niedziela, 11 lutego 2018

domowy syrop daktylowy: warto czy nie warto?

Lubię syrop daktylowy, choć używam go dość oszczędnie, bo nie wierzę  w teorie, że istnieją jakieś zdrowe zastępniki cukru. Cukier to cukier, nawet jeśli ma jakieś witaminy i występuje w formie płynnej.  Syrop daktylowy smakuje jednak cudownie i czasem go stosuję. 

Jest raczej drogi, za to daktyle są raczej tanie. Postanowiłam więc wyprodukować sobie domowy syrop daktylowy, że tak powiem "po kosztach".





Na wielu blogach znalazłam informację, że jego zrobienie jest banalnie proste, wystarczy zalać daktyle gorącą wodą, zmiksować i gotowe. Tak też zrobiłam, ale niestety uzyskany syrop daktylowy w niczym nie przypomniał tego kupnego. W ten sposób wyszła mi rozwodniona papka daktylowa, owszem słodka, ale w smaku i konsystencji odległa o lata świetlne od intensywnego, głęboko karmelowego, gęstego syropu jaki znałam. Nic to, przerzuciłam papkę na sitko i odcedziłam. 




Uzyskany płyn był już bardziej klarowny, ale nadal wodnisty i mało słodki. Tym razem przecedziłam płyn przez starą poszewkę na poduszkę i w końcu syrop nie zawierał żadnych farfocli. Nadal był jednak bardzo rzadki. I na to znalazłam radę - przelałam go do rondelka i gotowałam na malutkim ogniu przez 15 min., aż uzyskałam syrop, który w końcu  był gęsty i aromatyczny. Było tylko jedno "ale" - z 250 g daktyli wyszło mi jedynie 50 ml syropu. Za to zostało mi całkiem sporo produktu ubocznego czyli odcedzonej, daktylowej papki.




Ponieważ przywiązuję dużą wagę do niemarnowania żywności, musiałam te papkę jakoś zużyć - wykorzystałam ją do posłodzenia smoothies. Smakuje to całkiem dobrze, tylko nie pytajcie o kolor takiego koktajlu. Wydaje mi się, że można by wykorzystać papkę daktylową w tym cieście, zastępując nią część musu dyniowego. 

Podsumowując uważam, że nie opłaca się produkować takiego syropu w domu, chyba że akurat dostaniemy dużą ilość daktyli i nie mamy na nie pomysłu. 

Jak już kiedyś pisałam staram się wprowadzać w życie zasady zero waste (czyli produkować jak najmniej śmieci), więc kupowanie syropu daktylowego w plastikowych opakowaniach raczej nie wchodzi u mnie w grę - z syropu daktylowego po prostu zrezygnuję, bo da się go spokojnie zastąpić innymi produktami. Gofry, racuchy czy naleśniki można podać z jakimś słodkim dżemem czy konfiturą. Do ciasta można użyć miodu czy syropu klonowego lub po prostu zwykłego cukru, zachowując umiar w ilości zjadanego ciasta.

Na koniec podaję mimo wszystko przepis na syrop daktylowy, w końcu nigdy nic nie wiadomo, może kiedyś się przyda.



SYROP DAKTYLOWY

  • 250 g daktyli
  • 3 szklanki (750 ml) wody
Daktyle umieszczamy w garnku, zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem, aż zmiękną. W zależności od rodzaju daktyli zajmuje to ok. 5 - 10 min. Zawartość garnka przelewamy do blendera i miksujemy na papkę. Papkę dokładnie przecedzamy - najwygodniej przecedzić najpierw przez sitko, a następnie przez gęstą gazę lub np. starą poszewkę. Uzyskany płyn przelewamy do garnka i podgrzewamy na małym ogniu, aż część wody odparuje, a syrop uzyska gęstą konsystencję. Zajmuje to ok. 15 min. najlepiej cały czas pilnować syropu, gdyż zawiera bardzo dużo cukru i może się łatwo przypalić. Należy pamiętać, że po ostygnięciu syrop jeszcze trochę zgęstnieje. Przechowujemy w lodówce.


4 komentarze:

  1. Nigdy nie próbowałam syropu daktylowego, ale chyba już też wolałabym kupić gotowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę szkoda, że jest taki pracochłonny, bo bardzo lubię jego smak :)

      Usuń
  2. O, nigdy nie próbowałam.
    Zgaduję, że ma słodki, miodowo-karmelowy smak, jak daktyle?
    Popatrzę na półki przy okazji zakupów...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo słodki i tak jak piszesz ma głęboki, karmelowo-miodowy smak. Podobno jest zdrowszy od cukru:)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...