się być  egzotycznym warzywem, jest dość łatwa w uprawie w naszej strefie klimatycznej i smakuje całkiem zwyczajnie, trochę jak młoda kapusta. Sporo jej więc zasiałam w tym roku na działce licząc na obfite zbiory, które wzbogacą moją dietę w jakże polecane przez wszystkich dietetyków zielone liście. 

Niestety miałam klęskę nieurodzaju  - częściowo z powodu błędów, które popełniłam, a częściowo z powodu pchełek ziemnych. W XVIII wieku po tak nędznych zbiorach pewnie przymierałabym głodem, na moje szczęście żyję jednak w wieku XXI i poszłam  sobie do Lidla, gdzie akurat była promocja na bok choye.

Gdy już zdobyłam cenne kapustki, przyrządziłam je w swój ulubiony sposób, w który przyrządzić można również mizunę (o tym warzywie pisałam więcej tutaj) i młodą kapustę. Przepis na młodą kapustę z czosnkiem chilli i koperkiem podawała Agnieszka Kręglicka kilka lat temu, ja go nieco zmodyfikowałam i tę moją wersję podaję poniżej.




piątek, 19 maja 2017

mleko kokosowe ze świeżego kokosa

Ze wszystkich mlek roślinnych najbardziej lubię kokosowe. Niestety większość dostępnych mlek w puszkach zawiera różne niezdrowe dodatki, a te całkowicie naturalne są dość drogie. No i te puszki, powiększające górę śmieci, które i tak każdy z nas nieustannie produkuje…

Można przygotować sobie domowe mleko z wiórków kokosowych, ale jest ono raczej wodniste, nie ma tej pożądanej aksamitnej, kremowej struktury. Niedawno odkryłam jednak, że można zrobić domowe mleko ze świeżego orzecha kokosowego i  wychodzi ono naprawdę niezłe. Nie jest aż tak kremowe jak dobre mleko z puszki, ale smakuje zdecydowanie lepiej niż to z wiórków kokosowych. Na przykład ten deser chia z użyciem domowego mleka z orzecha kokosowego ma zwartą, budyniową konsystencję - jeśli odwrócimy miseczkę z deserem do góry dnem, nie wypadnie on na ziemię.

Nie ma jednak róży bez kolców - nawet to wspaniałe mleko ma jedną wadę - jego produkcja jest dosyć czasochłonna. Najpierw trzeba rozłupać orzech kokosowy, potem wyciągną miąższ, następnie go rozdrobnić a całość zmiksować w blenderze. Mimo tej całej pracochłonności często  robię sobie takie mleko - nie dość, że rewelacyjnie smakuje, to jeszcze jest stosunkowo ekologiczne i tańsze niż dobre mleko z puszki.



środa, 3 maja 2017

smażone plantany (zielone banany)

Jeśli ktoś nigdy nie jadł plantanów czyli zielonych bananów, pewnie chciałby wiedzieć jak one smakują. Otóż zielone banany w smaku najbardziej przypominają ziemniaki, dopiero po dojrzeniu (gdy zrobią się czarne) stają się słodkie i bardziej bananowe. 
Jednak o ile pieczone czy grillowane ziemniaki smakują rewelacyjnie, o tyle plantany przyrządzone w ten sposób wychodzą suche i niesmaczne (no dobra, mi wychodzą). Dopiero smażenie na oleju wydobywa wszystkie ich zalety - wtedy przypominają w smaku frytki. 


Najlepiej zaś przyrządzić sobie tostones czyli  podwójnie smażone plantany, danie  pochodzące z kuchni Ameryki Południowej. Ja smażę je na dużej ilości oleju, ale nie aż takiej jak do głębokiego smażenia. Takie plantanowe "frytki" można jeść z keczupem albo innym sosem pomidorowym lub podać je z pesto z kolendry. Można je podać jako dodatek do obiadu, zamiast frytek czy ziemniaków. Ja najczęściej jem je same jako przekąskę.

A ostatnio lubię sobie siąść z talerzem gorących, smażonych plantanów i wyglądać przez okno na świat skąpany w deszczu. 



sobota, 22 kwietnia 2017

wiosna na balkonie i na działce



Po długiej zimowej przerwie wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca wróciłam na działkę i do ogrodnictwa balkonowego. 

