czwartek, 7 września 2017

dżem mirabelkowy, ekologia i estetyka

Jeśli się dobrze rozejrzymy, zauważymy, że wokół nas rośnie pełno drzewek mirabelkowych. Pod koniec lata pojawiają się na nich niezliczone ilości malutkich śliweczek, które potem opadają na ziemię połyskując żółto wśród trawy. Owoce z drzew z centrum miast czy tych rosnących przy ruchliwych drogach nie nadają się do jedzenia, ale te pozbierane w miejscach nieco bardziej oddalonych od cywilizacji, możemy przerobić na pyszne dżemy. Ja swój mirabelkowy lasek znalazłam w okolicy działek. Najpierw zebrałam tylko trochę owoców na próbę, ale potem bardzo wciągnęłam się w mirabelkowe przetwórstwo. Dziwię się, że dopiero tak późno dostrzegłam wartość tych  śliwek - są ekologiczne, smaczne, łatwo dostepne i całkowicie darmowe! 

Czerwone mirabelki. A może to już nie mirabelki, ale jakieś inne dzikie śliwki?

Gotowy dżem pakuję do małych słoików po musztardzie czy innych produktach, które zbieram sobie przez cały rok (często biorę od mamy). Nie kupuję specjalnie jakiś bardziej estetycznych słoików, tylko wykorzystuję to co mam. Tak jest bardziej ekologicznie (w końcu te słoiki po innych produktach wylądowałaby na śmietniku) i oczywiście oszczędniej.

A skoro o ekologii mowa - mój mirabelkowy "lasek" służył wielu ludziom jako wysypisko śmieci. Za  każdym razem, gdy szłam po mirabelki, to mówiąc dosadnie, szlag mnie trafiał na widok tych wszystkich śmieci. W końcu posprzątałam to miejsce, żeby nie potykać się ciągle o plastikowe butelki, stare buty czy inne niespodzianki. Trochę się tego nazbierało, porobiłam nawet zdjęcia, ale nie będę zamieszczać ich na blogu, żeby nie psuć sobie estetyki :).

A teraz może nieco o moich mirabelkowych dżemach.
Do pierwszej partii dodałam nasiona chia - efekt nie był niestety zadowalający - dżem wyszedł zbyt lejący, będę musiała go zużyć jako polewę. Mam wrażenie, że nie zgęstniał ani odrobinę. Być może chia nie działa tak dobrze w środowisku kwaśnym, być może dałam jej za mało. 

Do następnej partii dodałam pektynę pozostałą z dżemu brzoskwiniowego - dżem uzyskał żelową konsystencję a czas gotowania bardzo się skrócił. Pektyna jest jednak dosyć droga i przynajmniej ta moja nie pochodziła z ekologicznych owoców, co trochę się kłóci z ideą darmowego, ekologicznego dżemu :). Będę próbować sama ją  zrobić domowym sposobem. 

Do ostatniej partii dodałam tylko cukier i po prostu długo gotowałam owoce. Dżem wyszedł nieco mniej zwarty niż ten z pektyną, ale też całkiem dobry.



sok z czerwonych mirabelek

DŻEM MIRABELKOWY

  • 2 kg mirabelek
  • 400 g cukru lub do smaku
  • 10 g pektyny (opcjonalnie)
Mirabelki umieszczamy w dużym garnku i podgrzewamy na małym gazie pod przykryciem. Można je trochę porozgniatać, żeby puściły sok lub ewentualnie dolać nieco wody, gdyby się przypalały. Gdy puszczą już sporo soku, ściągamy pokrywkę i gotujemy do miękkości, ok. 15 - 20 min. Zostawiamy do ostygnięcia. Następnie przelewamy je na durszlak zbierając sok do podstawionego pod niego naczynia. Sok zachowujemy i dodajemy go np. do herbaty zamiast cytryny lub przygotowując dressing do sałatek. Ja miałam go na tyle dużo, że ugotowałam z niego kisiel. Jeśli nie jesteśmy w stanie wykorzystać go całego na raz, możemy pozostały sok zamrozić albo pasteryzować.
Mirabelki przecieramy przez durszlak, aż zostaną same pestki i skórki.


Przecier mirabelkowy przekładamy do garnka i podgrzewamy. Jeśli używamy pektyny, mieszamy ją z cukrem i dodajemy do przetartych owoców. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze ok. 10 min. - dżem powinien zgęstnieć, choć należy pamiętać, że po wystygnięciu zgęstnieje jeszcze bardziej.

Jeśli nie dodajemy pektyny, przecier mirabelkowy gotujemy na małym lub średnim ogniu mieszając go od czasu do czasu przez ok. 1 - 1,5 godziny, aż sporo zgęstnieje. Dodajemy wtedy cukier, mieszamy do rozpuszczenia i rozlewamy dżem do wyparzonych słoików. Ja wyparzam swoje słoiki wstawiając je na ok. 15 min do piekarnika rozgrzanego do 110 stopni C. 
Ja jeszcze dodatkowo pasteryzuję dżem - umieszczam słoiki w garnku z wodą sięgającą do 3/4 ich wysokości, doprowadzam wodę do wrzenia, zmniejszam gaz do minimum i gotuję słoiki przez ok. 15 min. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...