wtorek, 10 stycznia 2017

wegańska szarlotka zimową porą

Różne są gusta i czasem nie sposób zrozumieć gustów innych ludzi. Gdy ja przemarznięta do szpiku kości wracałam do domu mroźnym zimowym wieczorem marząc o gorącej herbacie, grupka młodzieńców (raczej niepełnoletnich) raczyła się piwem siedząc na ławce pod blokiem.  Sądząc po gromkich śmiechach i entuzjazmie z jakim chłonęli lodowate piwo było im całkiem przyjemnie. Może to jakiś rodzaj homeopatii? Zimno pokonać zimnem?
Ja pozostanę jednak przy bardziej tradycyjnych sposobach na mrozy: gorąca kąpiel, gorąca herbata i ciepła szarlotka.



***

Do przygotowania tej szarlotki użyłam mojego doskonałego, wielokrotnie sprawdzonego ciasta kruchego z tego przepisu.  Przepis wydaje się nieco długi i skomplikowany, ale w rzeczywistości nie jest tak źle, po prostu starałam się dokładnie opisać jak wykonać to ciasto, aby wszystko dobrze wyszło. Najpierw przygotowujemy wegańskie masło (musimy je schłodzić),  potem łączymy je z pozostałymi składnikami i przygotowujemy jabłka.

Do przygotowania nadzienia użyłam jabłek odmiany szara reneta - są kwaśne i niezbyt soczyste, czyli idealne do wypieków. Dodałam do nich tylko odrobinę cynamonu - lubię kiedy ta przyprawa delikatnie podkreśla smak jabłek, sama pozostając w tle. Nie znoszę szarlotek z dużą ilością cynamonu - moim zdaniem zamieniają się one wtedy w cynamonowce, a smak jabłek nie ma szans przebić się przez ten cały cynamon.






WEGAŃSKA SZARLOTKA NA KRUCHYM CIEŚCIE
oryginalny przepis tu
przepis na mała blachę o wymiarach 20 cm na 20 cm

ciasto:
  • 190 g białej mąki pszennej (typ 450 - 750)
  • 180 g wegańskiego, domowego masła (przepis poniżej)
  • 3 łyżki skrobi kukurydzianej (można użyć mąki ziemniaczanej) 
  • 50 g cukru (nie zastępujemy go płynnymi zastępnikami cukru np. syropem z agawy)
nadzienie:
  • ok 700 g jabłek odmiany szara reneta lub innych kwaśnych i niezbyt soczystych (waga po obraniu i usunięciu gniazd nasiennych - przed obraniem waga jabłek wyniosła nieco ponad 1 kilogram)
  • ok. 50 g cukru - z tą ilością nadzienie jest raczej kwaskowe, jeśli chcemy możemy zwiększyć ilość cukru do 100 g.
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/4 łyżeczki cynamonu (można dać więcej, jeśli lubimy jego smak)
Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę wielkości ok. 2 cm na 2 cm. Dodajemy do nich cukier, cynamon i mąkę ziemniaczaną i bardzo dokładnie mieszamy. Odstawiamy na bok. 

Ciasto :
Do miski wsypujemy oba rodzaje mąk oraz cukier. Dokładnie mieszamy. Dodajemy "masło" pokrojone w drobną kostkę. Palcami rozcieramy "masło" z mąką, aż powstanie ciasto o konsystencji grubej kaszy. Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wysypujemy ok. 2/3 ciasta i dobrze dociskamy dłońmi. 
Na ciasto wykładamy nadzienie jabłkowe, posypujemy pozostałą częścią ciasta kruchego  i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Pieczmy ok 1 godz. - ciasto powinno się lekko zrumienić z wierzchu. Po wystudzeniu możemy posypać je cukrem pudrem.



"MASŁO" Z OLEJU KOKOSOWEGO
oryginalny przepis tu

  • 1/4 szklanki mleka sojowego, czyli ok. 60 ml (nie można użyć innego mleka roślinnego, gdyż tylko sojowe ma odpowiednią zawartość białka)
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 1/8 łyżeczka soli (można pominąć)
  • 130 g oleju kokosowego - ja używałam rafinowanego, bo taki akurat miałam, autorka zaleca użyć oleju nierafinowanego
  • 1 łyżka oleju rzepakowego, oliwy light lub innego oleju neutralnego smakowo, który można rozgrzać do wysokiej temperatury

Do mleka sojowego dodajemy ocet i sól, mieszamy i zostawiamy na ok. 10 minut.

Olej kokosowy rozpuszczamy, starając się, aby miał temperaturę jak najbardziej zbliżoną do temperatury pokojowej (bardzo ważne!) - przy zbyt gorącym oleju mogą się pojawić problemy z właściwą konsystencją masła.

Następnie przelewamy mleko sojowe do blendera, dodajemy rozpuszczony olej kokosowy i miksujemy przez ok. 2 min., aż składniki dobrze się połączą. Przelewamy do pojemnika i umieszczamy w lodówce, aż "masło" uzyska stałą konsystencję. Jeśli chcemy przyspieszyć ten proces, możemy umieścić pojemnik z masłem w zamrażalniku. Z podanych proporcji wyszło mi ok. 180 g "masła". Autorce przepisu wyszło jakimś cudem 215 g. Gotowe "masło" możemy przechowywać w lodówce ok. 2 -3 dni (a w zasadzie tak długo jak możemy przechowywać mleko sojowe użyte do wyrobu tego masła). Autorka przepisu twierdzi, że masło to można przechowywać w lodówce do 1 miesiąca, ale wydaje mi się, że mleko sojowe użyte do przygotowania masła mogłoby się zepsuć o wiele szybciej. Jeśli mamy nadmiar tego masło, najlepiej je po prostu zamrozić.






2 komentarze:

  1. Klasycznie, ale zawsze się sprawdza. Uwielbiam szarlotki, chociaż takiej wegańskiej jeszcze nie jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...