W zasadzie zanim udałam się na balkon lub na działkę zaczęłam przygotowywać w domu rozsady. W tym roku wysiałam mnóstwo warzyw liściastych, głównie z rodziny kapustowatych - oprócz mizuny, musztardowca, rukwi wodnej, rukoli i bok choy, które siałam już w tamtym roku, zdecydowałam się jeszcze na mibunę, kapustę tatsoi, chryzantemę jadalną i chrzanowca. Brzmią nieco egzotycznie, ale w polskich warunkach uprawia się je zdecydowanie łatwiej niż choćby pomidory, bakłażany czy paprykę. Są one odporne na niską temperaturę (nawet poniżej zera), rosną stosunkowo szybko i można wyhodować je wcześniej niż np. większość sałat. Wszystkie te warzywa można  z powodzeniem uprawiać na balkonie. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

feta z tofu

Gdy jakiś czas temu natknęłam się na pewien przepis na fetę z tofu, od razu wiedziałam, że  to będzie strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Bo do solanki, w której moczy się tofu należało dodać miso. Miso to taki składnik (pochodzący z tradycyjnej kuchni japońskiej), który coraz częściej pojawia się w wegańskich przepisach. Wzbogaca danie w umami i nadaje głębię tam, gdzie  smak jest płaski.

Zauważyłam, że sama coraz częściej wykorzystuję je w różnych potrawach. Za pierwszym razem gdy kupiłam miso do jakiegoś przepisu, stało w lodówce przez długi czas, a ja zastanawiałam się co z nim zrobić, bo wyrzucić szkoda, a stać tak wiecznie nie może. Teraz nie mam już tego problemu - miso w mojej lodówce regularnie ubywa i co jakiś czas muszę wybrać się do sklepu po nowe. 

Zazwyczaj przygotowywałam tofu fetę z tofu moczonego w solance z dodatkiem czegoś kwaśnego. Wychodziła w miarę dobra, ale dodatek miso zmienił dużo na lepsze. 
Taki wegański odpowiednik sera feta daleko odbiega od oryginału, nieweganie raczej go nie pokochają, ale w sałatce czy na kanapce smakuje całkiem do rzeczy. 



czwartek, 23 marca 2017

ciasto cytrynowe z kremem kokosowym (wegańskie)

Dzisiejsze ciasto to efekt końcowy wielu, często nieudanych eksperymentów. Na szczęście nie zrażałam się niepowodzeniami, tylko piekłam i wyciągałam następujące wnioski. 

Po pierwsze mam wrażenie, że nie ma znaczenia, czy do ciasta dodaje się aquafabę ubitą na sztywną pianę, czy nie. Może są jakieś ciasta (oprócz wegańskiej pavlovej), gdzie ubicie bądź nieubicie aquafaby daje znacząco różne rezultaty, ja jednak jeszcze na takie ciasto nie natrafiłam. Małe wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: aquafaba to woda pozostała z gotowania ciecierzycy lub fasoli lub jeśli kupujemy strączki w puszce - zalewa, w której znajduje się ciecierzyca lub fasola.

Po drugie dodatek jakiś ugotowanych i przetartych warzyw lub owoców bardzo poprawia konsystencję wegańskich wypieków - nadaje im wilgotność i sprawia, że są miękkie. Ja najbardziej lubię bataty, w ciastach są naprawdę rewelacyjne.

Po trzecie chyba nie da się upiec dobrego wegańskiego ciasta bez dużych ilości oleju, co jest raczej niedobrą wiadomością. O ile nieco oleju lub oliwy dodanych do dressingów, którymi polejemy sałatkę, to samo zdrowie, o tyle szklanka oleju dodana do ciasta już taka zdrowa nie jest. A szkoda. 

Staram się więc jeść takie ciasta jak najrzadziej, bo zdrowsze wersje słodyczy najczęściej mi nie smakują. Wolę więc jeść desery rzadziej, ale takie, które  są dobre.



środa, 15 marca 2017

zupa strączkowa



Kiedyś kupiłam paczkę z mieszanką różnych strączków i saszetką z suszonymi warzywami. Nazywało się to zupa włoska czy jakoś podobnie. Po ugotowaniu okazało się, że pomysł wymieszania rożnych roślin strączkowych oraz kaszy to strzał w dziesiątkę - taka zupa smakowała o wiele lepiej niż zwykła zupa fasolowa czy z soczewicy. Sama w sobie ie była jakaś wyjątkowa, ale dodatek czosnku roztartego na pastę świetnie zaostrzał smak i był nie lada atrakcją dla takiej miłośniczki czosnku jak ja. 




