piątek, 4 sierpnia 2017

lipiec na działce (2017)

Mało ostatnio piszę na blogu, ale nie można się temu dziwić, skoro działka wzywa. Dzisiaj więc trochę o miejscu, które przyciąga mnie bardziej niż blog. Zaczynam od kwiatów, które niby nie są dla mnie ważne, ale wychodzi na to, że jednak są.

Dziewanna okazała się być niezwykle misterna i koronkowa. Cudo.




Nigdy wcześniej nie widziałam czarnuszki damasceńskiej, więc zaskoczył mnie jej wygląd.


Rudbekie sieją się same.


A o tym kwiatku pisał w 1985 r. Ludwik Jerzy Kern:



I dlatego jestem pewien, że w przyszłości,
W dwutysięcznym którymś roku,
Kiedy ze wsi krowy nawet się przeniosą
Do tych wymarzonych bloków,
Kiedy z łąki już nie będzie komu ryczeć rano,
To te malwy,
Wierne malwy,
Jeszcze na wsi pozostaną.


Przepowiednia nie do końca się sprawdziła - malwy wcale nie są takie powszechne w wiejskich ogródkach. Za to krowy to już rzeczywiście rzadkość na wsi, tylko nie do bloków się przeniosły.

Agrest udał się w tym roku.


Nie mogę się doczekać, jak będą smakować czarne pomidory. Krążę wokół nich śledząc uważnie proces dojrzewania. Całkiem prawdopodobne, że ich smak nie dorówna wyglądowi.

Na początku były jedynie lekko czarne.


Potem czerń stawała się coraz czarniejsza.


A to już stan z 3 sierpnia. Coś ta czerń wyblakła:


Jakoś wyjątkowo łatwo uzyskuję efekt dżungli.  Zamiast starannie wypielonych grządek, na których w równych rządkach rosną warzywa, mam coś takiego:


Nie da się ukryć, że natura wygrywa tu z ogrodnikiem.

Nic dziwnego skoro ogrodnik zajmuje się fotografowaniem pszczół w locie.


Mój ulubiony pseudo trawnik zamienił się w lipcu w koniczynową łąkę.


A na koniec lipcowych opowieści fascynująca mieszkanka mojego miejskiego ogródka. Nie wiem z jakich otchłani przybyła do Wrocławia, ale jest bardzo pożyteczna - zjada różne zwierzęta, które zjadają moje rośliny.



2 komentarze:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...