Później zaczęłam sama przygotowywać różne mieszanki strączkowe, a kilka listków pietruszki dodanej dla ozdoby, zamieniło się w ogromną ilość zieleniny, która całkowicie odmieniała smak tej prostej zupy.  Strączki ugotowane w wodzie są raczej bez wyrazu, ale dodatki sprawiają, że zupa nabiera charakteru - czosnek, chilli, natka pietruszki, szczypior, lubczyk, liście selera, kiełki - to wszystko sprawia, że ta pożywna i zdrowa zupa jest też niezwykle smaczna. W przepisie podaję przykładową kombinację roślin strączkowych - można ją dowolnie modyfikować według własnego uznania.

Zupa jest bardzo zdrowa, stosunkowo tania nawet przy użyciu ekologicznych strączków i jak dla mnie rewelacyjna w smaku. Gdyby tylko moje dzieci zechciały ją jeść…

piątek, 3 marca 2017

sałatka z surowego kalafiora

Na ogół staram się nie jadać niesezonowych warzyw i owoców, ale od czasu do czasu udzielam sobie małej dyspensy. Na przykład na poniższą sałatkę kalafiorową, którą ostatnio jadłam u znajomych. Zasmakowała mi na tyle, że musiałam ją odtworzyć w domu. A potem jeszcze raz, bo okazało się, że smakuje nie tylko mnie - polubili ją również moje córki i mąż. A to rzadka rzecz, żebyśmy wszyscy jedli to samo, równie rzadka jak kalafiory zimą.



sobota, 18 lutego 2017

kiełki słonecznika w domu

Hodowla kiełków słonecznika w domu jest niezwykle tania i prosta. Nie potrzebujemy żadnego specjalistycznego sprzętu, wystarczy plastikowa lub szklana miska albo plastikowe wiaderko w jakim sprzedaje się np. ser czy kapustę kiszoną, jakikolwiek pojemnik, który akurat mamy pod ręką.

Do hodowli kiełków możemy użyć profesjonalnych nasion słonecznika przeznaczonych na kiełki lub użyć nasion słonecznika (w łupinkach) przeznaczonych do jedzenia. Nie mogą być prażone ani solone.

Nasiona przeznaczone specjalnie na kiełki gwarantują nam, że zdecydowana większość z nich ma zdolność kiełkowania (producenci mówią tu o 90 - 95 % zdolności kiełkowania). W przypadku zwykłych nasion słonecznika przeznaczonych do konsumpcji takiej gwarancji nie mamy, jednak z moich doświadczeń wynika, że większość z nich bez problemu będzie kiełkować (choć raczej nie będzie to 95%). Takie nasiona są dużo tańsze, więc nawet jeśli część z nich nie wykiełkuje, to i tak taka hodowla będzie tańsza niż w przypadku specjalistycznych nasion. Można wypróbować obydwa rodzaje nasion i zdecydować, co nam bardziej odpowiada. Nie należy tylko używać nasion przeznaczonych na siew, bo mogą być zaprawiane (choć nie muszą).

Do hodowli kiełków można użyć również nasion bez łupinek (oczywiście nie prażonych i nie solonych), ale jakoś zawsze używałam nasion w łupinkach, więc nie mogę się wypowiedzieć na ten temat.

Kiełki hoduję już od dłuższego czasu - na początku przykrywałam pojemnik gazą, kiedyś o tym zapomniałam i kiełki wyszły takie same jak te pod przykryciem, więc teraz zawsze hoduję je w otwartym pojemniku.

Domowa hodowla kiełków to na prawdę nic trudnego - nawet jeśli coś  raz czy dwa nie wyjdzie, to koszt i nakład pracy są tak niewielkie, że warto spróbować.


sobota, 11 lutego 2017

cytrynowy deser chia z ananasem i miętą

Prosty deser, w miarę zdrowy i szybki do przygotowania (nie licząc czasu, który musi spędzić w lodówce). Klasyczne połączenie smaku cytryny, ananasa, kokosa i mięty znane choćby z mohito czy piña colady i w tym wypadku świetnie się sprawdza. 



sobota, 4 lutego 2017

kruche ciastka na oleju kokosowym

To bardzo skromne ciasteczka - kilka składników, żadnych zaskakujących kombinacji smakowych. W smaku przypominają trochę digestive biscuits. Są wegańskie, na oleju kokosowym ze sporym dodatkiem maki pszennej razowej. Jeśli chcemy je trochę wzbogacić, możemy dać na wierzch polewę czekoladową. Najlepiej smakują na drugi dzień.




niedziela, 29 stycznia 2017

ryż (albo kasza) smażony z kimchi

Mój ryż smażony z kimchi zainspirowany jest popularnym koreańskim daniem, jednak nie dążyłam do zachowania jak największej autentyczności tej potrawy. Zresztą potrawa ta występuje w licznych wersjach, więc trudno tu mówić o jakimś jednolitym wzorcu. 

Jest to świetny sposób na wykorzystanie resztek ryżu czy kaszy pozostałej z obiadu - tak naprawdę nie ma znaczenia jakiego ryżu czy kaszy użyjemy - specyficzny aromat kimchi zabija wszystkie inne smaki.

Dążyłam natomiast do tego, aby mój posiłek był jak najbardziej lokalny, ekologiczny i przygotowany od podstaw.

Najważniejsza rzecz, kimchi, jest wyprodukowana przez mnie - co prawda nie wyhodowałam osobiście kapusty pekińskiej, ale już ostra, suszona papryka pochodzi z mojej działki. Kapustę kupiłam w sklepie i przygotowałam ją według tego przepisu. Ta moja wersja jest bardzo uproszczona i dosyć istotnie odbiega od koreańskiego wzorca. Jeśli ktoś ma ochotę na oryginalną koreańską kimchi, to oczywiście można jej użyć.

Ponieważ kimchi nie była zbyt ostra zdecydowałam się dodać nieco ostrej, solonej papryki, którą zakonserwowałam w sierpniu lub wrześniu (przepis tutaj).
A całość posypałam szczypiorkiem wyhodowanym na parapecie.


niedziela, 22 stycznia 2017

sposób na brązowy ryż

Brązowy ryż to coś, co chciałabym częściej jeść. Niestety jego smak ani mnie, ani nikogo w mojej rodzinie nie zachwyca. Wolimy biały ryż, najlepiej Basmati. Brązowy ryż jest jednak o wiele lepszą alternatywą jeśli chodzi o wartości odżywcze. I co tu robić? Można próbować  polubić brązowy ryż (powodzenia, szczególnie w przypadku ewentualnego polubienia tego ryżu przez dzieci...), można  próbować maskować jego specyficzny aromacik. Ja wybrałam tę druga opcję - dzieci dodają do brązowego ryżu sporą ilość keczupu, ja i mąż zjadamy go z dodatkiem sporej ilości przypraw.  Dzięki tej metodzie mamy zarówno wartości odżywcze, jak i smak. 

wtorek, 10 stycznia 2017

wegańska szarlotka zimową porą

Różne są gusta i czasem nie sposób zrozumieć gustów innych ludzi. Gdy ja przemarznięta do szpiku kości wracałam do domu mroźnym zimowym wieczorem marząc o gorącej herbacie, grupka młodzieńców (raczej niepełnoletnich) raczyła się piwem siedząc na ławce pod blokiem.  Sądząc po gromkich śmiechach i entuzjazmie z jakim chłonęli lodowate piwo było im całkiem przyjemnie. Może to jakiś rodzaj homeopatii? Zimno pokonać zimnem?
Ja pozostanę jednak przy bardziej tradycyjnych sposobach na mrozy: gorąca kąpiel, gorąca herbata i ciepła szarlotka.



***

Do przygotowania tej szarlotki użyłam mojego doskonałego, wielokrotnie sprawdzonego ciasta kruchego z tego przepisu.  Przepis wydaje się nieco długi i skomplikowany, ale w rzeczywistości nie jest tak źle, po prostu starałam się dokładnie opisać jak wykonać to ciasto, aby wszystko dobrze wyszło. Najpierw przygotowujemy wegańskie masło (musimy je schłodzić),  potem łączymy je z pozostałymi składnikami i przygotowujemy jabłka.

Do przygotowania nadzienia użyłam jabłek odmiany szara reneta - są kwaśne i niezbyt soczyste, czyli idealne do wypieków. Dodałam do nich tylko odrobinę cynamonu - lubię kiedy ta przyprawa delikatnie podkreśla smak jabłek, sama pozostając w tle. Nie znoszę szarlotek z dużą ilością cynamonu - moim zdaniem zamieniają się one wtedy w cynamonowce, a smak jabłek nie ma szans przebić się przez ten cały cynamon.




poniedziałek, 2 stycznia 2017

moje hity 2016

W minionym roku opublikowałam  na blogu ponad siedemdziesiąt przepisów. I choć wszystkie potrawy przygotowane na ich podstawie bardzo mi smakowały, część z nich pojawiała się na naszym  stole wyjątkowo często. Decydowały o tym różne czynniki - łatwość przygotowania, dostępność składników, gusta moich dzieci, itd. Poniżej lista ośmiu przepisów, z których korzystałam najczęściej


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...